• Ten serwis używa "ciasteczek" (cookies). Korzystając z niego, wyrażasz zgodę na użycie plików cookies. Learn more.
  • Szanowny Użytkowniku, serwisy w domenie modelarstwo.info wykorzystują pliki cookie by ułatwić korzystanie z naszych serwisów. Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki.

Strażaki Kozaa - podejście drugie

kozaa

Aktywny użytkownik
#1
Ponieważ serwer na którym miałem wszystkie zdjęcia publikowane w poprzednim wątku wprowadził opłaty i w konsekwencji wszystkie zdjęcia przepadły. Troszkę mnie to zniechęciło do dalszej prezentacji modeli.

No ale jestem z powrotem.
Dziś zaprezentuje tylko jeden modelik - Stara 244/Jelcza 005 GBA 2,5/16. Osobiście fanem Starów nie jestem ale to taki klasyk, że grzech przynajmniej jednego w pożarniczej kolekcji nie mieć.
Żadnych historii nie będę tym razem opowiadał bo samochód znany do bólu, wszyscy znają a przy najmniej parę razy w życiu widzieli. Zabudowa pożarnicza prosta do bólu, zbiornik na 2500 l. wody i 250 l. środka pianotwórczego, autopompa 1600 l/min. Wiecznie zacinające się żaluzje skrytek i kabina strażaków gustownie wykończona paździerzem i płytą laminowaną - prawie jakby jeździli w meblościance :) Samochód prosty i skuteczny. Ciekawostką jest fakt, że kilka dni temu, ostatni, Star 244 GBA 2,5/16 został wycofany z podziału bojowego Państwowej Straży Pożarnej.

Model ma stary model kabiny stosowanej przed 1987 rokiem w odróżnieniu od zapowiadnego Stara Tololoko, który ma mieć nowszą kabinę.

Model zbudowany w oparciu o Stara 200 firmy Adam Modellbau.
Przy okazji dziękuję Adamowi za pomoc w skompletowaniu części.

Za koślawe osłonki pod przednim zderzakiem proszę mnie oszczędzić. Zapomniałem wyciąć i dorobiłem coś na szybko. Docelowo będą jak trzeba.

Zapraszam do oglądania.


DSC_7969.JPG
DSC_7970.JPG
DSC_7972.JPG
DSC_7974.JPG
DSC_7976.JPG
DSC_7978.JPG
DSC_7979.JPG
DSC_7983.JPG
DSC_7984.JPG
DSC_7987.JPG
DSC_7988.JPG
DSC_7990.JPG
 

M&M

Znany użytkownik
#2
To trochę będzie co robić żeby jeszcze raz te strażaki były widoczne :ROFL:.
Model świetny , jak zwykle dopracowany w szczegółach , ja podziwiam od zawsze .
Koła chyba tylko deko za duże ale innych nie ma (y)
 
OP
OP
kozaa

kozaa

Aktywny użytkownik
#7
Dzięki za miłe słowa.
Tak, podwozie jest od Steyra, koła od starszego Steyra 586. Najmniejsze jakie miałem ale i tak są słabym ogniwem tego modelu bo raz, że za duże a drugi raz, że bez blokady mechanizmu różnicowego. Próbuje pozyskać prawidłowe koła od Tololoko.
 

Simon

Znany użytkownik
#9
Ciesze się że znów pokazujesz swoje modele, zawsze jest na co popatrzeć. Oczywiście tak jest i tym razem, bardzo ładnie wygląda ten Star. :)
 
OP
OP
kozaa

kozaa

Aktywny użytkownik
#10
Dzisiaj tak jak w tytule; drugie podejście, tym razem do Tatr Skutenga. Pierwsze dwa egzemplarze po pewnym czasie przestały mnie satysfakcjonować. Trafiły w dobre ręce. W między czasie dotarłem do nowej dokumentacji, poprawiłem kształt i wymiary. Mam nadzieję, że wykonanie też odrobinę poprawiłem.

Kilka słów o pierwowzorze: Jeden z wielu zakupów specjalistycznego sprzętu pożarniczego będącego pokłosiem serii wielkich pożarów w zakładach; Elana w Toruniu, Stomil w Poznaniu i rafinerii Czechowice Dziedzice. Każdy z tych pożarów przerósł służby ochrony ppoż. Z każdym walczono po kilka dni, do każdego ściągano siły z całej Polski a do Czechowic również z za granicy.
Kilkadziesiąt egzemplarzy samochodów pożarniczych zbudowanych na podwoziu Tatry 148 przez norweską firmę Skuteng było szczytem techniki pożarniczej tamtych czasów. Na samochodzie zabudowano dwie autopompy, podstawową o wydajności 4000 l/min i mniejszą do przetaczania środka pianotwórczego. Dwa kompozytowe zbiorniki pozwalały na zabranie 6000 l. wody i 4000 l. środka pianotwórczego (lub odwrotnie zależnie od egzemplarza). Do walki z dużymi pożarami Skuteng
i miały zdalnie sterowane działko wodo- pianowe na dachu zabudowy. Panel sterowania można było podłączyć w kabinie lub z tyłu przy panelu sterowania autopompami. Tradycjonaliści mogli sterować działkiem manualnie bezpośrednio z dachu. Do tego pod tylną cześcią zabudowy podwieszone były dwa działka przenośne.

Modele zgodnie z zasadą patriotyzmu lokalnego noszą oznaczenia dwóch łódzkich oddziałów Zakładowych Zawodowych Straży Pożarnych: Zakładów włókien Chemicznych Anilana i Zakładów Przemysłu Gumowego Stomil.

Zapraszam do oglądania.
DSC_7880.JPG
DSC_7881.JPG
DSC_7882.JPG
DSC_7883.JPG
DSC_7884.JPG
DSC_7886.JPG
DSC_7887.JPG
DSC_7888.JPG
DSC_7889.JPG
DSC_7890.JPG
DSC_7891.JPG
DSC_7892.JPG
 

Mafo

Moderator Forum Samochodowego
Zespół forum
#12
Świetne modele zrobiłeś. A i przybliżenie historii tych samochodów jak zwykle bardzo ciekawe. Lubię czytać Twoje opowiastki. Kolejna świetna prezentacja. (y)(y)(y)
 
OP
OP
kozaa

kozaa

Aktywny użytkownik
#16
Co do Tatr z Zabudową Skutenga to były to samochody dość popularne w Polsce. Kilkadziesiąt egzemplarzy dostarczano je w latach 73-74 wyłącznie na potrzeby dużych zakładowych straży pożarnych. Niestety specjalistyczny i dość zaawansowany samochód słabo znosił embargo na części zamienne i kryzys finansowy lat 80 i początku 90. Dlatego w pierwszej połowie lat 90 wiele wiele egzemplarzy zostało skasowanych wraz z likwidacją zakładówek. Ich podwozia pewnie do tej pory wożą drewno w lesie lub piach na budowach. Skutengi, które przetrwały do dziś w służbie są cenione przez strażaków przede wszystkim za dużą pojemność zbiorników. Niektóre OSP inwestują nawet w generalne remonty tych 40 letnich aut.

Dziś troszkę inne podejście do gaszenia dużych pożarów. W czasie drugiej wojny światowej niemiecka straż pożarna a właściwie policja ogniowa Feuerschutzpolizei mierzyła się z licznymi pożarami masowymi bombardowanych miast. Na podstawie tych doświadczeń na trzecią wojnę światową Niemcy postanowili przygotować się lepiej, oczywiście zakładając optymistycznie, że będzie co gasić. Rząd federalny kupował szereg pojazdów strażackich, które formalnie trafiały na wyposażenie organizacji Katastrophenschutz natomiast faktycznie wzmacniały podział bojowy niemieckich OSP i były obsadzane przez strażaków ochotników. Na przestrzeni lat kupowano różne modele samochodów. Np. generacja lat 80/90 składała się z:
  • FM Magirus 170 D 11 FA zamówione w 1979 roku,366 sztuk
  • FM Magirus 130 D 9 FA zamówione w 1983 roku, 120 sztuk
  • Mercedes-Benz LAF 1113 zamówione w 1983 roku, 602 sztuk
  • Iveco 90-16 AW zamówione w 1988 roku, 636 sztuk
  • Mercedes-Benz LN 917 zamówione w 1992 roku,579 sztuk
Wszystkie pojazdy odpowiadały strażackiemu standardowi LF-16 TS. Oznacza to samochód grupy gaśniczej wyposażonej w autopompę i motopompę. Samochody były maksymalnie uproszczone i nie były wyposażone w zbiorniki na wodę. Dzięki wygospodarowanemu kosztem zbiornika miejscu samochód dysponował sporym zapasem węży, Całość wyposażenia była zoptymalizowana do gaszenia pożarów. Poza armaturą każdy samochód miał cztery aparaty ochrony dróg oddechowych dla strażaków, 120 litrów środka pianotwórczego w kanistrach i agregat prądotwórczy.
Zawsze wydawało mi się, że taki biedny samochód strażacki be zbiornika na wodę na niewiele się przyda. Ale jeśli się dobrze zastanowić i oceniać samochody w sytuacjach dla jakich zostały stworzone to przy pożarze kilku kwartałów domów zbiornik na 2000 litrów wody nie znaczył nic. Zyskiwał na znaczeniu zasięg działania samochodu mierzony ilością węży i możliwość podtrzymania ciśnienia w długiej linii gaśniczej dzięki wyposażeniu w auto i motopompę.
Nie trudno wyobrazić sobie kompanie kilku - kilkunastu samochodów LF-16 TS wspartych samochodami wężowymi SW-2000 (Iveco) i technicznymi RW-1 (Unimog, MAN, Iveco), które również były na wyposażeniu Katastrophenschutz rozwijającą kilkanaście linii gaśniczych zasilanych z rzeki lub innego zbiornika. Tak, to były samochody czasu wojny, proste, bezawaryjne, z napędem 4x4. I niestety mało użyteczne w codziennej służbie niemieckich strażaków. W wielu jednostkach starano się samochody KatS przynajmniej odrobinę dostosować do pokojowej służby. Zwykle polegało to na montażu zestawu hydraulicznego do ratownictwa technicznego lub agregatu gaśniczego z małym zbiornikiem wody do gaszenia mniejszych pożarów w miejscu motopompy w tylnej skrytce.

I wreszcie model. Mercedes 1113 LF-16 TS . Praktycznie nie zmieniony model firmy Preiser. Nieco monotonne czerwone malowanie urozmaica dość ciekawe oznakowanie straży pożarnej z miasta Duisburg. Niestety te kalkomanie kosztowały mnie sporo nerwów. Sam model to odratowany wrak. Całość z daleka wygląda sympatycznie, z bliska nieco gorzej.
Wybaczcie proszę przydługi wstęp ale bez drobnego rysu historycznego ten model wydaje mi się wyjątkowo nieciekawy.
DSC_8002.JPG
DSC_8014.JPG
DSC_8015.JPG
DSC_8016.JPG
DSC_8017.JPG
 

M&M

Znany użytkownik
#17
Model bardzo przyjemny dla oka i nie widać, że to wrak .:rolleyes:

A i jak zwykle rys historyczny fajny , ciekawych rzeczy można się od Ciebie dowiedzieć .(y)
 

Mafo

Moderator Forum Samochodowego
Zespół forum
#20
Pięknie się czyta to Twoje "słowo na niedzielę". Rys historyczny dodaje uroku prezentacjom modeli. A sam Mercedes zrobiony bardzo fajnie. Widać Twoją dbałość o szczegóły. Kolejny, który mi się podoba.(y)
 
Autor wątku Podobne wątki Forum Odpowiedzi Data
Pojazdy specjalistyczne 77

Podobne wątki