Ten serwis używa "ciasteczek" (cookies). Korzystając z niego, wyrażasz zgodę na użycie plików cookies. Learn more.
Szanowny Użytkowniku, serwisy w domenie modelarstwo.info wykorzystują pliki cookie by ułatwić korzystanie z naszych serwisów. Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Deski z balsy i forniru w tej skali wyglądają jak surowa tarcica prosto z tartaku.
W oryginale te wagony były szalowane deskami heblowanymi, a więc równymi i gładkimi. Wersja tekturowa byłaby tu więc bardziej odpowiednia.
No chyba, że chcesz odtworzyć wagon zniszczony, zbutwiały i rozeschnięty, to wtedy okejenie fornirem lub balsą byłoby ok.
@Santo Dzidzione dzięki za Twoja opinię - mnie też balsa wydawała się najlepsza (została już zresztą zastosowana
do wypełnienia podwozia wagonu). @t_domagalski - Twoja uwaga o konieczności podjęcia decyzji o tym w jakim stanie wagon ma być odwzorowany
w tym modelu jest bardzo słuszna. W moim założeniu wagon nie ma być "prosto z fabryki" ale nie ma też przedstawiać
wagonu w stanie agonalnym. Dlatego też wybrałem karton - w końcu to "wagon z papieru"
Tyle tylko, że zależało mi na zaznaczeniu faktury drewna... ale za to deski z kartonu mogły być zdecydowanie
węższe a co za tym idzie bliższe realiom. Oczywiście trzeba to było przetestować.
Cięcie 2mm "desek" z kartonu jest szybkie
następnie klejenie na wikol (wygodne, bo można posmarować podstawę i spokojnie doklejać kolejne deski)
a po wyschnięciu zaimpregnowanie cyjanoakrylem
Na tym etapie poprawiłem skalpelem łączenia między deskami i spróbowałem
wyrzeźbić na deskach słoje drewna - próby zrobienia tego grubym papierem ściernym i szczotką drucianą
nie dały spodziewanego efektu. Następnie rzadki podkład i jesteśmy na takim etapie
Na to dwie warstwy farby i poprawka łączeń między deskami
a na koniec czarny wash i mamy taki efekt
a tak to wygląda na tle wcześniejszych wariantów:
W przeciwieństwie do balsy ma gładka strukturę powierzchni a względem forniru nie ma tych wielgachnych zagłębień no i daje się
wykonać w szerokości 2mm.
Mając za sobą te rozważania i testy "technologii" mogę chyba w końcu brać się za pudło wagonu
Czy próbował Kolega zabawy z polistyrenem. Wydaje mi się, że jego obróbka (tworzenie faktury drewna szczotką drucianą) jest trochę łatwiejsza niż na powłoce z cyjanoakrylu. W trochę większej skali (2x większej) wychodziło to mniej więcej tak:
Czy próbował Kolega zabawy z polistyrenem. Wydaje mi się, że jego obróbka (tworzenie faktury drewna szczotką drucianą) jest trochę łatwiejsza niż na powłoce z cyjanoakrylu.
Nie, nie próbowałem ale od dłuższego czasu noszę się z zamiarem zakupienia paru kawałków i próby poskładania z nich "czegoś" na makietę.
Twój wpis i pokazany przykład tylko mnie do tego motywują
A póki co ja nadal w kartonie..
Prace nad budą wagonu zacząłem od sklejenia makiety w celu naocznej weryfikacji czy przyjęte wymiary
"dobrze wyglądają", czyli czy wagon jest w miarę proporcjonalny
Oględziny wypadły pomyślnie, więc wyciąłem pierwsze warstwy ścian z tektury 1mm
a następnie drugą warstwę z kartonu 0,3mm i skleiłem je ze sobą
Następnym etapem była produkcja dużej ilości "desek" i dosyć mozolne ich klejenie
Na koniec tego etapu zaimpregnowałem ścianę cyjanoakrylem, przeszlifowałem powierzchnię
i poszczególne krawędzie. No i nie mogłem się powstrzymać przed sprawdzeniem czy "to" pasuje
do podwozia
Teraz przede mną rzeźbienie desek...
PS.
Czy w wagonie były dwa pomieszczenia czy trzy? Zastanawiam się ile ścianek działowych trzeba by tam było zainstalować.
To zależało od funkcji wagonu i jego wielkości. Ale w takim typowym mieszkalnym wagonie były zwykle 3 pomieszczenia:
- przedsionek z kuchenką,
- dalej część "dzienna",
- a na końcu część "sypialna" z łóżkami rozkładanymi jak w kuszetce.
Dzisiaj niezbyt spektakularnie ale prace były dosyć mozolne.
Najpierw dorobiłem ścianki działowe (@t_domagalski - dzięki za pomoc) z tektury grubości 1,5mm
i wyrzeźbiłem słoje na deskach
a następnie zrobiłem ramki okien i drzwi z pasków kartonu o szerokości około 1,5mm
teraz plan jest taki, że wszystko jeszcze przed sklejeniem pomaluję podkładem i zrobię korekty.
Następnie spróbuję tą budę skleić ale nie od razu na podwoziu (zastanawiam się czy nie zrobić jej
zdejmowanej) tylko jako niezależną konstrukcję. Nie wiem czy to dobry pomysł bo może się okazać,
że potem będzie mi ją trudniej osadzić na podwoziu ale jak nie spróbuje to nie będę wiedział
Kolejne wyzwanie to stolarka okienna - na razie bez konkretnej koncepcji wykonania.
Najpierw całość pomalowałem rozcieńczonym podkładem a następnie szpachla i szlifowanie
i tak, aż do uzyskania satysfakcjonującego efektu
W kolejnym kroku nie pozostało już nic innego jak spróbować to skleić w całość.
Kolejne przymiarki skutkowały jeszcze intensywną praca pilniczkami i papierem ściernym
ale gdy już podjąłem decyzję, że wystarczy powstała całkiem zgrabna a co najważniejsze trzymająca geometrię buda
którą oczywiście trzeba było troszeczkę podszpachlować i podszlifować
aby na chwilę obecną wyglądała tak
Chyba zanim wymyślę stolarkę to popracuję nad dachem...
Ale strugane (heblowane) deski robi się z tarcicy i na nich słoje też widać. Wystarczy popatrzeć na podłogę z klepek, czy na meble (oczywiście takie z prawdziwego drewna, a nie z plastiku, bo na plastiku można namalować wszystko). Różnica jest w stopniu gładkości powierzchni. No ale rozumiem, że chodziło o surową, nieobrobioną tarcicę.
Temat sposobu przedstawienia desek był już wcześniej omawiany - powiedzmy, że to taka moja licentia poetica
Dzisiaj na warsztat trafił, zgodnie z planem dach.
Zacząłem tak jak lubię najbardziej, czyli od kawałka tekturki
ale piszę o tym nie bez przyczyny, bo postać dachu (trzy płaszczyzny) sugerowała
zrobienie poszycia z trzech kawałków. Zdecydowałem się na jeden kawałek, który
naciąłem wzdłuż z jednej strony i pikowałem z drugiej a następnie wygiąłem.
Takie rozwiązanie dawało większe szanse na zachowanie odpowiedniej geometrii całości.
Oczywiście nie obyło się bez wręg, których rolą poza nadaniem właściwych skosów i sztywności
jest też sprawienie, żeby dach wchodził "na wcisk" na pudło wagonu.
Tak to wyglądało po posklejaniu i zaimpregnowaniu
Następnie przykleiłem w wystającej części dachu deseczki
Przypomniałem sobie, że plan zakładał, że pod tym daszkiem ma być lampa...
No więc z kartonika 3x4mm i kawałeczka przeźroczystego plastiku wygiętego w kształt podłużnego klosza
skleiłem oprawę dla malutkiej diody świecącej
i przymierzyłem w docelowym miejscu
Uznałem, że jest OK, zdemontowałem lampkę i dorobiłem wykończenie szczytowych krawędzi dachu
Kilka korekt szpachlą i można było (prawie) całość pomalować podkładem
Po nałożeniu na ściany całość wygląda obecnie tak
Zastanawiam się nad materiałem, który miałby imitować papę na dachu i wychodzi mi, że wezmę jakiś "drobnoziarnisty" papier ścierny,
ale może macie inne, lepsze pomysły?
Zastanawiam się nad materiałem, który miałby imitować papę na dachu i wychodzi mi, że wezmę jakiś "drobnoziarnisty" papier ścierny,
ale może macie inne, lepsze pomysły?
Dzięki za Wasze propozycje dotyczące papy na dach wagonu.
@rafald po tym jak to napisałeś przypomniałem sobie, że takie rozwiązanie zastosowałem na dachu małej stróżówki.
Po wpisie @Santo Dzidzione nabyłem w markecie arkusik papieru >1000 i pierwsze przymiarki pokazują dokładnie
taki efekt o jaki mi chodziło
Dzięki za tą radę
A jak już o radach - czym najlepiej imitować lepik na łączeniach arkuszy papy?
No ale jak zabrałem się za przymierzanie tej papy to się okazało, że zanim zacznę kleić muszę
zamontować lampkę, bo przewody przechodzą "po dachu" a jak chciałem kleić lampkę to mi
wyszło, że najpierw trzeba by pomalować wnętrze dachu i ten kawałek deseczek na wystającym daszku.
I tak w niezaplanowany sposób powstała powyższa instalacja elektryczna i pierwsze malowanie
Nie wiem, czym najlepiej, ja robiłem czarną, błyszczącą farbą (tamiya akrylowa). Efekt widoczny na przytoczonym wczesniej zdjęciu. Mam wrażenie, że olejna będzie lepsza.
Pomny doświadczeń z budowy pierwszego wagonika postanowiłem "zbudować" "przyrząd", który zapeni
powtarzalność i ułatwi wyginanie drucika z którego miały powstać uchwyty.
"Przyrząd" to dwa gwózdki i kawałek listewki
Wiem, że wygląda to trywialnie ale efekty w porównaniu do ręcznego wyginania są o niebo lepsze.
Zastanawiając się czy najpierw zamontować te poręcze a potem malować czy na odwrót... pomalowałem pierwszą
warstwę farby na budzie. Następnie przy pomocy małego wzornika z tekturki powierciłem 8 otworów.
Po podjęciu decyzji odnośnie kolejności pomalowałem poręcze przed zamontowaniem (podkład i farba) oraz budę
po raz drugi (i pewnie ostatni) i zamocowałem uchwyty. Tak to wygląda po przyłożeniu dachu
Zastanawiając się czy najpierw zamontować te poręcze a potem malować czy na odwrót... pomalowałem pierwszą
warstwę farby na budzie. Następnie przy pomocy małego wzornika z tekturki powierciłem 8 otworów. Zobacz załącznik 1171013
Po podjęciu decyzji odnośnie kolejności pomalowałem poręcze przed zamontowaniem (podkład i farba) oraz budę
po raz drugi (i pewnie ostatni) i zamocowałem uchwyty. Tak to wygląda po przyłożeniu dachu Zobacz załącznik 1171012
Bardzo czysto to wygląda
No są dwie szkoły, malować poręcze przed wklejeniem i po wklejeniu.
Chyba ta pierwsza jest popularniejsza patrząc porlacjach forumowych kolegów.