Ten serwis używa "ciasteczek" (cookies). Korzystając z niego, wyrażasz zgodę na użycie plików cookies. Learn more.
Szanowny Użytkowniku, serwisy w domenie modelarstwo.info wykorzystują pliki cookie by ułatwić korzystanie z naszych serwisów. Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Ee jest ok, w sumie jest to "forum". Z resztą koleje Radzieckie/Rosyjskie przypominają te Amerykańskie w wielu szczegółach. I fajnie sobie pogadać/popisać.
Podobieństwo duże, a nawet wielkie, no i lokomotywy TEM urodziły się w ALCO Zawsze patrzyłem z podziwem, jak te stutonowe amerykańskie potwory jeżdżą po szynach przymocowanych gwoździami do drewnianych podkładów.
W 1990 roku byłem w Uzbekistanie (z wycieczką szkolną), wtedy należącym do ZSRR i widziałem nieskończone pola bawełny i pociągi kilkukilometrowe prowadzone lokomotywami 2TE10 (na 90%) - same cysterny. Ile tych cystern było? - próbowaliśmy liczyć, a przy sześćdziesiątym którymś wagonie każdy z nas podawał inną liczbę. Uzbeckie szlaki też były na modę: szyna, gwóźdź i drewno.
Prawie kubek w kubek. Można rzec, że resztki B-29 kołaczą się w Tu-95. Amerykanie przekazali Sowietom mnóstwo swojej myśli technicznej, no i kwitło szpiegostwo przemysłowe. Sowieckie ciągniki gąsienicowe mają rodowód made in Caterpillar.
Parowozy made in Soviet Union są trochę toporne w wyglądzie w porównaniu ze swoimi amerykańskimi odpowiednikami. Może poza parowozem P36, który jest wyjątkowo zgrabny i ponoć, to rzeczywiście udana maszyna.
Dobra, spróbuję jeszcze dogrzać kotleta z tamtego roku i wstawię kilka...naście zdjęć z wyprawy na zachód. Przystanąłem w Skykomish na byłej linii Great Northern. Na następny dzień eksploracja o której myślałem już wiele lat, czyli zobaczenie na żywo pierwszej linii Great Northern z oryginalnym tunelem Cascade (czyt: Kaskiejd). Po kilku latach borykania się z podjazdami w Kaskadach, boss Great Northern, niezastąpiony Jim Hill wydał pozwolenie na budowę tunelu i pozbycia się zakorkowanego szlaku w tym rejonie. Tunel mający nie całe 3 mile został zelektryfikowany jedyną w Ameryce Północnej instalacją trójfazową w 1909r. Zakupiono w General Electric cztery elektrowozy a elektryfikacja obejmowała zaledwie stację w miejscowości Wellington po zachodniej stronie tunelu, przejazd przez sam tunel oraz stację Cascade po wschodniej stronie tunelu do wymiany lub odczepiania elektrowozów. Na następny rok w marcu doszło do najgorszej katastrofy lawinowej w Stanach. Z powodu spalenia lasu nad Wellington i dużych opadów śniegu tamtej zimy, ciężki śnieg zsunął się na dół w stronę miasteczka i czekających na otwarcie szlaku pociągów na stacji. Zginęło około 100 pasażerów i drużyny, wszystkie cztery elektrowozy poszły w przepaść wraz z kilkoma parowozami. Nie daleko mojego noclegu jest wjazd na mały parking i ścieżkę na oryginalnym nasypie idącym w stronę Wellington:
Następnie już po wejściu na skróty na dalszą część szlaku. Głęboko w dolinie widoczny jest wjazd do New Cascade Tunnel otwartego w 1929r. i będącego 500 stóp niżej od oryginalnego tunelu:
oryginalne szopy przed lawinowe zbudowano z bali drewnianych;
Po katastrofie w 1910 zbudowano nową szopę najbliżej Wellington z betonu, drewniana także padła ofiarą tej lawiny.
Cały czas szukając też jakich kolwieg śladów po elektryfikacji, napotkałem te klamry gdzieś w połowie betonowej szopy.
Ze zdumieniem stwierdziłem że to te z trójfazowej elektryfikacji, malutki izolator. W połowie lat 20-tych postanowiono wydrążyć nowy tunel (Cascade Tunnel II), oraz ponownie zelektryfikować szlak. Tym razem elektryfikacja miała być wydłużona i była to 11KV 25Hz. Jedyny izolator nowej instalacji znalazłem na końcu szopy od strony nieistniejącego już miasteczka Wellington. To zachodni wlot do oryginalnego tunelu Cascade;
I wbite szczątki instalacji elektrycznej:
Po zejściu ze szlaku i kąpieli po drodze pod małym wodospadem, czas na objad i podczas zachodu słońca złapało się jeszcze kilka pociągów. BNSF wyjeżdżający z zachodniego wylotu:
Po pewnym czasie pojawił się Empire Builder jadący w stronę Chicago:
Niestety z powodu słabego światła kamera wariowała i z tąd tak obcięte przy nosie tego Chargera. Lepiej wyszedł oddalający się skład Superlinerów;
East Scenic był kiedyś stacją kolejową. Widok w stronę tunelu i od innego forumowicza (mieszkającego w Montanie), dowiedziałem się że ten wysoki maszt po prawej stronie toru wyświetla czy tunel został przedmuchany ze spalin. Już po zmroku jeszcze jedna próba fotografii z tego ciekawego miejsca, hej nie wiem czy, lub kiedy będzie mi dane przeżyć to miejsce jeszcze raz;
Jedziemy dalej na zachód, lecz nie planowałem zajechać do Snoqualmie (czyt: Sijadl/Sijadol). Kaskady nie są wysokie, ale widoki są absolutnie spektakularne:
Po drodze linia Great Northern przecina US2 kilka razy.
Po dojechaniu do miejscowości Monroe, skręciłem w lewo na drogę numer 203 w stronę Snoqualmie. Celem było zwiedzenie tamtejszego skansenu kolejowego i od tej pory jechałem generalnie z powrotem na wschód (z "małą" wycieczką na bok, ale o tym będzie kilka wpisów dalej).
Kopnięty prostokąt na ścianie tendra sugeruje Milwaukee Road:
Linia kolejowa należała tu kiedyś do Northern Pacific
Weyerhouser Timber Company mallet;
Niestety zdjęcia muszę mocno obcinać aby weszły.
Nie wiem do kogo należy ten 4-6-0, ale wygląd sugeruje CB&Q (!) Przy stacji stały takie wagoniki:
Jedziemy dalej i ze Snoqualmie wpadłem na autostradę I90 (pierwszy raz od kilku dni po wjeździe do North Dakota). Pierwszą miejscowością w której się zatrzymałem było Cle Elum, gdzie kiedyś szła Milwaukee Road (Chicago, Milwaukee, St Paul and Pacific). Po tankowaniu, uzupełnieniu lodu i napojów udałem się w stronę nasypu Milwaukee, nie wiedząc co mnie czeka.
Niespodzianką była zachowana stacja kolejowa, a za nią podstacja elektryczna. Pomalowana i zadbana stacja jest nadal używana jako jadalnia. Ja stoję gdzie faktycznie kiedyś było torowisko. Według tablic informacyjnych i starych zdjęć, była tu też parowozownia, po tej nie ma śladu.
Ten ceglany budynek za stacją to właśnie podstacja elektryczna. Przebiegał tu ponad 200-stu milowy odcinek elektryfikacji, która niestety została rozebrana w1972r. Sama kolej dotrwała do 1980r., po czym została rozebrana i porzucona. Przy stacji stoi brankard Milwaukee:
Jedna z tablic informacyjnych na temat pierwszych elektrowozów dostarczonych dla Milwaukee i ich późniejszych odmian:
EF1 były pierwszymi elektrowozami dostarczanymi od 1915r. Następne serie; EF2, EF3, EF5 to przebudowy w postaci dodanych członów z innych EF1 np. po wypadku;
EF3 mial środkowy człon z odciętą kabiną i wyeliminowanym wózkiem tocznym. Dla ciekawostki dodam że "brakujący" tu EF4 to opływowe lokomotywy "Little Joe", zakupione po drugiej wojnie. "Little Joe" nie pracowały na tym odcinku. Po pierwszych testach wynikło że zachodnia elektryfikacja nie dawała rady ich utrzymać bez poważnego spadku natężenia w sieci. Za tem EF4 zostały na odcinku z Harlowton do Avery. Mała dygresja jeśli opis dwóch elektryfikacji jest mylący. Oryginalnie planowano zelektryfikować cały odcinek z Harlowton, Montana do Seattle i Tacomy (prawie 900 mil). Z powodu ciężkiej sytuacji finansowej kolei po budowie szlaku do Pacyfiku, dało radę zelektryfikować dwa odcinki pozostawiając niezelektryfikowany odcinek z Avery (Idaho) do Othello (Washington). Można sobie wyobrazić jak to komplikowało sprawę z punktu operacji kolei oraz finansowo, gdzie pociąg z Chicago musiał zmienić czoło w Harlowton, Avery, Othello aby dojechać nad Ocean Spokojny. W latach 60 była szansa na zmodernizowanie elektryfikacji wraz z elektryfikacją brakującego odcinka pomiędzy dwoma dywizjami. General Electric zaoferował nie tylko nową instalację, ale od razu zmianę z DC na AC podobną jak na Pennsylvania, i New Haven. Niestety zacofani szefowie kolei na to się nie zgodzili, chociaż szef zachodniej dywizji elektrycznej, Pan Willie próbował ich zachęcić. Jak to wszystko wyglądało by dzisiaj, widząc kontenerowce sunące za nowoczesnymi elektrowozami robiącym 10K koni mechanicznych, można sobie jedynie wyobrazić. Będąc w tym historycznym miejscu postanowiłem sobie zrobić przerwę na jedzenie.
Na ścianach więcej ciekawych zdjęć z tamtejszej elektryfikacji i uwagę przyciągnął ten pojazd do inspekcji sieci:
Samochód to DODGE, ale do złudzenia przypomina mi Tatrę. Most na którym zostało zrobione zdjęcie jest nad rzeką Columbia.
Ten garaż jest na prywatnej posesji i jak widać, wiadomo od razu z jakim "typem" człowieka mamy do czynienia
Po wyjeździe z Cle Elum nad autostradą przechodzi ten stalowy wiadukt, była Milwaukee:
Nie bawiłem się długo na autostradzie, po zjeździe na drogę 26, skręciłem na drogę 246 w stronę Beverly. I masz, ten sam most Milwaukee na którym cyknięto "Tatrę". Będąc już na miejscu trzeba było zaparkować samochód i wybrać się na most.
Czytając już od lat co nie co o Milwaukee, a przede wszystkim o tej egzotycznej elektryfikacji, dowiedziałem się że kolej miała poważne kłopoty znaleźć ręce do pracy nad przeprawą przez Columbia River. Wiatry są tu ponoć częste i bardzo mocne, w rezultacie nikt nie chciał budować mostu. Dla mnie pogoda okazała się dość przyjemna, co prawda wiało, ale nie mocno i temperatura była w sam raz, chociaż niebo wyglądało jak by zaraz miało padać. Jedno co mi się podoba na Amerykańskich mostach kolejowych to boczne prowadzenie sieci telegraficznej/telefonicznej:
Wyżej to mniej więcej to samo miejsce na którym fotografowano ten samochód inspekcyjny.
Po zachodniej stronie głównego przęsła uwagę przyciągnęły ślady wypadku, i widać sporo runęło do rzeki.
Po zachodniej stronie brzegu nadal było widać ogromne rycia w rzece gdzie wciągano tabor na brzeg.
Widok ogólny mostu i jedziemy w stronę Othello:
Z Beverly skierowałem się znowu na wschód w stronę Othello. W Othello pustka, gdzie kiedyś była stacja Milwaukee Road i rozpoczynała się sieć elektryczna "Coast Division" do Tacomy, obecnie są może trzy tory używane przez jakąś lokalną firmę. Kierując się nadal generalnie na wschód zatrzymałem się w jakiejś pipidówie i znalazłem takie coś:
Ten czerwony elewator dostał dobudówkę i stał się domem.
Ewentualnie znalazłem się na drodze 260 i tą dojechałem do Snake River (Rzeka Wąż?, Wężysta Rzeka?). Napotkałem tam Union Pacific na ogromnym stalowym moście, a skoro było już dość późno, postanowiłem zatrzymać się na polu namiotowym KOA. Rano śniadanie, prowiant w plecak, buty trapery i na tory:
To drugie zdjęcie to widok na drogę 260.
"Joso High Bridge"
Akurat załapałem się też na towarowy sunący w stronę Spokane. Nie liczyłem wszystkich wagonów, ale na samym moście zmieściło się ich 60.
Jadąc dalej na południowej stronie rzeki na wschód, napotkałem następny most;
Nie mam tu pojęcia co to była za kolej. Dojazd do US12, tą do drogi 127 na północ i po przekroczeniu rzeki Snake dojechałem do 26, i do miejscowości Colfax. Tu musiałem połazić;
Łaziłem trochę po stacji jako że posiada fajny zachodni klimat;
Z Colfax miałem kilka dróg do wyboru i nie znając tu w ogóle terenu posługiwałem się Google satelitarnym. W atlasie drogowym (który zawsze trzymam w samochodzie), nie ma pokazanych linii kolejowych. Chcąc nareszcie zobaczyć Milwaukee Road w Avery, oraz ich St. Paul Pass (Przełęcz Św. Pawła), wypatrzyłem miasto Saint Maries na tym co wyglądało na Milwaukee. Z powodu trudnego terenu, koleje które budowały się przez Idaho i Washington musiały często zmieniać kierunek i patrząc na zdjęcia satelitarne można łatwo się pogubić która kolej jest czyja. Po dojechaniu do Idaho skręciłem na US95 na północ w stronę drogi nr5. W miejscowości Plummer tankowanie do brzegu, bo wiedziałem że po St. Maries to już dzicz. Po drodze na piątce, Milwaukee Road na długim moście przez zatokę koło rzeki St. Joe:
Jest to na mniej fotografowanej części Milwaukee pomiędzy dwoma zelektryfikowanymi niegdyś odcinkami. Zjazd do Saint Maries i stacja na Milwaukee Road:
Kilka następnych zdjęć już tu dawałem w "Klimatach", ale nie pamiętam dokładnie które:
Geep chyba rozkładany na części do innych lokomotyw.
Brankard to typowy i unikatowy dla Milwaukee Road, zbudowany w ich własnych zakładach.
Pług posiada co się domyślam reflektor z elektrowozu EF1, lub ich późniejszych odmian:
Z tego co mi wiadomo chyba tylko elektrowozy Milwaukee miały takie reflektory z czterema lampami.
Następnie miejscowość Avery gdzie 50 lat temu była kolej i kończyła się tam trakcja elektryczna Rocky Mountain Division z Harlowton (Montana).
Ten piękny wagon to także robota Milwaukee, jako że budowano własny tabor i to nie tylko towarowy.
Zachowano też budynek stacji ale nie wchodzi na stronę. Rysunek parowozu N1 to jeden z kilku w środku wagonu który pełni tu izbę pamięci. Z torowiska na stacji nie pozostało śladu. Po wyłączeniu prądu z sieci w lecie 1974r., kolej pracowała tu jeszcze do 1980, po czym wyrwano tory i porzucono. Sama miejscowość Avery powstała tylko i wyłącznie z powodu kończenia się trakcji elektrycznej i zmianę lokomotyw z elektrycznych na parowozy jadąc na zachód w stronę Tacomy i Seattle. Wyjazd z Avery i droga to stary nasyp Milwaukee w stronę Przełęczy Św. Pawła: