Muszę Kolegę sprotsować.
1988/1989 - rozkład z Poznania do Wrocławia odjazdy pociągów pospiesznych za dnia: 6:50, 7:05, 16:45, 18:45 (z czego dwa to pociągi nocne).
plus osobowe (minum 3 godziny jazdy) 5:05, 8:10, 9:55, 12:05, 14:25, 15:55, 17:35, 18:25, 20:15
Taktu żadnego nie ma
Katowice-Wrocław (ciut lepiej): 6:48, 9:13, 10:48, 12:25, 14:48, 17:46, 17:53, 18:48
Wrocław - Łódź-Warszawa: 5:09, 5:37, 14:25, 17:40
Kraków/Katowice - Szczecin (brak dziennych pociągów - tylko 1 latem)
Kraków - Poznań - 1 pociąg dzienny na dobę
Przemyśl - Poznań - brak
Lublin - Wrocław - (1 kursujący kilka dni w ciągu roku)
Poznań - Trójmiasto - 3 pociągi
Wrocław - Trójmiasto - 1 pociąg (teraz są co 2 godziny i ciągle za mało - a jakby nie patrzeć, w tamtych latach nikt nie miał aut)
Wrocław - Toruń/Olsztyn - 1 pociąg osobowy (470 km w 10,5 h)
Gdańsk - Słupsk - Koszalin - Szczecin - 1 pociąg za dnia
Warszawa - Kraków (p. CMK): 6:15, 6:35, 9:20 16:25 17:45 19:35
Warszawa - Kraków (p.Kielce): 5:45, 15:45
Nie brakowało ani maszynistów, ani taboru, ani popytu. To "kulejarze" sami decydowali o rozkładzie, układali go byle jak i pod siebie (mam nadzieję, że komuś zechce się wreszcie o tym napisać).
Ok 1999 roku w niedzielę wracałem do Poznania na studia pociągiem wieczornym (Wolsztyna ok 19:30), który zawsze był bezpośredni, ale jakiejść mega mądrej głowie przyszedł pomysł, by go rozdzielić na dwa - w Grodzisku trzebya się było przesiąść.... Trwało to bodajże 2 lata. Oba pociągi bardzo często jechały bez ani jednej działającej świetlówki i zazwyczaj w Wolsztynie pociąg był pełen...
Ok 1999 roku w raporcie rocznym PKP (pięknym wydawnictwie z grubego, kredowego papieru), struktura wykształcenia pracowników była następujaca
wyższe - ~ 5%
średnie - ~ 20 %
podstawowe - 40%
pozostałe - ~ 35%
Co znaczy pozostałe - nie trzeba nikomu tłumaczyć...
Rozumiem, że państwo naszej kolei nie rozpieszczało. Ale podobnie były traktowane koleje NRD, Czechosłowacji czy Węgier. Ale nigdzie tam nie było tak złej organizacji jak u nas.
Sorry za oftop, ale idealizowanie PKP (zwłaszcza okresu 1975-2010) to bardzo zły pomysł.