Dzięki za "słowo na niedzielę"; zdzieranie podeszw jest zdrowsze niż wygniatanie fotela z piwem/pilotem/myszką w ręku, ale - co, kto lubi, jakie ma możliwości czasowe, itp... Wracam do opowieści.
Niebawem pojawia się tor odkopany przez demontażystów szlaku.
Tor ten jest – może nawet w całości – zdemontowany od przejazdu drogowego przed stacją aż do tego miejsca, czego przyczyną jest kanalizacja sanitarna biegnąca po jego śladzie (w tym rejonie pod ziemią leżą dwie instalacje: poniemiecka oraz polska).
Po przedreptaniu kilkudziesięciu kroków zerkamy w kierunku stacji.
Teraz tor zaczyna skręcać w lewo, zbliżając się do ogrodzenia. Mamy wrażenie, że wejdzie na teren dawnej cukrowni.
Tor ma kilka ubytków, a po wycince zarośli odsłonięto butelki po różnych napitkach procentowych. Ja tu widzę związek przyczynowo-skutkowy oraz inne znaczenie terminu „upłynnianie stali”.
Obchodzę widoczną na poprzednim zdjęciu stertę karpiny i gałęzi i widzę, że tor wcale nie wchodził na teren byłej cukrowni, lecz po prostu zbliżył się do budynku i biegł wzdłuż niego.
Widok w tył. Ostało się jedno przęsło oryginalnego niemieckiego ogrodzenia. Wytrzymało tyle lat. Wiadomo – granit. Tymczasem betonowy płot segmentowy już się tu i ówdzie wali. Nie ten skład, nie te ciśnienia i temperatury podczas wywarzania, nie ten czas oczekiwania na gotowy wyrób, he.
Duży budynek, do którego dochodzimy, musiał kiedyś pełnić funkcję spedycyjno-magazynową, bowiem na jego elewacji pozostały elementy wskazujące na istnienie urządzeń ładunkowych. Zamurowane dawne otwory okienne i drzwiowe umożliwiają puszczenie wodzów fantazji i domyślanie się funkcji pomieszczeń, których dotyczą.
Zbliżamy się do końca budynku. Wzdłuż ściany leży kawałek szyny…
Przy końcu budynku był kozioł oporowy. Nie wiem, w którym dokładnie miejscu, ale na pewno przed betonowym słupkiem widocznym na zdjęciu. A te studzienki kanalizacyjne są wybudowane niemalże w osi toru, zatem musi to być inwestycja powojenna.
Za nimi leży świeżo wydobyta bryła betonu, jakby fragment fundamentu, i kawałek nitowanej konstrukcji stalowej.
Nie wygląda on na część kozła oporowego, lecz na fragment masztu i jego stopę. Czy możliwe, że jest to pozostałość urządzenia ładunkowego związanego z tym budynkiem?
Dalej znajduje się interesujący obiekt. Sprawia wrażenie krawędzi jakiegoś zbiornika, ale użycie dźwigara i jego lekko łukowy kształt jest zastanawiający. Jak znowu będę na miejscu przy sprzyjającej aurze, to dokładniej zbadam temat.
Cdn.
Niebawem pojawia się tor odkopany przez demontażystów szlaku.
Tor ten jest – może nawet w całości – zdemontowany od przejazdu drogowego przed stacją aż do tego miejsca, czego przyczyną jest kanalizacja sanitarna biegnąca po jego śladzie (w tym rejonie pod ziemią leżą dwie instalacje: poniemiecka oraz polska).
Po przedreptaniu kilkudziesięciu kroków zerkamy w kierunku stacji.
Teraz tor zaczyna skręcać w lewo, zbliżając się do ogrodzenia. Mamy wrażenie, że wejdzie na teren dawnej cukrowni.
Tor ma kilka ubytków, a po wycince zarośli odsłonięto butelki po różnych napitkach procentowych. Ja tu widzę związek przyczynowo-skutkowy oraz inne znaczenie terminu „upłynnianie stali”.
Obchodzę widoczną na poprzednim zdjęciu stertę karpiny i gałęzi i widzę, że tor wcale nie wchodził na teren byłej cukrowni, lecz po prostu zbliżył się do budynku i biegł wzdłuż niego.
Widok w tył. Ostało się jedno przęsło oryginalnego niemieckiego ogrodzenia. Wytrzymało tyle lat. Wiadomo – granit. Tymczasem betonowy płot segmentowy już się tu i ówdzie wali. Nie ten skład, nie te ciśnienia i temperatury podczas wywarzania, nie ten czas oczekiwania na gotowy wyrób, he.
Duży budynek, do którego dochodzimy, musiał kiedyś pełnić funkcję spedycyjno-magazynową, bowiem na jego elewacji pozostały elementy wskazujące na istnienie urządzeń ładunkowych. Zamurowane dawne otwory okienne i drzwiowe umożliwiają puszczenie wodzów fantazji i domyślanie się funkcji pomieszczeń, których dotyczą.
Zbliżamy się do końca budynku. Wzdłuż ściany leży kawałek szyny…
Przy końcu budynku był kozioł oporowy. Nie wiem, w którym dokładnie miejscu, ale na pewno przed betonowym słupkiem widocznym na zdjęciu. A te studzienki kanalizacyjne są wybudowane niemalże w osi toru, zatem musi to być inwestycja powojenna.
Za nimi leży świeżo wydobyta bryła betonu, jakby fragment fundamentu, i kawałek nitowanej konstrukcji stalowej.
Nie wygląda on na część kozła oporowego, lecz na fragment masztu i jego stopę. Czy możliwe, że jest to pozostałość urządzenia ładunkowego związanego z tym budynkiem?
Dalej znajduje się interesujący obiekt. Sprawia wrażenie krawędzi jakiegoś zbiornika, ale użycie dźwigara i jego lekko łukowy kształt jest zastanawiający. Jak znowu będę na miejscu przy sprzyjającej aurze, to dokładniej zbadam temat.
Cdn.
-
3
-
7
- Pokaż wszystkie