W hangarze ciszy, gdzie sny mają skrzydła z blachy,
pilot Robert z Schlesienmodelle kreśli linie losu na torach wyobraźni.
Kiedy świt dotyka miniaturowych semaforów,
kiedy cień lokomotywy drży na ścianie,
kiedy kurz zamienia się w mgłę nad makietą,
kiedy dłonie Roberta budzą świat do życia,
kiedy każdy wagon ma własną historię,
kiedy cisza brzmi jak stukot kół,
kiedy światło odbija się w szybach maleńkich przedziałów,
kiedy powietrze pachnie farbą i precyzją,
kiedy detale mają większe znaczenie niż czas,
kiedy rzeczywistość ustępuje miejsca pasji,
kiedy model staje się prawdą,
kiedy prawda wygląda jak model,
kiedy granice się zacierają,
kiedy fantazja przejmuje stery,
kiedy pilot zamienia niebo na tory,
kiedy tor staje się horyzontem,
kiedy horyzont mieści się na stole,
kiedy każdy centymetr kryje wszechświat,
kiedy małe znaczy więcej niż wielkie,
kiedy przeszłość spotyka przyszłość,
kiedy stal i plastik tworzą duszę,
kiedy cisza opowiada historię ruchu,
kiedy Robert dodaje kolejny wagon — inny niż wszystkie,
wtedy jego makiety żyją bogaciej niż prawdziwe Polskie Koleje Państwowe,
bo więcej w nich marzeń niż fabrycznych norm,
więcej różnorodności niż dawał Pafawag,
więcej serca niż w stalowych kolosach.
I kiedy ostatnie światło gaśnie nad jego światem,
kiedy noc otula tory snem,
kiedy wszystko cichnie —
makieta nadal jedzie.