I tu się mylisz. Nie ma bowiem niczego dziwnego w tym, że jeszcze nikt nie zrobił modelu zespołu trakcyjnego. A czemu? Tak u nas popularny EN57, składa się z 3 członów. Każdy z nich to osobny wagon, a w przypadku miniatury to osobny model. Popatrz jakie są ceny modeli wagonów pasażerskich, wyciągnij jakąś średnią z tego i pomnóż razy trzy. Już w tym momencie mała suma nie wyjdzie, a pamiętajmy, że nie mamy jeszcze napędu, oświetlenia, elektroniki. Po dodaniu tego, trzeba dołożyć do ceny jeszcze "troszkę". Rynek zbytu wcale nie jest aż tak ogromny, więc i produkcja musiałaby być planowana w mniejszym nakładzie niż modele pojazdów niemieckich na rynek niemiecki. A to też by podwyższyło cenę. Reasumując, cena końcowa byłaby na tyle wysoka, że Ty zamiast kupić 3 czy 4 malowania to kupiłbyś jedno, a wiele osób żadnego. Bo chyba nie wyobrażasz sobie, że model EN57 kosztowałby 400 złotych? A zatem ten "bardzo duży sukces" wcale nie jest taki pewny. Sukces by był, oczywiście, gdyby faktycznie model taki kosztował z 500 złotych, ale takiej ceny nie uda się osiągnąć. I w tym jest problem, bo drogi model oznacza znacznie mniejszą sprzedaż.