Wpis nr.5000. Niedzielna wycieczka po 18 latach nad Nadzalewówkę spowodowała bardzo mieszane uczucia.
W Grudziądzu na wyświetlaczu widniało Braniewo, jako punkt docelowy kursu pociągu, w Malborku okazało się, że jednak koniec będzie we Fromborku. Wybrałem się z kolegą Karolem i postanowiliśmy, że pojedziemy do końca, wrócimy do Tolkmicka i pomaszerujemy w kierunku Kadyn.
We Fromborku mając godzinę czasu wypiliśmy piwko i podreptaliśmy po porcie, dworzec w Tolkmicku prezentuje się w miarę dobrze- mogło być dużo gorzej, bliskość posterunku policji ma chyba tu jakieś znaczenie. Kadyny, dawna, letnia rezydencja Cesarza Niemiec to obecnie swoisty skansen, nie skażony na szczęście współczesnym budownictwem. Pierwsze skojarzenie, to Swołowo niedaleko Słupska. Jednak tu jest to zaprzepaszczona szansa.
Część budynków to jakiś hotel, reszta podupada, nie wspominając o słynnej ''majolice''. 18 lat temu, była chyba jeszcze czynna- wykonywano tam ręcznie różne ceramiczne detale do konserwacji zabytków. Cegielnia też nie jest już czynna, tory kolejowe leżą, ale przepiękny, malowniczy odcinek wiodący wąwozem w bukowy las jest już pochłonięty przez przyrodę. W Tolkmicku na zapleczu upadłej przetwórni ryb, stare pudła wagonowe. Pamiętam, że było ich więcej. Na przystanku Kamienica Elbląska oryginalna szopa z blachy falistej, pamiętająca czasy pierwszych lat eksploatacji linii.
Teraz kilka uwag, moim zdaniem dwa kursy z Elbląga do Fromborka to za mało. Pierwszy pociąg cieszył się ogromną frekwencją, w popołudniowym też nie było źle. Przydał by się trzeci kurs ok. godziny 13., tym bardziej, że komunikacja auto-busowa jest mniej niż kiepska. PKS nie kursuje wcale, a busy są dosyć drogie. Po zwiedzeniu Kadyn, próbowaliśmy dostać się do Fromborka na stopa. Udało się dostać tylko do Tolkmicka, a godzina postoju pociągu we Fromborku to za mało na zwiedzenie katedry.
Teraz kilka zdjęć.