Hej,
Nadszedł czas, aby pochwalić się moim wytworem, który ma przypominać makietę kolejową. Przez bardzo długi czas wraz z córką bawiliśmy się kolejką na podłodze. Po pewnym czasie zaczęło to być uciążliwe z powodu ciągłego rozkładania i składania torów po zakończonej zabawie. Zrodziła się myśl, aby z tego, co mamy, zbudować makietę. Tak oto powstała makieta o wymiarach 250x135 cm.
Makieta miała być dzielona na pół, aby łatwo można było rozdzielić i schować połówki. Zbudowana jest ze sklejki 5 mm oraz 3 cm styroduru. Całość stoi na nogach z Ikei. Budowa makiety to projekt na bardzo długi czas, o czym sam się przekonałem, popełniając przy tym masę błędów. Pośpiech wrogiem
Zaznaczam, że to fikcyjna makieta. Głównie nastawiłem się na to, aby cieszyła oko najmłodszej maszynistki. To ona wymyślała scenerie, rozmieszczenie elementów, a finalnie podjęła się dekoracji, takich jak przyklejanie krzaczków Złożona makieta zajmuje sporo miejsca w mieszkaniu, a ja nie wiem, jak długo będzie z nami, więc było mi szkoda czasu na realizm, który i tak byłby oparty o ściany. Gdybym miał kawałek stałej przestrzeni, zapewne zupełnie inaczej podszedłbym do projektu.
Skupiłem się na ruchomych elementach, takich jak plac zabaw czy ujeżdżalnia dla koni. Za dnia mieszkańcy makiety mogą podziwiać prawdziwą fontannę przy dźwiękach z pobliskiej wioski. Druga połówka to zakłady pracy, żeby człowieki nie nudziły się na makiecie. Dostępny jest zsyp węgla, który po wyładunku aktywuje pracę komina. Znalazło się również miejsce, gdzie taki węgiel załadujemy do naszych węglarek. Gdy zajdzie potrzeba, wykwalifikowany zespół w lokomotywowni dokona drobnych napraw lub pomoże obrócić lokomotywę na obrotnicy. Choć makieta jeszcze nie jest skończona, a w zasadzie końca nie widać, dzielny pasażer i tak znajdzie drogę na peron. Nie wiadomo kiedy, nie wiadomo czym, ale na pewno wybierze się w podróż na górną bądź dolną stację
Na makiecie ciągle przybywa dekoracji. Na pewno brakuje średniej i wysokiej zieleni. Drzewka próbuję zrobić samodzielnie, więc niebawem się pojawią. Pozostaje udekorować teren górzysty, tu i ówdzie wstawić barierki czy pomalować elewację sklepu. Przede mną mnóstwo pracy.
Z tych technicznych aspektów.
Sterowanie od zawsze opierałem na systemie PIKO w DCC, a teraz z pilotem poprzez WiFi to już zupełnie komfortowa zabawa. Pozostałe elementy są uruchamiane przyciskami na makiecie. Przykładowo oświetlenie czy fontanna są aktywowane odpowiednim przyciskiem. Całością opiekuje się Arduino, które wyłącza poszczególne elementy po ustalonym czasie. Do sterowania rozjazdami, semaforami i obrotnicą również wykorzystuję Arduino, ale tym razem korzystam z gotowego kodu dcc-ex.com.
Zatem zapraszam do oglądania i komentowania
Nadszedł czas, aby pochwalić się moim wytworem, który ma przypominać makietę kolejową. Przez bardzo długi czas wraz z córką bawiliśmy się kolejką na podłodze. Po pewnym czasie zaczęło to być uciążliwe z powodu ciągłego rozkładania i składania torów po zakończonej zabawie. Zrodziła się myśl, aby z tego, co mamy, zbudować makietę. Tak oto powstała makieta o wymiarach 250x135 cm.
Makieta miała być dzielona na pół, aby łatwo można było rozdzielić i schować połówki. Zbudowana jest ze sklejki 5 mm oraz 3 cm styroduru. Całość stoi na nogach z Ikei. Budowa makiety to projekt na bardzo długi czas, o czym sam się przekonałem, popełniając przy tym masę błędów. Pośpiech wrogiem
Zaznaczam, że to fikcyjna makieta. Głównie nastawiłem się na to, aby cieszyła oko najmłodszej maszynistki. To ona wymyślała scenerie, rozmieszczenie elementów, a finalnie podjęła się dekoracji, takich jak przyklejanie krzaczków Złożona makieta zajmuje sporo miejsca w mieszkaniu, a ja nie wiem, jak długo będzie z nami, więc było mi szkoda czasu na realizm, który i tak byłby oparty o ściany. Gdybym miał kawałek stałej przestrzeni, zapewne zupełnie inaczej podszedłbym do projektu.
Skupiłem się na ruchomych elementach, takich jak plac zabaw czy ujeżdżalnia dla koni. Za dnia mieszkańcy makiety mogą podziwiać prawdziwą fontannę przy dźwiękach z pobliskiej wioski. Druga połówka to zakłady pracy, żeby człowieki nie nudziły się na makiecie. Dostępny jest zsyp węgla, który po wyładunku aktywuje pracę komina. Znalazło się również miejsce, gdzie taki węgiel załadujemy do naszych węglarek. Gdy zajdzie potrzeba, wykwalifikowany zespół w lokomotywowni dokona drobnych napraw lub pomoże obrócić lokomotywę na obrotnicy. Choć makieta jeszcze nie jest skończona, a w zasadzie końca nie widać, dzielny pasażer i tak znajdzie drogę na peron. Nie wiadomo kiedy, nie wiadomo czym, ale na pewno wybierze się w podróż na górną bądź dolną stację
Na makiecie ciągle przybywa dekoracji. Na pewno brakuje średniej i wysokiej zieleni. Drzewka próbuję zrobić samodzielnie, więc niebawem się pojawią. Pozostaje udekorować teren górzysty, tu i ówdzie wstawić barierki czy pomalować elewację sklepu. Przede mną mnóstwo pracy.
Z tych technicznych aspektów.
Sterowanie od zawsze opierałem na systemie PIKO w DCC, a teraz z pilotem poprzez WiFi to już zupełnie komfortowa zabawa. Pozostałe elementy są uruchamiane przyciskami na makiecie. Przykładowo oświetlenie czy fontanna są aktywowane odpowiednim przyciskiem. Całością opiekuje się Arduino, które wyłącza poszczególne elementy po ustalonym czasie. Do sterowania rozjazdami, semaforami i obrotnicą również wykorzystuję Arduino, ale tym razem korzystam z gotowego kodu dcc-ex.com.
Zatem zapraszam do oglądania i komentowania
- 13
- 1
- Pokaż wszystkie