Kocioł już idealnie gładki. Czekam, aż wyschnie.
Wymyśliłem sobie, że będę miał pociąg z wagonami RTG i Reko.
Działam.
A teraz bajka Mikota (Niedźwiedź już bajek nie baje).
Przyśniło mi się, że zostałem sam w domu. Wyjrzałem przez okno na warsztat samochodowy. Centralnie na środku placyku spała lwica. Z pyska wypadały jej pogryzione warzywa i owoce. Ludzie, którzy przechodzili obok ogrodzenia reagowali bardzo różnie. Jedni się bali, a inni myśleli, że jest to maskotka. Na wszelki wypadek zamknąłem okno, bo bałem się, że może mi wskoczyć do mieszkania. W pewnym momencie usłyszałem (przyśniło mi się to) straszliwy pisk opon. Wyjrzałem przez okno, mały samochód osobowy uderzył w ścianę mojej kamienicy. Odpadły drzwi, wszystkie cztery. Pijany kierowca wytoczył się ze środka. Będąc na czworaka krzyknął: "Bę-dę rzy-gał i jadł biszkopty".
Wtedy lew się obudził i ja chwilę później.