Cześć i czołem!
Po uzasadnionej przerwie wracam z relacjonowaniem poszerzających sie zbiorów. Przerwa celowa, bo... dziś "duża paczucha" nadrabiająca 3 tygodnie zaległości. Taki oto tryptyk, w stanie średnim. Wszystkie modele nie odbiegają wykonaniem od innych jakie posiadam, lecz kolor jest wyjątkowo niewdzięczny co widać w zakamarkach, gdzie jest mniej farby - czego efektem jest jaśniejszy odcień garantu w zagłębianiach i wnękach. Napisy ostre i proste.
Wóz pierwszy "Dennis delivery van" z 1934-go
Wóz drugi "Mack tanker" z 1934-go
Sympatyczna mleczarka, na której najbardziej widać upływ czasu leżakowania w pudełku i reakcje na światło. O tym później...
Wóz trzeci "Morris van" z 1931-go.
Dodatek
No i wróćmy do feleru tego zestawu... Widoczne starzenie się gołego plastiku na dwóch autkach. Strasznie pożółknięty przez ekspozycję na promienie UV itd. Moje zbiory są narazie "zaszufladkowane" w cieniu, ale odrazu te autka obróciłem drugą stroną (jakby to coś miało zmienić

). Ogólnie założyłem, że ta kolekcja nie będzie tykana w sposób nachalny w sensie modelarski, jedynie drobne naprawy (podklejenia itp.). Przy tym zestawie mam problem, kusi mnie te dwa autka przemalować (tylko elementy pożółknięte), aby znów były śnieżno białe. Na cysternę oczywiście by musiała być nałożona kalka. Nie chodzi tutaj nawet o szerokopojetą estetykę (w tym przypadku to słowo na wyrost), lecz o dodatkowe zabezpieczenkie, aby goły plastik był czymkolwiek pokryty. W teorii warstwa farby zatrzyma "rozkład" naturalny plastiku.
Ot efekta leżakowania przez dziecięciolecia na jednej stronie...
Pozdrawiam!