• Ten serwis używa "ciasteczek" (cookies). Korzystając z niego, wyrażasz zgodę na użycie plików cookies. Learn more.
  • Szanowny Użytkowniku, serwisy w domenie modelarstwo.info wykorzystują pliki cookie by ułatwić korzystanie z naszych serwisów. Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki.

Wieś tańczy, wieś śpiewa!

OP
OP
W
#43
Heniek: [do mnie] „Co tam?”
Ja: „Nic.”
Stefan: „Jak nic, jak coś.”
Ja: „Nic. Nic mi się nie chce.” [mam zamknięte oczy, więc tylko się domyślam, że chłopaki wymieniają między sobą zaskoczone spojrzenia]
Wiesiek: „No to nie róbmy nic.”
Heniek: „Nie wypada. Internautowie z forum patrzą.”
Stefan: „Jeszcze mi powiedz, że seria „Przegląd sprzętu rolniczego w skali 1:87” cieszy się niesłabnącym zainteresowaniem.”
Wiesiek: „Zawsze możemy się napić.”
Ja: [zapada długa, podejrzana cisza, więc otwieram jedno oko i widzę, jak patrzą na mnie pytająco. Zamykam oko i wzruszam obojętnie ramionami]
Wiesiek: „Ooo, to niedobrze…”
Heniek: [przyciszonym głosem, więc się domyślam, że słowa nie są przeznaczone dla mnie] „To zróbmy coś dzisiaj sami.”
Wiesiek: „To jest myśl!”
Stefan: „Ale co? Nie mamy gadane.”
Wiesiek: „Coś łatwego.”
Ja: [wtrącam się bez otwierania oczu] „Borgward.”
Heniek: „Co?”
Ja: [nie powtarzam, nie chce mi się…]

01.jpg


[jakiś czas później]

Wiesiek: „Kto zaczyna?”
Heniek: „Stefan. I nie ma dyskusji.”
Stefan: „Nie, nie! Na razie to mi się litery plączą przed oczami. Ty zacznij.”
Heniek: [wzdycha ciężko] „Firma Borgward powstała… yyy… powiedzmy, że w 1928, [ociera czoło, które dość gwałtownie się skropliło], a przestała istnieć w… yyy… na początku lat 60-tych. Dobra, kolej następnego.” [ciężko dyszy]

02.jpg


Stefan: „Dzięki swojemu założycielowi Carlowi Borgwardowi w firmie działo się i dobrze, i źle. Z jednej strony była innowacyjna, stosując na przykład pneumatyczne zawieszenie czy automatyczne skrzynie biegów. Z drugiej strony (okres powojenny) zawodziła jakościowo, a przede wszystkim była źle prowadzona finansowo. Bo tak naprawdę w jednym „koncernie” funkcjonowały cztery marki, ale nie na wzór dzisiejszy, gdzie z powodów kosztowych używa się tych samych rozwiązań lub wręcz części i elementów, lecz każda na własny rachunek. Spowodowało to, iż jak na możliwości produkcyjne, zyski były bardzo małe.”
Heniek: [do Wieśka] „Ale mu idzie {autocenzura}!”

03.jpg


Stefan: „Nie wchodząc w szczegóły, z dzisiejszej perspektywy można przyjąć, że upadek Borgwarda był elementem nieczystych zagrywek konkurencji, przede wszystkim BMW, które w 1959 r. prawie zbankrutowało (był plan sprzedania BMW… Mercedesowi!). [uspokaja oddech i zwraca się do Wieśka] Przejdźmy wreszcie do rolnictwa.”
Wiesiek: „Yyy… No to tak… ten tego… Za dużo to nie ma co opowiadać.”
Stefan: „Dawaj co masz!”
Wiesiek: „Yyy… W latach 50-tych powstały trzy prototypy. Nie można powiedzieć, czy wszystkie pochodziły z jednego rocznika, czy z różnych lat. Jedna informacja mówi o ciągnikach z 1955 r., a inna o aukcji internetowej w USA w 2012 r., gdzie miał się pojawić egzemplarz z 1957 r. W Niemczech w zeszłym roku powstała replika, o ile można tak nazwać pojazd zbudowany na podstawie dwóch zdjęć. Jedno prezentuję poniżej.”

08.jpg


Heniek: „Brawo, Wiesiu!”
Wiesiek: „Yyyy… dziękuję. Replikę zbudował obecnie 76-letni człowiek poruszający się od kilkunastu lat na wózku inwalidzkim po wypadku (szacunek!). Ten fan marki Borgward już wcześniej odrestaurował kilka aut z rombem na przedzie. [ale nie chodzi o Reno? Tak się tylko upewniam – Heniek] Jak sam mówił, nie ma żadnej dokumentacji, więc „środek” starał się stworzyć z typowych dla producenta elementów.”
Stefan: „A wiadomo coś, dlaczego nic z tego nie wyszło?”

04.jpg


Wiesiek: [patrzy w notatki] „Yyy… tak… Duża konkurencja, brak sieci serwisowej i dealerskiej spowodowały, że zrezygnowano z pomysłu. Ponoć wszystkich trzech prototypów używano później w fabryce ciężarówek do przewozu części i materiałów. Ale nikt nie wie, co się z nimi stało.”
Stefan: „Coś o kolorach wiadomo? Bo NPE wypuściło pomarańczowy i taki niebieskawy, a Schuco w większej skali jasny zielony.”
Wiesiek: „Yyy… Nie, nic o kolorach nie wiadomo. Model z Schuco ma identyczne barwy jak replika 1:1, więc możliwe, że się na nim opierali. Yyy… To wszystko. Dziękuję.”

05.jpg


Stefan: „No Wiesiu, świetna robota!”
Heniek: „Brawo!” [klaszcze w ręce jak kilkulatek]
Stefan: „Spodziewałem się, że się spiszesz, więc przygotowałem dla ciebie nagrodę. Proszę, tu masz dwie flaszeczki…
Heniek: [przestaje bić brawo, a jego postać powoli wypełnia zazdrość]
Stefan: „… ale teraz nie otwieraj, tylko weź do domu i wypij nasze zdrowie. No, bierz i do domku!” [klepie Wieśka w plecy, równocześnie nakierowując go na drzwi]
Wiesiek: [z zachwytem w oczach idzie tam, gdzie mu kazano]
Stefan: [gdy Wiesiek opuszcza szopę, zwraca się do Heńka] „Już, już, bo mi tu zaraz focha strzelisz! Jak się dowiesz, co było w butelkach, to od razu ci przejdzie.”
Heniek: „A… a co było?”
Stefan: „Sok malinowy mojej Starej i oranżada – moja pierwsza próba, cholernie mocno nagazowana. Jak weźmie haustem, to mu nosem pójdzie.” [śmieje się na głos]
Heniek: „Czym weźmie?”
Stefan: [przestaje się śmiać] „Chodźmy do domu.”
Heniek: „A co z nim?” [domyślam się, że na mnie wskazują]
Stefan: „Nic mu nie będzie. Jak mu się zachce, to sam ruszy cztery litery. Nocny chłód potrafi być bardzo motywujący.”

06.jpg


Post scriptum.

Zachciało mi się szybciej, niż sam sądziłem. Bo wyprowadziłem na spacer rodzinkę Borgwarda: ciężarówkę, autobus, traktora, furgonetkę i osobówkę.

07.jpg
 
OP
OP
W
#44
Opowiem historię jak z kawału.

To było kilka lat temu. W niedzielne wczesne popołudnie tradycyjnie spotkaliśmy się w knajpie na browarka. Heniek akurat wrócił z sumy. Z podbitym okiem. No to pytamy się, co się stało. A on na to, że jak po kazaniu trzeba było wstać, to babce przed nim – takiej wiecie, fest babce - kiecka weszła w pośladki. Chciał być uczynny to wyciągnął swoją niezgrabną łapę i jej te kieckę wyciągnął. Ona się tylko obejrzała i jak mu nie lutnie!...
Tydzień później tradycyjnie popijamy zimne piwko w karczmie, czekając na Heńka. Gdy ten pojawił się w drzwiach, okazało się, że ma podbite drugie oko. No to my go dopadli i dawaj męczyć, żeby szybko tłumaczył, co tym razem się stało. Czy popełnił ten sam błąd, co wcześniej?
Heniek znów siedział za tą fest babką. I oczywiście jak wstali po kazaniu to materiał kiecki znów wlazł jej między pośladki. Uczynny Heniek w naturalnym odruchu wyciągnął materiał. I wtedy go olśniło! Mózg załapał, co było tydzień wcześniej! Więc żeby uniknąć powtórzenia sytuacji, Heniu swoją niezgrabną łapą wcisnął materiał z powrotem w duże ciało pani przed nim. Tym razem dostał w drugie oko…

Mimo fioletowych obwódek, oczy Heńkowi się uśmiechały na myśl o fest babce. „Co to za sztuka była…” – mówił rozmarzonym głosem. „Chyba sztuka mięsa” – złośliwie komentował Stefan.
A mnie wtedy olśniło. Sztuka… Sztuka! Tak jest! Zróbmy sztukę! Taką artystyczną! I połączmy nasze fascynacje! Sztuka… Artystyczna… Fotografia?... Fotografia artystyczna!

Ja: „(…) Playboy wypuszcza kalendarze z plejmejt, a Pirelli robi słynny kalendarz „artystyczny”, którego normalnie nie można kupić. A więc my zrobimy swój. Będą traktorki, będą babeczki – wszystko, co lubimy!”
Wiesiek: „A flaszeczki?”
Ja: [wzdycham, jak tu wybrnąć, żeby nie zniechęcić kolegi] „Za rok Wiesiu.”
Wiesiek: [pokazuje uniesiony kciuk w górę oraz szeroki uśmiech z jednym ubytkiem]
Heniek: „Ale kto nam zrobi zdjęcia?”
Stefan: „A sami nie możemy? Traktorki strzelamy jak leci.”
Ja: „No, do poziomu artystycznego to nam chyba jednak daleko.”
Heniek: „Może i sami możemy, ale co innego robić fotkę maszynie, a co innego gołej dziewczynie. Dam głowę, że żadne nam nie wyjdzie ostre.”
Stefan: [kiwa ze zrozumieniem] „Przyznaję rację! Musimy kogoś znaleźć do tej roboty. Jakiegoś fachowca.”
Wiesiek: „Profesjonalistę się mówi.”
Ja: „Ale ja już znalazłem. Zdjęcia będzie robił pan Roman. Rekomendacje? W całej gminie obskakuje wszystkie chrzciny, wesela i pogrzeby. Także wiecie, fachura.”
Wiesiek: „Aaa, znam, znam. Na imprezie najpierw „pan Roman”, potem „Romek”, a jak da w dynię to „Romeczek”. Wtedy fotki ma z poziomu leżącego. Jak mu się samowyzwalacz włączy na zdjęcia seryjne to i można zobaczyć, która przyjaciółka panny młodej majtek nie założyła.” [śmieje się do rozpuku zapewne na wspomnienie takiego zdjęcia].
Stefan: „Chyba zapomnieliśmy o największym problemie. Jak znaleźć… [szuka odpowiedniego słowa, aż nagle twarz mu jaśnieje, bo je znalazł] modelkę?!”
Ja: „A mnie się wydaje, że to najmniejszy problem. Wymyślimy jakiś tekst, opiszemy nasz pomysł jak… O! Jak jakąś przygodę! Dziewczyny są odważne. Zobaczysz, przylecą jak pszczółki do miodu, żeby tylko wdziękami kręcić przed obiektywem.”
Heniek: „Czekaj, to może poproszę księdza, żeby dodał to w czasie mszy do ogłoszeń parafialnych? ”
Stefan: [tylko kręci głową z uśmiechem zażenowania]
Ja: „Heniu, zostawmy to profesjonaliście. Pan Roman na pewno będzie wiedział, jak zorganizować… [patrzę na Stefana porozumiewawczo] modelki.”
Stefan: „No, to role wyznaczone, Heniek i Wiesiek pucują traktora, a my zajmiemy się resztą.”
Heniek: [prowadzi wewnętrzną walkę: wypucować traktora czy zaprotestować przeciwko kapitalistycznemu podziałowi obowiązków]
Wiesiek: [beznamiętnie rusza do wyjścia, bo wie, że po dobrze zrobionej robocie dostanie od Stefana nagrodę]


[jakiś czas później]


2019-01.jpg
 
#45
Dawno temu Stefan poznał swoją Starą na cudzym weselu, gdy po pijaku zamiast trafić w gębę szwagra, którego od zawsze nie znosił, złamał nos pewnej dziewczynie – jak się okazało swojej przyszłej żonie. Przypadek? Nie sądzę.
Trochę lat minęło, gdy Heniek został ojcem, bo jego Stara źle przeliczyła kalendarzyk (dwie kartki się skleiły). Przypadek? Nie sądzę.
A Wiesiek… Wiesiek jest sam jak jeden przypadek, co oznacza, że jego wyjątek tylko potwierdza regułę.

20190120_173209.jpg
20190120_173221.jpg

20190120_173232.jpg


Więc gdy ostatecznie okazało się, że w naszej szopie parkują aż cztery Deutze D6006, w pierwszej chwili pomyślałem, że to ot - taki przypadek. Przypadek? Nie sądzę! To musiało być przeznaczenie!
Stefan do dziś ma inne zdanie, a określa je słowem „przegięcie”.

20190120_173335.jpg

20190120_173319.jpg

20190120_173306.jpg


Już w serii 05 (w oznaczeniach poznać po 4-cyfrowej nazwie modelu z „05” na końcu) Deutz postanowił przyciąć koszty wytwarzania swoich maszyn i mocno postawił na standaryzację i ujednolicanie czego się da (objęło to m.in. niektóre elementy karoserii, baki w mniejszych ciągnikach, błotniki).

Seria 06 (w nazwie 4- i 5-cyfrowych oznaczeń modeli z „06” na końcu) kontynuowała ten proces, korzystając z budowy modułowej. Podczas swego istnienia od końca lat 60-tych do początku 80-tych seria objęła swoim zasięgiem ponad 20 modeli w zakresie mocy silników od 20 do 160 KM.

20190120_173357.jpg
20190120_173412.jpg


Trend w dizajnie sprawił, że okrągłe przody maszyn serii 05 wraz z następcami z serii 06 nabrały kantów, a rynek domagający się mocniejszych silników - iż 2-cylindrowe jednostki Deutz powoli acz systematycznie zaczął zastępować 4-cylindrowymi w większych maszynach, a w największych montował nawet 6-cylindrowe.

20190120_173449.jpg
20190120_173503.jpg


Miniaturę wypuścił Preiser, którego bardzo lubimy (szkoda, że dawno temu odpuścili sobie temat pojazdów i maszyn roniczych). Według producenta modelu to Deutz D6206, ale nie pasuje tu kolor (tę kwestię omówimy w kolejnym odcinku serii „Przegląd sprzętu rolniczego w skali 1:87”). My postawiliśmy na D6006.

Stefan: „Dodajmy, że można się nie zgadzać z naszą decyzją.”
Heniek: „A dlaczego?”
Ja: „Bo jesteśmy grzeczni, kulturalni, tolerancyjni i szanujemy cudze zdanie.”
Stefan: „Zapomniałem dodać, że można się nie zgadzać z naszą decyzją pod pewnym warunkiem.”
Heniek, Wiesiek i ja: „Jakim?”
Stefan: „Że ktoś nie napisze tego w naszym wątku!” [i wybucha złośliwym śmiechem]

20190120_173642.jpg
20190120_173701.jpg



D6006 produkowano od 1968 do 1974 r. Okazał się sukcesem. Sprzedano ponad 10 tysięcy sztuk.
Dysponował 4-cylindrową, chłodzoną powietrzem jednostką własnej produkcji o pojemności 3,7 litra i mocy 62 KM. Do 1972 r. skrzynia biegów posiadała 9 przełożen w przód i 3 wsteczne, a następnie montowano zmodernizowane urządzenie z 12 biegami w przód i 4 wstecznymi. Pierwotnie instalowano bak na 70 litrów paliwa, następnie zwiększono go do pojemności 92 litrów. Pojazd ważył ok. 2,6 tony i mógł się rozpędzić do ok. 29 km/h. Wersja z napędem na wszystkie koła była dostępna przez ostatnie trzy lata produkcji. Przednią oś dostarczał ZF, a waga ciągnika wzrosła do ponad 3 ton.
W opcjach przy zakupie było całkiem sporo dodatków, m.in. różne kabiny (ze stałym lub materiałowym dachem Fritzmeiera – patrz model na zdjęciach).

20190120_173730.jpg
20190120_173755.jpg



Heniek: „A ten znaczek z przodu to wygląda jak od Magirusa.”
Stefan: „Prawidłowo. Bo jeszcze przed II Wojną Światową Deutz przejął Magirusa i przyjął jego logo.”
Wiesiek: „To jakaś rakieta jest?”
Ja: „Nie. To stylizowane M od Magirusa, ale wpleciona w nie jest symbolicznie wieża katedry z Ulm, miejscowości, skąd pochodził producent m.in. ciężarówek. Na marginesie – ta katedra protestancka jest najwyższym budynkiem sakralnym na świecie.”
Stefan: „A nie ten kościół w Barcelonie?”
Ja: „Mówimy tu o skończonych obiektach. Gdy Sagrada Familia, o której wspomniałeś, będzie gotowa, to tak, ona będzie najwyższa. Katedra z Ulm ma 161,5 m., kościół w Barcelonie będzie miał ok. 170 m.”
Heniek: „Czyli Deutz jest z Ulm?”
Ja: „Nie, z Koloni.”
Wiesiek: „{autocenzura}, to ja już nic nie rozumiem…”
Stefan: „Czekaj, to ja go dobiję! Uwaga, podaję nazwę producenta traktorów Deutz z czasów, które dziś prezentujemy w miniaturach: Klöckner-Humboldt-Deutz.” [i znów się śmieje złośliwie]
Ja: „W skrócie KHD.”
Heniek: [łapie się za głowę]
Wiesiek: [łapie się za flaszkę]

20190120_173922.jpg


Deutz seria 06 – koniec części I