• Szanowny Użytkowniku, serwisy w domenie modelarstwo.info wykorzystują pliki cookie by ułatwić korzystanie z naszych serwisów. Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki.

Moja kartonowa SUka H0 - SU45 w skali 1:87

DoMManU

Nowy użytkownik
Reakcje
0 0 0
#1
Witam serdecznie wszystkich użytkowników forum. Jestem tutaj nowy i chciałbym podzielić się z wami efektami mojej pracy którą mam nadzieje ocenicie bardziej lub mniej pozytywnie a być może całkowicie krytycznie...

Jestem właśnie w trakcie swoistego powrotu do miniaturowego świata kolei, bo kilka lat temu tworzyłem małe dioramy na których stacjonował zakupiony tabor co niektóry najwyżej lekko prze mnie modyfikowany. Nigdy nie budowałem żadnego modelu od a do z ani z plastiku ani kartonu, no co najwyżej jakieś elementy otoczenia dioramy ale sklejenie jakiegoś budyneczku nie jest niczym skomplikowanym i nie można uznać tego za jakieś wielkie wyzwanie...

A powrót do modelarstwa chciałem rozpocząć właśnie poprzez nabycie legendarnej i mojej ulubionej maszyny SU45 w jakiejkolwiek formie, czy to jeżdżąca jednostka ze wszystkimi możliwymi funkcjami czy też eksponat
nadający się do postawienia gdzieś na bocznicę dioramy i właśnie na to drugie padł wybór, bo na początek wznowienia mojej przygody z modelarstwem postanowiłem zacząć od czegoś bardzo taniego i zupełnie nowego czyli od zabawy z kartonem.

Jednostka bazuje na konstrukcji zaproponowanej przez wydawnictwo GPM, jednakże zrezygnowałem z wielu rozwiązań proponowanych przez twórców modelu i obrałem własną drogę jego tworzenia. Dodatkowo dodałem od siebie ponad 90 detali i zamierzam dodać ich jeszcze około 40, bo model ukończony jest dopiero gdzieś w 60%. Wiele rzeczy trzeba wyrównać i poprawić a budowa jednego z wózków jest w ogóle nie rozpoczęta.

Jako, że trudno mi jest obiektywnie spojrzeć na moje "dzieło" bo zbyt długo nad nim siedzę, by mieć czysty obraz mojej pracy proszę o opinie a może nawet dorady co do dalszej mojej pracy
Na koniec zamieszczam jeszcze oczywiście drobną fotkę:
4.jpg
 

bstok70

Znany użytkownik
MSMK
PGMK
Reakcje
1.923 47 1
#5
Witam miło :). Nigdy mi nie szło dobrze z kartonem, dlatego chylę czoła, że z GPM-u udało się tak ładnie złożyć lokomotywę. Wygląda bardzo dobrze no i jest ryflowana - miód! Jedyne na co chcę zwrócić uwagę - jako histerycznie "dziabnięty" na punkcie tej pięknej lokomotywy i zakochany w niej po uszy - że określenie SUka nie należy do niej tylko do SU46 (jeżeli już). Te lokomotywy do lat 90 oznakowane były symblem SP i potocznie były przezywane "Fiatami" z racji ich "serca" czyli silnika na licencji Fiata. W sumie nie wiem dlaczego teraz tak dużo osób upiera się przy tym niepochlebnym dla tej wspaniałej lokomotywy nazewnictwie. Co gorsza, przyłapałem prawdziwego mechanika i to z "ziomalskiej" lokomotywowni, który niedawno też użył tego nowożytnego sformułowania. Postanowiłem więc, że będę miał "misję" i gdzie się da będę przypominał, że ten typ lokomotywy ma swoją historyczną nazwę. Oczywiście będziesz nazywał SU45 jak chcesz :), ale ja będę spał spokojnie, że przypomniałem. Przepraszam za zaśmiecenie wątku i trzymam kciuki za dokończenie budowy.
PS Żeby zmniejszyć irytację swoim przemądrzalstwem, będę przy okazji przypominania prawdziwego imienia tej lokomotywy przytaczał opowiastki na ich temat zasłyszane przeze mnie od mechaników.
Fiaty choć miały starszą konstrukcję od SU46 i znacznie mniejszą moc (1700KM vs 2200KM) miały jedną wielką przewagę nad ich nowocześniejszą siostrą. Były bardzo szczelne. W północno wschodniej Polsce, gdzie zimą opady śniegu były zawsze duże, tworzące się na torach zaspy powodowały, że wjazd w nie innymi lokomotywami liniowymi powodował dostawanie się śniegu do wnętrza pudła i niekiedy je unieruchamiał. Spokój mieli tylko mechanicy we Fiatach, które dzielnie wbijały się w zaspy (oczywiście te mniejsze, które pozostały po przejechaniu pługa), pył śnieżny lecial na boki, a szczęśliwi pasażerowie kontynuowali podróż. :)
Niech no ktoś jeszcze nazwie Fiata Suką, a historyjki o nim będę dalej pisał ;)
 
OP
OP
DoMManU

DoMManU

Nowy użytkownik
Reakcje
0 0 0
#6
Witam miło :). Nigdy mi nie szło dobrze z kartonem, dlatego chylę czoła, że z GPM-u udało się tak ładnie złożyć lokomotywę. Wygląda bardzo dobrze no i jest ryflowana - miód! Jedyne na co chcę zwrócić uwagę - jako histerycznie "dziabnięty" na punkcie tej pięknej lokomotywy i zakochany w niej po uszy - że określenie SUka nie należy do niej tylko do SU46 (jeżeli już). Te lokomotywy do lat 90 oznakowane były symblem SP i potocznie były przezywane "Fiatami" z racji ich "serca" czyli silnika na licencji Fiata. W sumie nie wiem dlaczego teraz tak dużo osób upiera się przy tym niepochlebnym dla tej wspaniałej lokomotywy nazewnictwie. Co gorsza, przyłapałem prawdziwego mechanika i to z "ziomalskiej" lokomotywowni, który niedawno też użył tego nowożytnego sformułowania. Postanowiłem więc, że będę miał "misję" i gdzie się da będę przypominał, że ten typ lokomotywy ma swoją historyczną nazwę. Oczywiście będziesz nazywał SU45 jak chcesz :), ale ja będę spał spokojnie, że przypomniałem. Przepraszam za zaśmiecenie wątku i trzymam kciuki za dokończenie budowy.
PS Żeby zmniejszyć irytację swoim przemądrzalstwem, będę przy okazji przypominania prawdziwego imienia tej lokomotywy przytaczał opowiastki na ich temat zasłyszane przeze mnie od mechaników.
Fiaty choć miały starszą konstrukcję od SU46 i znacznie mniejszą moc (1700KM vs 2200KM) miały jedną wielką przewagę nad ich nowocześniejszą siostrą. Były bardzo szczelne. W północno wschodniej Polsce, gdzie zimą opady śniegu były zawsze duże, tworzące się na torach zaspy powodowały, że wjazd w nie innymi lokomotywami liniowymi powodował dostawanie się śniegu do wnętrza pudła i niekiedy je unieruchamiał. Spokój mieli tylko mechanicy we Fiatach, które dzielnie wbijały się w zaspy (oczywiście te mniejsze, które pozostały po przejechaniu pługa), pył śnieżny lecial na boki, a szczęśliwi pasażerowie kontynuowali podróż. :)
Niech no ktoś jeszcze nazwie Fiata Suką, a historyjki o nim będę dalej pisał ;)
Dzięki za dobre słowo. Ja osobiście nie jestem do końca zadowolony z dotychczasowej pracy bo nieco rzeczy jest tu spartaczonych ale, że jest to mój pierwszy model jaki wykonuję w życiu staram się zadowolić dotychczasowymi efektami a każde kolejne dobre słowo motywuje mnie do zapoznawania się i pogłębiania wiedzy o obróbce kartonu :) a co do nazwy SUka... Wszystko co zostało przez Ciebie napisane jest prawdą aczkolwiek ludzie nie interesujący się koleją ani tam nie zatrudnieni na słowo suka nie mają raczej żadnych skojarzeń z jakimkolwiek elementem który mógłby przynieść im na myśl kolej a co dopiero konkretną lokomotywę a z drugiej strony każdy kto się chodź troszkę interesuje koleją zna chociaż skrótowo historię z SP45 na SU45 i teraz na ST45. Ja mieszkam w Lublinie i na terenie województwa zrobiłem przez lata pewnie tysiące kilometrów dzięki naszej dobrej staruszce. Jak cofnę się wstecz pamięcią o 10 lat i widzę oczami historii tabor na terenie Lublina to widzę aby od cholery SU45 i pojedyncze może gdzieś tam SU46 bo przecież to tych pierwszych było zawsze więcej a, że SP na SU zmieniła się już dawno to i ludzie przystosowali się do nowego nazewnictwa i teraz nazwa SUka jest tak samo używana i do SU45 i do SU46. No a co do mrozów i dzielnego radzenia sobie z nimi przez 45 to jakiś dobry człowiek nakręcił efektowny powrót naszego fiacika do Lublina. Znowu cieszy oko :D :


 

bstok70

Znany użytkownik
MSMK
PGMK
Reakcje
1.923 47 1
#7
Jak cofnę się wstecz pamięcią o 10 lat i widzę oczami historii tabor na terenie Lublina to widzę aby od cholery SU45 i pojedyncze może gdzieś tam SU46 bo przecież to tych pierwszych było zawsze więcej a, że SP na SU zmieniła się już dawno to i ludzie przystosowali się do nowego nazewnictwa i teraz nazwa SUka jest tak samo używana i do SU45 i do SU46. No a co do mrozów i dzielnego radzenia sobie z nimi przez 45 to jakiś dobry człowiek nakręcił efektowny powrót naszego fiacika do Lublina. Znowu cieszy oko :D
Myślę, że to jest bardzo dobre wytłumaczenie, ale też i dobry powód aby kontynuować moją misję :):rolleyes:. Ja z dzieciństwa pamiętam tylko SP45 i ich pierwotne określenie. Do Białegostoku zaglądały nawet wersje z reflektorami wpuszczonymi w pudło (na co mam dowody pod postacią moich rysunków sprzed lat) Do Białegostoku wszystko docierało później. Tu bardzo długo jeździły wagony grzewcze, a na burtach wagonów białostockich były oznaczenia "ogrzew. par." Ale oprócz Fiatów przyjeżdżały też SU46 z Olsztyna i Odolan, może dlatego z nomenklaturą (a może lepiej kolejarską gwarą) był większy porządek :kawa:? Film przepiękny. Wzbudza moją pozytywną zazdrość. Szopa w Białym chyli się ku upadkowi, chociaż kiedyś ... szkoda pisać. Najpiękniejsze w filmie jest też to, że lokomotywy wróciły do służby - wszak wszędzie piszą, że ta seria jest już na wymarciu. Myślę, że przy Twoich zdolnościach w budowanu modelu kartonowego może warto spróbować z odlewem żywiczym Ostbahna?
PS Skoro już brudzę w Twoim wątku, a padło słowo SUka ;) .
Kotły parowe Vapor zastosowane w lokomotywach SP45 miały prawo się psuć, ale wtedy - zwłaszcza w sezonie grzewczym - nie można było taką lokomotywą prowadzić pociągów pasażerskich. Z drugiej strony wspomniany kocioł wymagał importowanych części zamiennych. Pojawiał się wtedy dylemat: jechać w zimnie czy nie jechać w ogóle? (przypomnę tylko, że w tych czasach były duże niedoboroy lokomotyw). Jak opowiada jeden z mechaników, najgorzej było z kierownikami pociągów, którzy nie zgadzali się na włączenie do składu lokomotyw z niesprawnym kotłem (dotyczyło to podobno przede wszystkim sytuacji kiedy drużyna konduktorska pochodziła z innego gniazda;) ). Trzeba więc było uciec się do fortelu czyli stworzyć wrażenie wydostawania się pary gdzieś spomiędzy wagonu i lokomotywy. Robiło się to tak: Podjeżdżało do wagonów, sprzęgało z nimi, zakładało sprzęg parowy, a na tor rzucało kupkę karbidu. Gdy kierownik pytał kiedy będzie ogrzewanie odpowiadało się, że już kocioł pracuje i że jak pociąg ruszy będzie wszystko dobrze. W tym czasie karbid polewało się wodą, co powodowało pojawienie się kłębów "pary" (nieodłączny widok Fiatów w zimowej scenerii - to znaczy z tą prawdziwą parą). Kierownik dawał wiarę, pociąg ruszał, było zimno, w Łapach zgłaszało się awarię kotła, a że do Wschodniej nie było gdzie podmienić lokomotywy, pociąg kontynuował jazdę. Może ktoś z nas - miłośników tej pięknej lokomotywy - miał "przyjemność" przejechać się takim schłodzonym składem? Dodam tylko, że wspomniany mechanik nigdy nie robił tego fortelu gdy temperatura była poniżej 5 stopni Celsjusza. Ha! Właśnie uzmysłowiłem sobie, że nie wiem co robił gdy było chłodniej ;).
 
OP
OP
DoMManU

DoMManU

Nowy użytkownik
Reakcje
0 0 0
#8
Myślę, że przy Twoich zdolnościach w budowanu modelu kartonowego może warto spróbować z odlewem żywiczym Ostbahna?
To jest bardzo dobry pomysł tym bardziej, że jestem posiadaczem blaszek fototrawionych od GPM'u i paru innych plastikowych i metalowych elementów od 45 które trzeba by w końcu wykorzystać. Tylko gdzie można nabyć taki odlew?
 
OP
OP
DoMManU

DoMManU

Nowy użytkownik
Reakcje
0 0 0
#11
Do Białegostoku zaglądały nawet wersje z reflektorami wpuszczonymi w pudło (na co mam dowody pod postacią moich rysunków sprzed lat)
A masz może zeskanowane te rysunki? Chętnie zobaczę :D Widzę, że z Ciebie jakiś większy miłośnik czterdziestki piątki ;) i bardzo dobrze bo jest się czym zachwycać. Ja koleją interesuje się gdzieś od 12 lat więc nie mam żadnych wspomnień z SP45 no takie życie :( Dla mnie od zawsze ta lokomotywa istnieje jako SU45 i od zawsze była dla mnie ikoną kolei ale od kiedy pamiętam tak jak pisałem powyżej też wszędzie było jej pełno więc nie widziałem w niej wielkiego unikatu. Ostatnie lata jednak dały mi do zrozumienia jaką ważną jednostką dla kolei w Lublinie była SU45 bo kto to widział by przez 2 lata ta lokomotywa zniknęła nagle całkowicie ze wschodniej rzeczywistości. Ja osobiście aktywnie uprawiam sport i kiedy zaczyna się robić ciepło wsiadam na rower i codziennie jeżdżę na nim 20km dziennie aż do października. Od kwietnia do października dzień w dzień przejeżdżałem pod wiaduktem przez który przejeżdżają składy w kierunku Kraśnika i Dęblina i to jakie ja tam widziałem składy i rozmaite pojazdy szynowe (czasem po kilka na dzień) to przechodzi ludzkie pojęcie :) ale w 2012r. SU45 nie widziałem ani razu :( Na szczęście we wrześniu kiedy moje rajdy dochodziły końca w pewien deszczowy dzień kiedy nikt po za mną nie miał ochoty na uprawianie sportu moim oczom ukazała ST45 :D tylko dźwięki silnika jakieś takie obce :/ no i o zmianach zewnętrznych i tym co ciągnęła nie wspomnę... W tej chwili z tego co pamiętam zostało na chodzie 20 SU45 i 20 ST45 i na szczęście obie można zobaczyć w mojej okolicy :D
 
OP
OP
DoMManU

DoMManU

Nowy użytkownik
Reakcje
0 0 0
#15
Lenistwo i chwilowy brak cierpliwości:p
Miałem też problem z dachem i górnym reflektorem przy pierwszej kabinie.
No to całe szczęście bo na pewno wszystko perfekcyjnie wykończysz w swoim czasie :). Ja jako że to mój pierwszy model problemy napotykam co chwilę... Z dachem oczywiście się męczyłem ale od razu wiedziałem, że nawet perfekcyjnie sklejony dach w tym projekcie nie będzie zbyt dobrze wyglądał więc jeszcze przed rozpoczęciem prac nad modelem przygotowałem się na szpachlowanie i malowanie dachu który jak wiele elementów i tak jest u mnie spartaczony bo nie jest zbyt dobrze wymodelowany gdzieniegdzie nie doszlifowany a w jednym miejscu pojawiło się lekkie pęknięcie około 3mm która widać na załączonym w temacie zdjęciu. Ogólnie wiele elementów jest w moim modelu niepoprawnych z powodu iż obawiam się iż rozpieprzę go jeszcze bardziej ale w miarę możliwości powoli staram się wszystko nadrabiać no i staram się dbać o detale. Tak jak nadmieniłem ukończony model będzie zawierać ponad 150 elementów zewnętrznych nie przewidzianych przez producenta i te wszystkie drobinki nadają całej lokomotywie smaku i widzę już teraz, że to będzie bardzo fajny eksponat na makiecie. Tutaj jeszcze dodaje dwie fotki na których widać 45 po pierwszym szpachlowaniu. Zdjęcie zrobione było na pamiątkę bo jak na to spojrzałem to przeznaczenie modelu wydawało się proste - spoczynek w koszu na śmieci :p no ale jednak postanowiłem ratować... a na drugiej fotce czerwona linią zaznaczyłem jakie błędy obecnie w konstrukcji względem oryginału ma moja SU. Głównie to się tyczy dachu a maska niezauważalnie wystaje na boki jednakże to już nie jest moja wina tylko producenta modelu bo nawet na oryginalnym zdjęciu lokomotywy na zeszycie z GPM'u widać ten sam błąd.
 

Załączniki

bstok70

Znany użytkownik
MSMK
PGMK
Reakcje
1.923 47 1
#16
Widzę, że z Ciebie jakiś większy miłośnik czterdziestki piątki
Ja też tak uważam, natomiast mój psychiatra każe mi brać jakieś pigułki :).
To już chyba zakrawa na zaawansowane śmiecenie w Twoim wątku (więc może proszę mnie gdzieś na jakąś bocznicę przetoczyć) ale jeszcze pokażę moją flotę Fiatów (FF) na pierwszym zdjęciu trzy białostockie lokomotywy 101 (złożona przez Ostbahna), 100 (złożona przez Ostbahna) i 244 (złożona przez Ostbahna i uszkodzona w wypadku - ryflowana). Jest jeszcze jedna lokomotywa na bazie odlewu Ostbahna, którą malowałem i składałem sam i dlatego jej tu nie pokażę. To właśnie moje nieumiejętności skłoniły mnie do zaniechania budowy modelu kartonowego. Widząc Twoje umiejętności aż się prosi abyś wykorzystał odlewy Ostbahna - przy budowie - dużo satysfakcji a trwałość jednak większa. Na drugim zdjęciu spełnione marzenie - produkt EFC - nie mogę się nim nacieszyć po dziś dzień.
FF1.jpg
FF2.jpg

DoMManU fajnie wykonana SUczka!
:) Fiaty od początku były projektowane tak aby mogły pracować w trakcji wielokrotnej. Lokomotywy typu SP gniazda sterowania wielokrotnego miały na belce zderzakowej, a SU na ścianie czołowej w związku z montażem sprzęgu i gniazda ogrzewczego. Ale niezbyt wielu szczęśliwców widziało Fiaty w trakcji podwójnej. Ja do nich należałem (tu można sobie wyobrazić w jakich jestem pąsach z dumy). W latach 80 w trakcji podwójnej prowadzony był ciężki pociąg pasażerski "Leningrad Express" (rozkładowe 900 ton). Zazwyczaj wykorzystywano odolańską SU46, ale gdy elektryfikowano odcinek Kuźnica Białostocka - Białystok trakcję zmieniano w Białymstoku. Zanim oddelegowano tam SU46 przez krótki czas skład ciągały wspomniane dwa Fiaty. Z wielką ciekawością przyglądałem się gniazdom sterowania wielokrotnego i okazało się, że ....... nigdy nie były wykorzystywane !! Dopiero po latach dowiedziałem się, że nie wystarczy lokomotyw spiąć sprzęgiem. Dodatkowo, na terenie lokomotywowni trzeba było dokonać pewnych ustawień (cholercia zapomniałem jakich) co było na tyle kłopotliwe i na tyle długo wyłączało lokomotywę z obiegu, że rezygnowano z tego i pociąg był prowadzony przez dwóch maszynistów w dwóch lokomotywach.
 
OP
OP
DoMManU

DoMManU

Nowy użytkownik
Reakcje
0 0 0
#17
Widząc Twoje umiejętności aż się prosi abyś wykorzystał odlewy Ostbahna - przy budowie - dużo satysfakcji a trwałość jednak większa.
Tylko, że ja nie mam żadnych umiejętności :p... Ale mimo to się nie poddam i troszkę się poduczę. Już teraz sam widzę ile rzeczy można było wykonać inaczej by zwiększyć poprawność i estetyczność modelu. Poczytam trochę różnych poradników i postaram się nabyć trochę ogólnej wiedzy modelarskiej i wtedy dopiero ponownie siądę do następnej SUczki. Jak skończę obecną 45 zabiorę się za coś innego żeby trochę się oderwać i poćwiczyć na innym modelu. Nie wiem czy by teraz wziąć się za SU46 a może EP09 lub ST43:rolleyes: A co do twoich SU to czysta poezja ;)
 

bstok70

Znany użytkownik
MSMK
PGMK
Reakcje
1.923 47 1
#18
Dziś Miłośnicy Fiatów płaczcie! Nie wstydźcie się wzruszenia. Film Piterowika (On tego nie wie ale kocham Go za to dzieło) - zawsze gdy go oglądam mam oczy w mokrym miejscu. Historyjka też będzie, ale dziś mam nastrój na łezkę w oku.

 

szymon3000

Aktywny użytkownik
Reakcje
0 0 0
#19
uwież mi , że płacze jak co dzień przychodze do pracy i naprawiam "te" fiaty... i jestem bardzo wzruszony jak dostaje wypłate (jałmużne) :p P.S. film miód !!
 
Autor wątku Podobne wątki Forum Odpowiedzi Data
Tabor 8
Tabor 43
Tabor 107
Tabor 85
Tabor 19

Podobne wątki