Mariusz, na tyle mam styczność z biznesem i finansami podmiotów gospodarczych funkcjonujących w ramach ustawy o rachunkowości, że nie widziałbym innego sensu na tworzenie polskiego oddziału spółki niż prowadzenie przez niego dystrybucji i modelowania kosztów, w tym wykorzystanie cen transferowych (wydaje mi się, że prawie każdy z tutaj obecnych nie wie, że coś takiego istnieje). Może i nie mam wielkiej wiedzy na ten temat, ale mam kumpelę, która jest w tym specjalistką pierwszej wody, tylko byście się tu zanudzili gdyby zacząć o tym opowiadać, że o zrozumieniu nie wspomnę.
Żeby nie było, że pewnych rzeczy nie widzę: PIKO robi podmioty zależne tam, gdzie widzi sens ekonomiczny. To jest struktura holdingowa, zatem na pewno doradzają im ludzie biegli w finansach oraz podatkach w ujęciu międzynarodowym.
PS. Przedstawiciel PIKO takiego tematu na bank nie podejmie, bo po co.
PS2. Ceny w sklepach na pewno nie będą niższe niż netto sztuki opłaconej przez sklepy. Poniżej kosztów to tylko amazon. O ostatecznej cenie się nie wypowiadam, bo tą faktycznie ustalają detaliści. Jeżeli ustaliłby ją producent albo kilku detalistów wspólnie, to mielibyśmy do czynienia ze zmową cenową, a ta, jak pewnie wiecie, legalna nie jest i od tego jest UOKiK (który np. nałożył właśnie 25 mln zł kary na T-Mobile za "darmowe" 1200GB).