Karczowali w mojej okolicy leśną przesiekę i pozyskałem rozmaite korzonki z wykrotów powalonych drzew.
Niektóre z nich nadają się na makietę prawie bez obróbki, np. taki uschnięty dąb. Postaram się zazielenić go delikatnie, aby upodobnić go do sławnego dębu, który przed wojną usychał powolutku na gdyńskiej ul. Portowej.
Inne fragmenty korzeni połączyłem z pędami komosy. Do dalszej obróbki, ale efekt już jest.
Na zimowej makiecie mogłoby tak zostać, ale ja jakoś nie lubię zimowych makiet i zimy w ogólności.
Efekt późniejszych zabaw z trawką elektryczną i gąbkami ustawiony na improwizowanej dioramce nie powala mnie chwilowo, ale mam już pomysł jak zrobić to lepiej. Tylko czasu na eksperymenty brakuje
Niektóre z nich nadają się na makietę prawie bez obróbki, np. taki uschnięty dąb. Postaram się zazielenić go delikatnie, aby upodobnić go do sławnego dębu, który przed wojną usychał powolutku na gdyńskiej ul. Portowej.
Inne fragmenty korzeni połączyłem z pędami komosy. Do dalszej obróbki, ale efekt już jest.
Na zimowej makiecie mogłoby tak zostać, ale ja jakoś nie lubię zimowych makiet i zimy w ogólności.
Efekt późniejszych zabaw z trawką elektryczną i gąbkami ustawiony na improwizowanej dioramce nie powala mnie chwilowo, ale mam już pomysł jak zrobić to lepiej. Tylko czasu na eksperymenty brakuje