• Szanowny Użytkowniku, serwisy w domenie modelarstwo.info wykorzystują pliki cookie by ułatwić korzystanie z naszych serwisów. Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki.

Mój ZNTK Moje przeróbki i udoskonalenia

OP
OP
A

Andrzej Harassek

Moderator For Prawdziwa Kolej Koleje Innych Krajów
Zespół forum
Donator forum
Reakcje
15.301 663 30
#41
Mamy ten sam model. Chodzi o przednią część ostoi z czołownicą, która jest wykonana z dość miękkiego plastiku i nakładana "na zatrzask" na metalową ramę.

czołownica 1a.jpg

czołownica 2-3.jpg


Właśnie do tego trzeba przymocować reflektory. Ale spróbuję z klejem cyjanakrylowym, zwłaszcza typu cyjanopan E, o którym wspomniał kolega @KoVaL, może faktycznie nie będzie problemu.
 

daromaro

Znany użytkownik
Donator forum
H0m
SKMK
Reakcje
2.491 168 86
#43
Teraz sprawdziłem jaki to był klej. Obrazki w załączeniu.

20250523_141118.jpg
20250523_141153.jpg


Ja generalnie stosuje klej CA: CX80 bondicx01. I tu też można użyć tylko aktywatora i czystego kleju CA (niekoniecznie z tego zestawu). Napisalem czystego bo np. Kropelka to jest żel i nie polecam go do prac modelarskiech.
 
OP
OP
A

Andrzej Harassek

Moderator For Prawdziwa Kolej Koleje Innych Krajów
Zespół forum
Donator forum
Reakcje
15.301 663 30
#44
Dziękuję Kolegom za podpowiedzi, również przez pw, o różnych klejach. Jakiś muszę wybrać i będę próbował. A na razie postanowiłem nieco zmodyfikować reflektory: dolutowałem wąskie paski do podstawy tak, żeby weszły w fabryczne otwory w czołownicy. Teraz muszę te paski odpowiednio skrócić; jeden (wewnętrzny) będzie wygięty do środka, drugi musi zostać prosty, ale tak czy tak, zwiększy powierzchnię styku metalowego reflektora z plastikową czołownicą, co powinno pomóc w klejeniu. Zastanawiam się na zalaniu tego od środka dwuskładnikowym klejem epoksydowym, ale wtedy całość stanie się całkowicie nierozbieralna. A drugi dylemat to czy malować czołownicę oddzielnie, a reflektory pomalować i zmontować (łącznie w wklejeniem LED-ów), a potem wkleić je do czołownicy, czy może najpierw przymocować puste czasze reflektorów do czołownicy, a dopiero potem pomalować całość i na końcu zamontować LED-y, szybki i ramki w reflektorach.

Niestety, znowu nie można wstawiać zdjęć, więc na razie tylko suchy opis, bez ilustracji.
 

Młodzikowski

Znany użytkownik
H0e
Reakcje
5.692 34 0
#45
Andrzeju, jak to się dobrze składa, że zabrałeś się za przeróbkę tego modelu. Ponieważ mnie też to czeka - będę wiernym fanem i obserwatorem Twoich poczynań w tym temacie ... :) Tylko pisz/informuj rzetelnie o sukcesach i porażkach - będzie możliwość ich uniknięcia (oczywiście porażek) ...

Życzę Ci wytrwałości i końcowego sukcesu !!! (wbrew powszechnemu twierdzeniu, że "nic tak nie cieszy jak niepowodzenie/nieszczęście bliźniego" ...) ;)
 
OP
OP
A

Andrzej Harassek

Moderator For Prawdziwa Kolej Koleje Innych Krajów
Zespół forum
Donator forum
Reakcje
15.301 663 30
#46
Można już wstawiać zdjęcia, więc kilka ilustracji do wczorajszego wpisu. Reflektory z dolutowanymi paskami, które wejdą w widoczne na czołownicy fabryczne otwory.

reflektory przód 4.jpg

reflektory przód 5.jpg


Tak to ma mniej więcej wyglądać:

reflektory przód 6.jpg

reflektory przód 8.jpg


I od spodu - na niewidocznej części tego plastikowego elementu próbowałem różnych klejów, na razie bez sukcesu.

reflektory przód 7.jpg


Te dolutowane paski trzeba jeszcze oczywiście dociąć na właściwą długość i odpowiednio zagiąć, ale to trochę później.
Tylko pisz/informuj rzetelnie o sukcesach i porażkach
Sukcesem będzie, jak uda mi się to wszystko zrobić. Porażek nie planuję ;), a o ew. nieudanych próbach oczywiście też napiszę, jeśli takie się zdarzą. Na razie mogę do nich zaliczyć próby przyklejenia do czołownicy kawałków blaszki. Ale mam nadzieję, że jakoś sobie z tym poradzę.
 

Zbigniew Gałczyński

Moderator Działu Tabor
Zespół forum
Donator forum
Reakcje
5.346 35 1
#47
Andrzej spróbuj przykleić te reflektory na klej polimerowy. Ja używam go z powodzeniem np. do przyklejania blaszek foto trawionych do modeli wagonów i trzyma dobrze. Klej przy zakupie jest bardzo gęsty ale łatwo go rozpuścić do pożądanej konsystencji za pomocą spirytusu bądź denaturatu. Butelka w markecie budowlanym (0,5 l) to koszt ok 20 zł a starczy Ci do końca działalności modelarskiej ;) Ja kupiłem klej firmy Dragon. Dodam jeszcze,że klej przyda się w domu do codziennych napraw dla przykładu wkleiłem za jego pomocą luźną/odpadającą płytkę ceramiczną przy schodach wejściowych do domu :) Zaletą tego kleju jest też to, że nie od razu "łapie" i można skorygować położenie klejonego elementu a po zaschnięciu nawet to co wyciekło po za obszar klejony można łatwo usunąć. Staje się taki "gumowaty" jak kiedyś butapren i łatwo to usunąć za pomocą np. czubka szpilki. Ja tak robię przy klejeniu tabliczek z serią i numerem na modelach parowozów.
 
Ostatnio edytowane:
OP
OP
A

Andrzej Harassek

Moderator For Prawdziwa Kolej Koleje Innych Krajów
Zespół forum
Donator forum
Reakcje
15.301 663 30
#48
Jak już wspomniałem w wątku o SM41 MTB, zakończyłem montaż mojego modelu, który wrócił z założonymi i podłączonymi reflektorami i głośnikiem. Mnie pozostało zamontowanie wszystkich pozostałych elementów, które producent przewidział do samodzielnego wykonania przez klienta. Przy okazji zrobiłem drobne poprawki i uzupełnienia. Samemu, poza reflektorami, trzeba zainstalować barierki, poręcze i stopnie, a także kilka innych drobiazgów. Zacząłem więc od dokładnego obejrzenia tego, co producent wrzucił do pudełka. Okazuje się, że większość elementów jest dostarczona z naddatkiem, co daje pewną rezerwę na wypadek uszkodzenia lub zgubienia czegoś. Bez zapasu są dostarczone tylko boczne barierki na pomost oraz fototrawione cięgna żaluzji, które montuje się na przedziale silnikowym - o tym za chwilę. Najbardziej "tajemniczy" zestaw detali (są takie dwa) to to:

SM41 części dodatkowe (2).jpg


Tu w zasadzie wszystko, poza wężami powietrznymi i hakiem, to elementy do innego modelu. Sprzęg ogrzewania elektrycznego, tajemniczy walec (na zdjęciu pionowo, pod sprzęgiem ogrzewania), trąbki, obok nich krzyż to chyba jakaś antena, pokrętło nastawnika lub hamulca ręcznego - tego wszystkiego w SM41 nie ma. No i wycieraczki - w zasadzie też nie do tego modelu, ale... skoro już są, to spróbujemy coś z tego zrobić. A po założeniu już wszystkich elementów, pozostało mi to:

SM41 części dodatkowe (1).jpg


Montaż dodatków zacząłem od kabiny maszynisty. Najpierw zamontowałem wycieraczki, których w zasadzie w tym modelu producent nie przewidział. Jednak w oryginale były: dwie na oknach tylnej ściany i z przodu po jednej na oknach wychodzących na pomost. I tu właśnie przydały się te "zbędne" wycieraczki. Nie są one zbyt filigranowe, ale i tak w najgrubszym miejscu mają ok. pół milimetra. Od spodu mają cieniutki trzpień, który powinno się włożyć w otwór w ramie okna lub w ściance obok. Niestety, te trzpienie są tak krótkie, że wycieraczka się na tym nie trzyma, jednak warto to wykorzystać choćby do pozycjonowania wycieraczek. Tak więc w pierwszej kolejności należało wywiercić otwory o średnicy 0,1 mm w odpowiednich miejscach. Na przedniej ścianie (jedna wycieraczka już przyklejona):

SM41 wycieraczki (1).jpg


I tu istotna uwaga: z prawej strony, przy stałym oknie (po lewej stronie zdjęcia) otwór musi być tuż przy oknie, a nawet częściowo prawie w szybie, ponieważ sama krawędź ścianki wchodzi w wyżłobienie obudowy przedziału maszynowego. Wycieraczka musi być tak przyklejona, żeby nie przeszkadzała w zdejmowaniu i zakładaniu kabiny na obudowę maszynowni:

SM41 wycieraczki (2).jpg


I ostateczny efekt:

SM41 wycieraczki (3).jpg


I z tyłu:

SM41 wycieraczki (4).jpg

SM41 wycieraczki (6).jpg


Napisałem, że wycieraczki są przeznaczone do innego modelu, ponieważ 1) na kabinie nie ma przewidzianych fabrycznie miejsc do ich montowania i 2) są za długie. Żeby je wykorzystać do SM41 trzeba je odpowiednio skrócić. Zwracam uwagę na to, że są aż trzy długości: najkrótsza jest wycieraczka z przodu po lewej stronie (na drzwiach wychodzących na pomost), trochę dłuższa jest z przodu z prawej strony (gdzie nie ma drzwi), a najdłuższe wycieraczki trzeba zamontować na dużych oknach z tyłu - ale nawet te najdłuższe są krótsze od fabrycznych, więc wszystkie trzeba skrócić.

Po przyklejeniu wycieraczek zamontowałem poręcze na kabinie, po trzy na każdym boku: dwie po obu stronach drzwi i trzecia na rogu przy tylnym pomoście. Poręcze wchodzą na wylot w otwory w kabinie, więc można od środka dać tam kropelkę kleju, ale niestety, górne końce są już na wysokości okien i trzeba bardzo uważać, żeby nie pobrudzić przy tym szybek - ja sobie na górze odpuściłem i klej szpilką naniosłem od zewnątrz. Ostatnim elementem, montowanym na kabinie, są trąbki syren - należy użyć dwóch (z trzech) srebrno-szarych podwójnych trąbek, a nie pojedynczych czarnych z zestawu pokazanego na fotce wyżej. Trąbki montuje się na wcisk, ale trzeba bardzo uważać, bo łatwo się deformują. Na fotce jeszcze nie odcięte gałązki z formy.

SM41 trąbki.jpg


Tak przygotowana kabina maszynisty czeka na umieszczenie na podwoziu.

Teraz trzeba zabrać się za montaż stopni. DO założenia są cztery zestawy stopni, na czterech rogach lokomotywy oraz dwa zestawy stopni po drzwiami kabiny. Po odcięciu od "drzewka" na tylnej stronie drabinek zostają takie dziwne walce:

SM41 stopnie (1).jpg


Wydaje mi się, że jest to pozostałość po formie wtryskowej i w swoich te walce poodcinałem, ponieważ obawiałem się, że mogą przeszkadzać w obrocie wózka na ciasnym łuku. Następnie zamaskowałem ślady czarną farbą, chociaż w modelu i tak tego praktycznie nie widać. W podwoziu są przygotowane miejsca na te stopnie, ale niestety, nie ustalają one stopni w konkretnym położeniu, Trzeba je najpierw "na sucho" włożyć na swoje miejsce, żeby sprawdzić, jak wszystko pasuje do siebie, a dopiero potem stopnie przykleić. Zwłaszcza stopnie na rogach niezbyt dokładnie pasują do swoich gniazd. Należy też pamiętać o tym, że drabinki nie są pionowe. Narożne mają kształt trapezowy i tylna krawędź powinna być pionowa, a przednia (od zewnątrz) lekko skośna. Drabinkę ze stopniami do kabiny należy przykleić w pozycji lekko odchylonej na zewnątrz. U mnie wyszło to tak sobie, ale ogólnie nie jest tragicznie:

SM41 stopnie (2).jpg


Jeszcze przed przyklejeniem stopni warto włożyć na swoje miejsce zgarniacze. Wchodzą one w gniazda w ramie wózka i trzymają się tam pewnie bez użycia kleju. Trzeba tylko przy wkładaniu lekko ścisnąć zgarniacz z dwóch stron, jak pokazałem na zdjęciu niżej:

SM41 zgarniacz (1).jpg

SM41 zgarniacz (2).jpg


Po zamontowaniu tego wszystkiego przyszedł czas na założenie obu części obudowy na podwozie. Najpierw zakładamy osłonę przedziału maszynowego, a potem kabinę maszynisty. Żeby ułatwić w przyszłości ew. zdejmowanie kabiny, minimalnie spiłowałem ostre rogi zatrzasków kabiny, łączących ją z obudową przedziału maszynowego. Bez tego zdejmowanie kabiny jest dość trudne, w zasadzie najlepiej byłoby odchylić od dołu boczne ścianki kabiny, ale jest to dość trudne, bo nie ma do tego za bardzo dostępu.

SM41 zatrzaski budy.jpg


Po założeniu obudowy na podwozie należy zamontować czołowe i boczne barierki na pomostach. Nóżki barierek wchodzą dość ciasno w otwory na krawędzi pomostu i nie ma potrzeby ich klejenia. Oczywiście przyklejenie spowodowałoby, że barierki trzymałyby się lepiej, ale stanowiłyby też duże utrudnienie w razie konieczności zdjęcia obudowy z podwozia. Barierki są wykonane z dość sprężystego tworzywa i nie zawsze chcą się trzymać dokładnie tam, gdzie powinny, zwłaszcza koniec wchodzący w otwór w bocznej ściance kabiny ma tendencję do wyskakiwania, co widać na zdjęciu niżej. Jednak przyklejenie do kabiny uniemożliwiłoby zdjęcie kabiny. Można ew. próbować dogiąć te końcówki do środka, może jeszcze spróbuję to kiedyś poprawić.

SM41 (3).jpg


Ostatnimi elementami, jakie trzeba założyć na obudowę maszynowni, są dwa fototrawione cięgna, biegnące od kabiny aż do żaluzji na bocznych ścianach obok wentylatora. Te cięgna również dość ciasno wchodzą w przygotowane do tego otwory, ale dobrze jest zwrócić uwagę na jedną rzecz: końce cięgien teoretycznie powinny wejść w otwory w przedniej ściance kabiny. Jednak spowodowałoby to trudności przy ew. zdejmowaniu kabiny, dlatego ja minimalnie skróciłem te końcówki, o mniej niż jeden milimetr, żeby wchodziły dosłownie na ułamek milimetra do otworu w kabinie. W razie potrzeby, wykorzystując sprężystość cięgna, da się te końcówki wyjąć z otworów w ścianie kabiny. Widać te cięgna najlepiej na zdjęciu wyżej, gdzie pokazałem przyklejoną już wycieraczkę na przednim oknie kabiny.

Na koniec jeszcze jedna drobna korekta, na którą zwrócił mi uwagę kolega @Jacek765: otóż w kratce, osłaniającej wentylator, należy usunąć zbędne proste płaskowniki, tworzące ośmiokąt pomiędzy dwoma okręgami. W naszych SM41 tego nie było, nie wiem, jak w wersjach lokomotywy dla innych krajów. Tak było przed zmianą:

SM41 wentylator (1).jpg


Gotowa kratka powinna wyglądać tak, jak fotce niżej:

SM41 wentylator.jpg


Na ostatnim zdjęciu widać też zbędne w wersji PKP otwory do montażu reflektorów: na pomoście i na górze obudowy przedziału maszynowego. Przynajmniej na razie nie myślałem o próbie ich zamaskowania, póki co, nie mam pomysłu, jak można byłoby to zrobić. Oczywiście zawszw chodzi w grę zaszpachlowanie i pomalowanie całości od nowa, ale na to nie bardzo mam ochotę. ;)

Cdn.
 
OP
OP
A

Andrzej Harassek

Moderator For Prawdziwa Kolej Koleje Innych Krajów
Zespół forum
Donator forum
Reakcje
15.301 663 30
#49
Kilka zdjęć gotowego modelu zamieściłem w wątku o modelu SM40/41 MTB, tu jeszcze jedno "dzienne":

SM41 (1).jpg


I kilka "nocnych":

SM41 światła (1).jpg

SM41 światła (2).jpg

SM41 światła (3).jpg

SM41 światła (4).jpg


Zdjęcia troche przekłamują. Białe światła w reflektorach w rzeczywistości nie świecą niestety tak jasno, tak że nie da się zrobić świateł "długich" i "krótkich", bo nawet przy pełnej jasności są dość słabe. Jest to w zasadzie jedyne, co mogę zarzucić - nie wiem, czy jest to kwestia samych LED-ów, czy sposobu ich umieszczenia w reflektorach. Jednak w lokomotywie w zasadzie manewrowej jakoś bardzo mi to nie przeszkadza. Poza tym efekt przeróbki związanej z montażem reflektorów jest na prawdę bardzo dobry. Z kolei oświetlenie kabiny jest zdecydowanie za mocne, ale to nie jest problemem, już poprawiłem to w ustawieniach dekodera. Teraz pozostaje mi dobrać z biblioteki ESU jakiś dźwięk diesla, jaki byłby w miarę zbliżony do oryginalnego dźwięku SM41. Na razie gra fabryczny, przykładowy diesel, jaki ESU wgrywa do wszystkich dekoderów sprzedawanych jako puste, do samodzielnego wgrania dźwięku. Potem przyjdzie czas na ostateczne mapowanie funkcji i gotowe.
 
OP
OP
A

Andrzej Harassek

Moderator For Prawdziwa Kolej Koleje Innych Krajów
Zespół forum
Donator forum
Reakcje
15.301 663 30
#50
Kolega @saabal sprowokował mnie do wygrzebania swojego bardzo starego modelu ST44-711, jaki 40 lat temu zrobiłem z BR 120 produkcji VEB Eisenbahnmodellbau Zwickau, dawniej Gützold, a sprzedawanego wówczas pod marką Piko. Nie da się porównać tego modelu z dzisiejszymi, ale nawet jak na ówczesne czasy nie było to arcydzieło sztuki modelarskiej, o czym świadczy także nota raptem ok. 85 punktów (na 100 możliwych), jaką moja praca uzyskała na międzynarodowym konkursie modelarstwa kolejowego, chyba w Lipsku, w połowie lat 80. XX wieku. Przeróbka (czy jak się teraz mówi "konwersja" :p) polegała przede wszystkim na spiłowaniu i zaszpachlowaniu starych reflektorów i wykonaniu typowych "garnków" PKP, oczywiście bez czerwonych świateł. Reflektory zrobiłem z odpowiednio uciętych zużytych wkładów do długopisów Zenith, produkowanych wówczas w Częstochowie na licencji (a może i bez licencji) Parkera. Stożkowe zwężenie metalowego wkładu pasowało idealnie do kształtu reflektorów PKP. ;)
Model pomalowałem ręcznie pędzelkiem, pozostawiając oryginalny szary dach i srebrne listwy na czołach. Do tego jeszcze wymiana tarcz zderzaków i podmalowanie wnętrza kabin (przedmioty na pulpicie i fotele). Oznaczenia na czołach wykonane są z suchej kalkomanii, a na bokach - wyginane z cienkiego drucika i indywidualnie naklejane na pudło - niestety, niektóre odpadły. Numer jest całkowicie fikcyjny, nie mam pojęcia, jak wyglądał prawdziwy ST44-711, a numer wybrałem, bo cyfry były najprostsze do wykonania. Model fabrycznie miał tylko światła białe, doprowadzone światłowodami do oryginalnych reflektorów, które w mojej przeróbce odpowiednio wygiąłem na ciepło, dostosowując kształt do wyższej pozycji nowych lamp. A tak wygląda efekt moich działań po 40 latach.

ST44-711 (1).jpg

ST44-711 (2).jpg

ST44-711 (3).jpg


Oświetlenie kabiny na stałe ;), może jeszcze kiedyś spróbuję to poprawić, ale na pewno nie będę modernizował tego modelu w takim stopniu, jak zrobiłem to z Pm2-8, co pokazałem wcześniej w tym wątku.

Słabo widoczne elementy pulpitu:

ST44-711 (4).jpg


Na podwoziu znak firmowy producenta, a czym pisał kolega @saabal.

ST44-711 (5).jpg


I wnętrze modelu, na drugim zdjęciu widać wklejone na epidian nowe reflektory i dogięte do nich światłowody.

ST44-711 (6).jpg

ST44-711 (7).jpg
 

JSz

Aktywny użytkownik
Reakcje
254 14 0
#51
Kolega @saabal sprowokował mnie do wygrzebania swojego bardzo starego modelu ST44-711, jaki 40 lat temu zrobiłem z BR 120 produkcji VEB Eisenbahnmodellbau Zwickau, dawniej Gützold, a sprzedawanego wówczas pod marką Piko. Nie da się porównać tego modelu z dzisiejszymi, ale nawet jak na ówczesne czasy nie było to arcydzieło sztuki modelarskiej, o czym świadczy także nota raptem ok. 85 punktów (na 100 możliwych), jaką moja praca uzyskała na międzynarodowym konkursie modelarstwa kolejowego, chyba w Lipsku, w połowie lat 80. XX wieku. Przeróbka (czy jak się teraz mówi "konwersja" :p) polegała przede wszystkim na spiłowaniu i zaszpachlowaniu starych reflektorów i wykonaniu typowych "garnków" PKP, oczywiście bez czerwonych świateł. Reflektory zrobiłem z odpowiednio uciętych zużytych wkładów do długopisów Zenith, produkowanych wówczas w Częstochowie na licencji (a może i bez licencji) Parkera. Stożkowe zwężenie metalowego wkładu pasowało idealnie do kształtu reflektorów PKP. ;)
Model pomalowałem ręcznie pędzelkiem, pozostawiając oryginalny szary dach i srebrne listwy na czołach. Do tego jeszcze wymiana tarcz zderzaków i podmalowanie wnętrza kabin (przedmioty na pulpicie i fotele). Oznaczenia na czołach wykonane są z suchej kalkomanii, a na bokach - wyginane z cienkiego drucika i indywidualnie naklejane na pudło - niestety, niektóre odpadły. Numer jest całkowicie fikcyjny, nie mam pojęcia, jak wyglądał prawdziwy ST44-711, a numer wybrałem, bo cyfry były najprostsze do wykonania. Model fabrycznie miał tylko światła białe, doprowadzone światłowodami do oryginalnych reflektorów, które w mojej przeróbce odpowiednio wygiąłem na ciepło, dostosowując kształt do wyższej pozycji nowych lamp. A tak wygląda efekt moich działań po 40 latach.

Zobacz załącznik 1170147
Zobacz załącznik 1170148
Zobacz załącznik 1170149

Oświetlenie kabiny na stałe ;), może jeszcze kiedyś spróbuję to poprawić, ale na pewno nie będę modernizował tego modelu w takim stopniu, jak zrobiłem to z Pm2-8, co pokazałem wcześniej w tym wątku.

Słabo widoczne elementy pulpitu:

Zobacz załącznik 1170160

Na podwoziu znak firmowy producenta, a czym pisał kolega @saabal.

Zobacz załącznik 1170161

I wnętrze modelu, na drugim zdjęciu widać wklejone na epidian nowe reflektory i dogięte do nich światłowody.

Zobacz załącznik 1170162
Zobacz załącznik 1170163
A czy nie miał/nie ma Pan problemu z silnikiem w tym modelu.
Mnie się trafił jakiś małoszczęśliwy i po dość krótkiej jeździe i jak mniemam nagrzaniu (od zawsze) zaczyna hałasować a potem staje, po czym gdy wystygnie ,znowu zaczyna przez chwilę pracować i ponownie wcześniej wspomniana usterka (model kupiony ponad trzydzieści lat temu na giełdzie w Muzeum Techniki w PKiN)?
Screenshot_20260210-223112 (1).png
 

Mormegil

Nieaktywny użytkownik
Reakcje
1.165 49 0
#52
Kolega @saabal sprowokował mnie do wygrzebania swojego bardzo starego modelu ST44-711, jaki 40 lat temu zrobiłem z BR 120 produkcji VEB Eisenbahnmodellbau Zwickau, dawniej Gützold, a sprzedawanego wówczas pod marką Piko.
Pozwolę się włamać do Pana wątku, bo też kiedyś bawiłem się tym modelem. Wprawdzie nie zamachnąłem się na montaż wiader, ale za to zaimitowałem wyposażenie przedziału maszynowego. No i nie musiałem malować napisów drutem, bo miałem kalkomanie (wprawdzie twarde jak pancerz i nie chcące się układać na modelu).
0355.jpg


Mnie się trafił jakiś małoszczęśliwy i po dość krótkiej jeździe i jak mniemam nagrzaniu (od zawsze) zaczyna hałasować a potem staje, po czym gdy wystygnie ,znowu zaczyna przez chwilę pracować i ponownie wcześniej wspomniana usterka (model kupiony ponad trzydzieści lat temu na giełdzie w Muzeum Techniki w PKiN)?
To Kolega chyba ma pecha, bo w tych starych silnikach Gutzolda/Piko nie ma co nawalić. Chyba, że olej wszedł w komutator. Modele te mają inny defekt (oczywiście ujawniający się po długiej służbie) - pękają w nich koła zębate na osiach kół napędnych.

Pozdrawiam,
 
OP
OP
A

Andrzej Harassek

Moderator For Prawdziwa Kolej Koleje Innych Krajów
Zespół forum
Donator forum
Reakcje
15.301 663 30
#53
A czy nie miał/nie ma Pan problemu z silnikiem w tym modelu.
Nie miałem, ale u mnie modele niedużo jeżdżą, więc moje doświadczenia nie są miarodajne.
Wprawdzie nie zamachnąłem się na montaż wiader, ale za to zaimitowałem wyposażenie przedziału maszynowego. No i nie musiałem malować napisów drutem, bo miałem kalkomanie
Mnie właśnie zależało na wiadrach, uważałem, że bez tego nie warto w ogóle zabierać się za przeróbki. Ale imitacja przedziału maszynowego jest super, gdybym kiedyś miał coś jeszcze z tym modelem robić, to pewnie też bym spróbował tak zrobić. A kalkomanie do ST44 wtedy nie były dostępne - albo ja nie umiałem ich znaleźć. Poza tym, chciałem mieć wypukłe litery, choć wyszło to tak sobie.
 

saabal

Aktywny użytkownik
Reakcje
317 11 1
#54
:LOL:
Pozwolę się włamać do Pana wątku, bo też kiedyś bawiłem się tym modelem. Wprawdzie nie zamachnąłem się na montaż wiader, ale za to zaimitowałem wyposażenie przedziału maszynowego. No i nie musiałem malować napisów drutem, bo miałem kalkomanie (wprawdzie twarde jak pancerz i nie chcące się układać na modelu).
Zobacz załącznik 1170274


To Kolega chyba ma pecha, bo w tych starych silnikach Gutzolda/Piko nie ma co nawalić. Chyba, że olej wszedł w komutator. Modele te mają inny defekt (oczywiście ujawniający się po długiej służbie) - pękają w nich koła zębate na osiach kół napędnych.

Pozdrawiam,
Silniki wydawały czasami taki nieprzyjemny dźwięk, coś jakby praca na sucho.

A co do pękających zebatek:

Nie ma chyba osoby, która zaczynając z modelami minionej epoki nie dała choć raz oleju kuchennego w te zębatki i przekładnie ślimakowe....:LOL:
 

JSz

Aktywny użytkownik
Reakcje
254 14 0
#55
:LOL:

Silniki wydawały czasami taki nieprzyjemny dźwięk, coś jakby praca na sucho.

A co do pękających zebatek:

Nie ma chyba osoby, która zaczynając z modelami minionej epoki nie dała choć raz oleju kuchennego w te zębatki i przekładnie ślimakowe....:LOL:
Dokładnie u mnie jest też najpierw pojawia nieprzyjemny dźwięk a potem następuje przerwa w pracy silnika, ostygnie chwilę popracuje i znowu to samo.
A zębatki oczywiście że pękły, cóż trzydzieści lat temu będąc nastolatkiem nie wiedziałem że popularny ale co najważniejsze darmowy towot ,nie jest zbyt dobrym środkiem smarnym do stosowania w przekładniach z zębami z tworzyw sztucznych ( stąd model ma podmienione co najmniej dwa zestawy kołowe z rozebranych na części BR130 które o dziwo pasowały).
 

Mormegil

Nieaktywny użytkownik
Reakcje
1.165 49 0
#56
Silniki wydawały czasami taki nieprzyjemny dźwięk, coś jakby praca na sucho.
Na moje ucho ten charakterystyczny dla silników Gutzolda dźwięk pochodzi z relacji między wałem silnika a tuleją/łożyskiem (także tych o innej konstrukcji montowanych w BR 24/64/75/86). Minimalne posmarowanie usuwa problem. Przesadzone smarowanie może spowodować zapapranie komutatora.

Pozdrawiam,
 

rprail

Znany użytkownik
Reakcje
1.734 95 1
#57
Ta dziwna aura roztaczana wokół tego hałasującego jakby piłowali żelazo i gibiącego się jak rezus modelu Gutzold BR120 zawsze była dla mnie zagadką. Zwłaszcza te ceny z kosmosu były i nie są niczym uzasadnione. Oczywiście skusiłem się na to cacko. Rozczarowanie przyszło szybciej niż się spodziewałem. Podmalowałem trochę jak starą babę, sprzedałem, dolożyłem 200zł i kupiłem współczesny model od PIKO:)
https://youtube.com/shorts/HlYFAXPXZQU?si=Ss9Jfush5McgCFqn
 

DarekW

Znany użytkownik
Reakcje
1.739 18 0
#58
Ja też kiedyś przerobiłem starego Pikolca, zdjęcia zapewne gdzieś są ale nie wiem czy je znajdę. Zapewne część z nas zaczynała swoje przygody modelarskie od tego modelu. Ja pokusiłem się nawet do wymiany silnika na Rocowski z kołami zamachowymi. Trochę zabawy było, bo musiałem wyfrezować na niego gniazdo w konstrukcji metalowej. Niestety, pomimo że silnik pracował cicho, to dźwięk pracy przekładni w wózkach nie poprawił wiele. Wycie było nadal słyszalne. Dopiero podłączenie dekodera dźwięku zagłuszyło to wycie.
Znalazłem z nim film, dekoder to MRC, także dźwięk taki Amerykanski
ST 44 124 z dźwiękiem
 
Ostatnio edytowane:

Podobne wątki