• Ten serwis używa "ciasteczek" (cookies). Korzystając z niego, wyrażasz zgodę na użycie plików cookies. Learn more.
  • Szanowny Użytkowniku, serwisy w domenie modelarstwo.info wykorzystują pliki cookie by ułatwić korzystanie z naszych serwisów. Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki.

PIKO - polityka na polskim rynku

A teraz już całkiem na poważnie o charakterze "Polityki Piko" ...
To kwestia nie aż tak odległego czasu jak zestawy startowe i pojedynczo pakowane wagony z segmentu hobby - oczywiście odpowiednio wycenione : 7,90 EUR - Zobaczymy na pułkach Biedronki ... niż Trakcję Parową w spec.sklepach.
Tak to brzmi śmiesznie prawda :LOL: ...ale mnie na przykład to absolutnie by nie zdziwiło ... ;)
Piko w Biedronce !:eek:
I gdyby rzucili choćby proste PKPy to pewnie uzyskaliby więcej klientów, niż swego czasu siermiężny Märklin w Lidlu. ;)
Choć kopę lat, dawno temu, pamiętam Pikowe zestawy Circus w sklepach Auchan. :)
Nawiasem mówiąc, Piko prędzej wykona ET42 niż jakikolwiek polski parowóz.
 

Remaj12

Moderator Forum Tabor i Imprezy
Zespół forum
T M M
Nie wiem, być może się mylę - ale posiadanie kilkunastu a i więcej wersji jednego modelu to swoiste kuriozum.
Jest to raczej rzadko spotykane, chyba nawet w Niemczech. PIKO zaprezentowało na swoim profilu na znanym portalu społecznościowym kolekcję modeli wagonów piętrowych jednego z ich klientów (zdjęcia w poprzednim poście) właśnie z żartobliwym pytanie - czy to uzależnienie czy jeszcze pasja? Nie często spotyka się takie kolekcje, ale nieraz owszem - w Polsce przykładami takich kolekcji były zbiory wszystkich modeli "stonek" (SM42) i "kociołków" (SP42), także można i "po polsku". Co powoduje, że kolekcjoner decyduje się na kolekcjonowanie wszystkich modeli jednej serii pojazdów? Chyba szczególny sentyment, zamiłowanie do pierwowzorów modeli, szeroka znajomość tematu, chęć "zachowania" całego spektrum historii związanej z przedmiotem zamiłowania, a więc posiadanie również miniatur współczesnych - w malowaniach muzealnych lub prywatnych przewoźników, nawet jeśli mu się nie podobają, ale ze względu na "kolekcjonerski obowiązek" musi je mieć w kolekcji, gdyż w przeciwnym wypadku nie mógłby ukazać pełnego obrazu dotyczącego całej historii uwielbianego pojazdu od powstania do czasów współczesnych.
Ale mając przede wszystkim miejsce i możliwości - też można.
Pojęcie możliwości jest względne - komuś może się wydawać, że np. zebranie pokazanej w poprzednim poście kolekcji modeli wagonów piętrowych musiało pochłonąć ogromne pieniądze i innych na to nie stać, ale to błąd w myśleniu. Zakładając, że rocznie ukazywało się np. 8 modeli wagonów (średnio 2 na kwartał) to przez 22 lata odkąd są produkowane modele tych wagonów ów kolekcjoner kupując je regularnie mógł nabyć 176 modeli wagonów nie przeznaczając na nie więcej niż około 130-150 zł miesięcznie, czyli w sumie nie tak dużo. Biorąc pod uwagę, że ma jeszcze kilka lokomotyw i makietę musiał miesięcznie przeznaczać więcej. Pytanie kiedy zaczął? Powiem Wam szczerze, że spotkałem dokładnie tego człowieka podczas Dnia Otwartych Drzwi w fabryce PIKO w Sonnebergu w tym roku. Nie zgadniecie co kupował. Stojąc obok mnie kupił model SP45-204, 10 modeli wagonów piętrowych w polskich oznaczeniach i drugie tyle modeli wagonów typu 120A. Widziałem, że płatność nie przyszła mu lekko, ale cieszył się, że udało mu się nabyć polskie modele w dobrej cenie - na tym stoisku wszystkie modele były sprzedawane w obniżonych cenach z okazji Dnia Otwartych Drzwi. Człowiek jak człowiek - normalnie ubrany, normalnie się zachowujący. Może jedynie to co i ile kupił dla kogoś spoza naszego środowiska byłoby nienormalne, ale myślę, że większość z nas go rozumie ;) .
A patrząc na gabloty zastanawiam się czym np różnią się np modele BR118?...
Cóż, to proste :) - każda lokomotywa jest inna, a różnią się:
- schematami malowań
- malowaniami
- oznaczeniami serii
- numerami inwentarzowymi
- przydziałami
- wózkami (lokomotywy czteroosiowe lub sześcioosiowe)
- elementami budowy (lokomotywy z czołami wykonanymi z włókna szklanego - niem. GFK; lokomotywy po przebudowie z mocniejszym silnikiem)
- przewoźnikami

Ponadto wśród nich mogą być modele patynowane (np. fabrycznie - widzę jeden model z takiej edycji specjalnej), część może mieć detale naniesione przez drużyny trakcyjne (pomalowane na biało obrysy fartuchów, powieszona tabliczka młodzieżowej drużyny trakcyjnej).

To tak jak jeden z naszych forumowych kolegów kolekcjonuje wszystkie modele lokomotyw serii SP45/SU45. Mimo iż razem na ścianie będą wyglądać podobnie to nadal każdy z nich będzie inny - będą mieć różne schematy malowań, różne malowania, inaczej wykonane oznaczenia (np. na czarnym tle lub nie), detale budowy takie jak ryflowane poszycie pudła lokomotywy lub gładkie, inne elementy dachowe, inne kratki wentylacyjne na czole lokomotywy, detale domalowane przez drużyny, lokomotywy należące do PKP, do PKP Cargo lub PKP PR, itd. Jeżeli kogoś bardzo interesuje temat konkretnej serii lokomotyw czy typu wagonów wydaje się wręcz "naturalne"czy też "oczywiste", że owa osoba (jeżeli jest też pasjonatem miniaturowej kolei) będzie chcieć posiadać wszystkie miniatury przedmiotu swoich zainteresowań jakie się ukazały, a może nawet pokusi się o zamówienie lub własnoręczne wykonanie takich modeli na jakich produkcję nie zdecydowałby się producent modeli wielkoseryjnych ze względu na niszowe zainteresowanie większej grupy potencjalnych klientów.
No i jeszcze trzeba tylko dorzucić że taki Polski parowóz będzie droższy od ich 01 czy 95. i to dużo droższy.
Moim zdaniem Kolega się myli. Otóż wystarczy spojrzeć na modele jakie produkuje i oferuje firma PIKO. Proszę zwrócić uwagę na to jak wykonane są np. modele lokomotyw serii ET22 czy 120, a jak wykonane są modele lokomotyw serii 180 czy E04. Proszę porównać ich ceny. Jakie wnioski? Obecnie produkowane modele są lepiej wykonane i tańsze! od modeli produkowanych od wielu lat! To oczywiście pewien absurd, że model gorszy i starszy jest droższy niż lepszy i młodszy, ale... to tylko na nasze szczęście. Idąc tym tokiem postępowania firma PIKO na pewno nie zrobi modelu parowozu, który będzie lepszy i droższy niż oferowane modele parowozów. To ciekawe podejście producenta jest przeze mnie zupełnie niezrozumiałe. W ten sposób zniechęca się klientów do kupowania starszych modeli, które są gorzej wykonane niż modele aktualnie wdrażane do produkcji. Dla klientów to dobrze, że nowe modele są lepsze i tańsze, ale jeżeli ktoś chce kupić model, który zdążył się "zestarzeć" to może mieć opory widząc, że nowe lepsze są tańsze, a na "starych" jest... krojony z kasy! Moim zdaniem, jeżeli powstanie model typowo polskiego parowozu to będzie on tańszy od obecnie oferowanych modeli parowozów od PIKO, ale jest to pewnego rodzaju kuriozum... w tym przypadku mam nadzieję, że będzie ono trwać dalej...
 

piottrw

Aktywny użytkownik
Parowóz jest droższy z tytułu jego składania, założenie parorozrządu wiązarów wymaga wyjątkowej uwagi i cierpliwości, tego nie da się przyspieszyć, a czas to pieniądz. Jak toś kiedyś to robił ten wie. To nie zamknięcie kółka maskownicą wózka, do tego dochodzi tender, który jest jak parowóz, czyli właściwie dwa modele i elektryka połączenia ich. Stąd mój wniosek i ceny, które płaci się za parowóz. Np Vectron TT z pantografami a bez to różnica 20 euro, taka jest w sklepie na stronie piko, lub Br55, w wersji czeskiej +20 euro, za co?
 
Ostatnio edytowane:
A ja mam dziwne przeczucie że Roco w przyszłym roku może wypuścić Ty2. I cena może się zamykać w okolicach do 300 euro. Skoro wypuścili model dla CSD i tenże rozszedł się bardzo szybko to Ty2 staje się realny. Co do Piko i parowozu PKP - jestem sceptyczny - no chyba że ktoś bardzo mocno przekona Pana Szefa VEB Sonnenberg ;)...
 
Już był, parę lat temu. Chyba, że mówimy o wersji bardziej spolonizowanej. Ale tak w ogóle, to rozmawiamy tu o Piko, nie o Roco, i o modelach parowozów polskiej budowy, a nie obcych w służbie PKP...
Więc jeszcze raz powtórzę - polski parowóz wykonany przez Piko to utopia. Możemy na ten temat rozmawiać do końca świata i obstawiając giełdę czy Pt31, Pt47, Ol49, Ty51, etc. A swoją drogą - nie za bardzo lubię deprecjonowania lokomotywy tej czy innej bo akurat były obce - nie polskie. A jakby nie było Ty2/Ty42 były najliczniejszą serią parowozów i najdłużej eksploatowaną.
 

Andrzej Harassek

Moderator For Prawdziwa Kolej Koleje Innych Krajów
Zespół forum
Donator forum
A swoją drogą - nie za bardzo lubię deprecjonowania lokomotywy tej czy innej bo akurat były obce - nie polskie.
Szanowny Kolego Bolutek, nie zamierzam niczego deprecjonować, a tylko zwróciłem uwagę, że Kolegi wypowiedź jest tu zupełnie nie na temat, bo ten wątek dotyczy zupełnie innego zagadnienia. Mieszanie tematów to jedna z bolączek tego forum i moderatorzy starają się w miarę możliwości nakierowywać dyskusję na właściwe tory. To tyle z mojej strony i proponuję wrócić do zasadniczego tematu tego wątku.
 
Pewnie wam koledzy z H0 zrobią, w TT zrobili Br55 i model jest chwalony. To tylko i wyłącznie kwestia kasy, jak będzie zbyt to będzie towar. Piko chyba jako jedyny producent modeli kolejowych ma wzrosty, reszta jak Roco i inni liczą straty i się restrukturyzują. I te wzrosty to wasze pieniążki powodują. Obty w TT kiedyś tak było
Dziś mam mega aktywnośąć bo walczę ze zdrowiem; ale
wracając do adremu to w TT bedzie ale pózniej
dlatego musimy dbać o zdrowie, żeby dożyć
więc
albo przysiuady i pąpki
albo nalewka śliwkowa....
 
A teraz już całkiem na serio o charakterze "Polityki Piko" ...
To kwestia nie aż tak odległego czasu jak zestawy startowe i pojedynczo pakowane wagony z segmentu hobby ...
Zobaczymy na pułkach Biedronki ... niż Trakcję Parową w spec.sklepach.
Tak to brzmi śmiesznie ? ... mnie na przykład by to nie zdziwiło ... ;)
Piko w Biedronce ! :eek:


Dziękuję za Uwagę Czytającym !
Hrabio!
pułki na półkach!

Zimą w lidlach zestawy marklina za 3 stówki szły w lidlach jak dzikie.
Fakt, bez kitu.
Tak więęc piko-mikołaj w biedzie... why not?
 
Pamiętam, jak parę dobrych lat temu pisałem na Martelu o modelu EU07 iż jest to najlepsza lokomotywa elektryczna na start dla dużego producenta. Wszystkie jej odmiany w postaci EP08, ET41 i inne wariacje zapewnią duże zainteresowanie modelem. Oj, jak to wówczas z tego pomysłu drwiono! Wszak nadzieja tylko w manufakturze i modelu Tololoko. Po kilku dobrych latach mamy nie tylko EU07, ale i wiele innych modeli. Rynek w Polsce się zmienił podobnie, jak ten w Niemczech i to na korzyść dla nas. Parowóz polskiej budowy sprzeda się świetnie i jestem o tym przekonany. Wszelkie porównania do Pt31 uważam dziś za chybione, bo sytuacja na rynku 10 lat temu wyglądała zupełnie inaczej. I mimo wszelkich marzeń, list życzeń i fanaberii będzie to musiała być Ol49. Choć i ja bym wolał inny model. Lokomotywa eksploatowana przez wiele dekad po dziś dzień mogąca jeździć po makiecie w zasadzie ze wszystkim. Znana świetnie hobbystom z kraju i nie tylko. Może naiwnie, ale wierzę, że to tylko i wyłącznie kwestia czasu. I nie marzeń moich, czy naszych, a zysku PIKO.
Strzała!
Piszę do ciebie sekretne PW:
więc jeśli w ciągu trzech lat wyjdzie OL49 to wpłace ci na konto równowartość modelu - ale umowa: jest cisza na ten temat!
Bo jak ktoś się o tym dowie to wiesz - koniec~!
pozdro
w_
 
Strzała!
Piszę do ciebie sekretne PW:
więc jeśli w ciągu trzech lat wyjdzie OL49 to wpłace ci na konto równowartość modelu - ale umowa: jest cisza na ten temat!
Bo jak ktoś się o tym dowie to wiesz - koniec~!
pozdro
w_
To ja przebijam i stawiam na Pm36. Podstawy już mają - tender plus werk od BRO3. Trzepną ją na zielono. Wiatrownice muszą jakoś zmienić. Plus duperelki. To będzie gdzieś w roku 202...
 
eee chyba jednak nie aż tak rewelacyjnie, skoro je przecenili z 399 na 199 -
https://www.pepper.pl/promocje/lidl-kolejka-elektrczna-marklin-85232
To nie do końca tak jest. Znajomy kiedyś w Lidlu pracował i mówił, że to jest ich polityka pozyskania klienta. Często jest tak, że z serii atrakcyjnego towaru część zostaje "na później". Nie są to duże ilości, czasem wyjdzie 1 szt. na sklep. I to wcale nie jest głupie, ponieważ w przypadku takiej kolejki dajmy na to w czasie obowiązywania produktu na półce, sprzeda się kilka kompletów a jeden lub dwa pozostają w magazynie i za kilka miesięcy idą jako promocja w obniżonej cenie. A nie jest głupie dlatego, że więcej jest pożytku z XXX klientów odwiedzających sklep by kupić promocyjną kolejkę, której już nie ma, lecz przy okazji kupi się to i owo za XXX zł niż z jednego klienta, który kupi tą samą kolejkę normalnej cenie . Tak więc nie jest tak, że kolejki nie idą i obniżają cenę by tylko sprzedać. To celowo przemyślana polityka cenowa. I tak jest z wieloma produktami. Mnie osobiście polityka cenowa Lidla wkurzyła ostatnio. Pierwszy raz się spotkałem z tym, by ktoś sprzedawał wkrętarke bez aku a sam akumulator osobno gdzie taki zestaw wcześniej był w komplecie i sporo tańszy.
 
Powiem krótko - sama dyskusja nad tym co można kupić w Lidlu - to coś co najmniej dziwnego. A to Marklin wypuszcza swoje wyroby na ten rynek - świadczy, że schodzi na psy. Z resztą zaczynali od produkcji lalek "doll house" jako Märklin & Cie. GmbH i niech na tym poprzestaną...
 

BoGneR

Aktywny użytkownik
Dziś mam mega aktywnośąć bo walczę ze zdrowiem
Piszę do ciebie sekretne PW:
więc jeśli w ciągu trzech lat wyjdzie OL49 to wpłace ci na konto równowartość modelu - ale umowa: jest cisza na ten temat!
Bo jak ktoś się o tym dowie to wiesz - koniec~!
Podczas rosnącej temperatury sugeruję przeciwnie do jej wzrostu zmniejszać aktywność na forum.
 
Powiem krótko - sama dyskusja nad tym co można kupić w Lidlu - to coś co najmniej dziwnego. A to Marklin wypuszcza swoje wyroby na ten rynek - świadczy, że schodzi na psy. Z resztą zaczynali od produkcji lalek "doll house" jako Märklin & Cie. GmbH i niech na tym poprzestaną...
Dlaczego? Z tego co słyszałem był to prosty zestaw startowy ale na torach z podsypką i sterowaniem cyfrowym. Jako przynęta rzecz znakomita bo trafił do mnóstwa osób, które do sklepu modelarskiego nigdy by nie zajrzały. A przypominam, iż ofiar rażenia takiego zestawu może być więcej niż samo dziecko bo jest jeszcze ojciec.
 
Dlaczego? Z tego co słyszałem był to prosty zestaw startowy ale na torach z podsypką i sterowaniem cyfrowym. Jako przynęta rzecz znakomita bo trafił do mnóstwa osób, które do sklepu modelarskiego nigdy by nie zajrzały. A przypominam, iż ofiar rażenia takiego zestawu może być więcej niż samo dziecko bo jest jeszcze ojciec.
A ja ten "zestaw" widziałem. Brakowało w nim jedynie zwierzątek i batonika dla zachęty. Ładny, kolorowy, w dużym pudełku. Pośród wiaderek z łopatkami, piłek dmuchanych. Jako młody chłopak pamiętam Centralne Składnice Harcerskie. W głębokim PRL-u. Zabawek tam nie sprzedawali...
 

Flotoma

Znany użytkownik
To nie do końca tak jest. Znajomy kiedyś w Lidlu pracował i mówił, że to jest ich polityka pozyskania klienta. Często jest tak, że z serii atrakcyjnego towaru część zostaje "na później". Nie są to duże ilości, czasem wyjdzie 1 szt. na sklep. I to wcale nie jest głupie, ponieważ w przypadku takiej kolejki dajmy na to w czasie obowiązywania produktu na półce, sprzeda się kilka kompletów a jeden lub dwa pozostają w magazynie i za kilka miesięcy idą jako promocja w obniżonej cenie. A nie jest głupie dlatego, że więcej jest pożytku z XXX klientów odwiedzających sklep by kupić promocyjną kolejkę, której już nie ma, lecz przy okazji kupi się to i owo za XXX zł niż z jednego klienta, który kupi tą samą kolejkę normalnej cenie . Tak więc nie jest tak, że kolejki nie idą i obniżają cenę by tylko sprzedać. To celowo przemyślana polityka cenowa. I tak jest z wieloma produktami. Mnie osobiście polityka cenowa Lidla wkurzyła ostatnio. Pierwszy raz się spotkałem z tym, by ktoś sprzedawał wkrętarke bez aku a sam akumulator osobno gdzie taki zestaw wcześniej był w komplecie i sporo tańszy.
Nawiązując do wypowiedzi, w latach 90-tych, w miarę regularnie odwiedzałem sklepy z modelarstwem kolejowym w Berlinie. Zaglądałem też do domów towarowych. Często widziałem zestawy startowe wiodących producentów w dobrych cenach. Wychodziło, że za cenę przeciętnej lokomotywy można było kupić zestaw z lokomotywą, wagonami, torami, zasilaczem i jakimiś dodatkami. Po czasie znajomy opowiadał mi, że w Niemczech co roku jakiś ich odpowiednik ministerstwa wybierał zabawkę politechniczną z danej grupy, która dostawała rządowe dofinansowanie. Akcja miała na celu popularyzowanie zainteresowań wśród młodzieży. Ciekawe, czy tego typu akcje trwają u naszych zachodnich sąsiadów nadal?
 

Podobne wątki