• Ten serwis używa "ciasteczek" (cookies). Korzystając z niego, wyrażasz zgodę na użycie plików cookies. Learn more.
  • Szanowny Użytkowniku, serwisy w domenie modelarstwo.info wykorzystują pliki cookie by ułatwić korzystanie z naszych serwisów. Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki.

[Makieta] Kompromisowa forma makiety

ths

Użytkownik
#1
Witam forum

Czytam od kilku miesięcy relacje z budowy makiet. Niestety tworzenie swojego projektu zacząłem wcześniej i nie udało mi się uniknąć istotnych błędów - głównie w kwestii projektowania i doboru materiałów. Mimo tego przedstawię trochę swoich "dokonań", trochę ku przestrodze, a trochę mimo wszystko ku inspiracji. Coś z moich założeń może się przydać osobom, które chcą zacząć zabawę miniaturową koleją bez ponoszenia znacznych kosztów.

"Kolejka elektryczna H0" była wielkim przeżyciem dzieciństwa. Wprawdzie nigdy nie odtwarzałem w tych zabawach prawdziwych stacji i ruchu na szlaku, zabawa w jazdę po pętlach, tak by nie doprowadzić do kolizji pociągów była wielką frajdą. Ze względu na brak miejsca w wielkopłytowym mieszkaniu (Łódź) zawsze były to zabawy na dywanie, po rurkach "od rana do wieczora" ze składaniem wszystkiego do pudeł po wieczorynce ... ;)

Około roku temu już we własnym mieszkaniu - tak samo zresztą małym - naszły mnie sentymenty kolejowe i rozłożyłem te swoje rurki, elektryczne zwrotnice, parę lokomotyw i okazało się, że wprawdzie wszystko działa - ale montaż na szybko przewodów skutkuje nieustannymi problemami. Z tego powstał pomysł przytwierdzenia zwrotnic i podłączeń do twardej płyty, aby uniknąć zwarć i nie-przewodzeń. Ten niskobudżetowy projekt przekształcił się powoli w coś na kształt fragmentu makiety, niestety obarczonego wadami.

Podstawowy problem to tory starego typu, chociaż przewodzą nie najgorzej, nie udało się ich idealnie wyprostować, poza tym pozostają wrażliwe na odkształcenia. Zwrotnice z blaszkami psują efekt i są zawodne. Drugim dużym minusem jest nierealistyczny układ torów. Mimo wszystko dokończę ten projekt - używając materiałów wykończeniowych średniej jakości (semaforów, peronów, etc.) - tak aby oddać trochę klimatu kolejowego, ale nie inwestować dużych funduszy w nieprzemyślany projekt. Ostatecznie doświadczenie przyda się w następnych przedsięwzięciach ...

Następnym razem wkleję zdjęcia postępu prac. Pozdrawiam ;)
 

WITKOIM

Znany użytkownik
#2
uprzedzę gbbsoft - a

Witamy Cię na forum ths ;)

Czekamy na fotki, ale pierwsze co usłyszysz to u-rurki wywal do kosza i zacznij projekt od nowa nie inwestując w to kasy, chyba, że masz syna, który może zrobic parę nalotów bombowców na miasto.
 
OP
OP
ths

ths

Użytkownik
#3
Wiem o niskiej jakości tych szyn ... Widzisz, to nie jest duży tort, który trzeba by całkiem zdemolować do wymiany szyn, ale raczej rodzaj modułu (całkiem niestandartowego) o wymiarach około 150 x 50 cm, który zawiera stację i skrzyżowania. Planuję dokończyć ten projekt, nauczę się kłaść szuter, zieleń, etc.
 
#4
Mówię Ci, wywal tory do kosza , albo do pudełka, albo na złom. Na allegro dorwiesz za "nic" jakieś starsze ale jeszcze dobre i co najważniejsze modelowe tory.
Jak ma wymiary 150x50 to aż boję się spytać o układ torów :roll:
Ale skoro ma stację to warto w te nowe tory inwestować, bo; jak za pierwszym razem lokomotywa się wykolei na zwrotnicy to powiesz"jeszcze da się przeżyć", za powiedzmy czwartym;"niech to s***g" a rok po tym będzie ta makieta latać z piętra na którym mieszkasz, albo zdecydujesz się wyrwać tory..... I robić od nowa - a tego nie polecam.
Ale na paincie mógłbyś chociaż namalować ten układ i wkleić.
 
OP
OP
ths

ths

Użytkownik
#5
Witam

Parę słów o założeniu. Na początku było dość prymitywne i zakładało jedynie przymocowanie rozjazdów i podłączeń do sztywnej płyty z tworzywa sztucznego, tak aby móc raz na parę miesięcy uruchomić kolejową trakcję bez tracenia czasu na podłączanie wszystkiego od początku. W miarę lektury forum i fascynacji realizmem odtwarzanych światów zacząłem rozbudowywać te płytę o szczegóły.

Podstawę makiety stanowi płyta o grubości 3mm i rozmiarach około 50x150 cm. Tworzywo jest na tyle wytrzymałe, że umożliwia przenoszenie makiety jakkolwiek trzeba robić to ostrożnie. W trakcie jazd docelowo układ będzie montowany na podłodze. Makietę trzeba przechowywać w poziomie na twardej powierzchni. Płyta z tworzywa jest lepsza niż sklejka lub inne materiały drewno-pochodne ponieważ przy tej grubości nie paczy się sama z siebie. Jest dobrym podłożem do stosowanie kleju polimerowego.

Zdecydowałem się na tego rodzaju podstawę, ponieważ muszę łączyć makietę z układem torowym rozkładanym na podłodze. Rożnica poziomów (3 mm) jest niewielka, można ją zniwelować kawałkiem korka i nie powoduje problemów. Odcinki torów wystają kilkadziesiąt milimetrów poza obrys płyty, aby nie robił się "schodek".

Wszystkie elementy przytwierdzone są na powierzchni płyty. Uniemożliwia to zastosowanie napędów podmakietowych. Stare rurkowe rozjazdy mają toporne mechanizmy, ale posiadają styki informacji zwrotnej. Ostatecznie zakładając średni poziom realizmu niektórych elementów można ścierpieć te napędy.

Brak korka pod torami ponieważ dodatkowo zwiększyłby różnicę poziomów. Przewody przeprowadzone są przez przepusty wycięte pilniczkiem w plastikowej wytłoczce imitującej podkłady.

Niebawem bardziej szczegółowe i lepiej oświetlone zdjęcia.
Pozdrawiam
 

Załączniki

OP
OP
ths

ths

Użytkownik
#6
Witam

Zdjęcia robione w świetle sztucznym (na słońce nie mogę zdążyć...) - philips photolita 500W z matowym filtrem rozpraszającym i odbłyśnikiem.

Jak widać stare rurki mają nawet imitacje śrubunków (fakt że belejakie). na zdjęciu widać przepust na przewody pod torami. Przy szykowaniu podkładów pod szutrowanie trzeba przycisnąć przewody do podłoża by nie wystawały poad podkłady.

Najlepiej sprawdziała się nstępująca metoda szutrowania:

1 - przygotowanie podkładów, oczyszczenie z drobnych zanieczyszczeń po montażu
2 - zalanie okienek gęstym wikolem - dobrze sprawdza się butla z cienkim dozownikiem
3 - jeśli zaleją się podkłady wikol można łatwo usunąć "patyczkiem do ucha" albo pincetą z kulką waty
4 - w przypadku okienek z przwodami wikol może byc mniej gęsty
5 - trzeba teraz poczekać na wyschnięcie, najlepiej przez noc
6 - zasypać szutrem okienka, ukształtować, wyrównać
7 - zakroplić rzadkim wikolem (proporcja 30% wikolu i 70% wody) - dobrze sprawdza się strzykawka, działa jak zakraplacz
8 - wikolu zakraplam tyle, aby nie zalać kamyczków, ale trochę wikolowej wody pojawiło się między wierzchnimi kamykami
8 - ewentualnie trochę jeszcze wyrównuję i dosypuje
9 - po podeschnięciu kleju (około 7 minut) zakraplam jeszcze raz wikol w tej samej proporcji 30/70

Taka metoda sprawdza się dużo lepiej niż wysiewanie szutru na mokry gęsty wikol, ponieważ w takim przypadku kamyczki toną, a wikol się kurczy jak wysycha i wychodzi szuter płaski i zaklejony.

Podwójne zakraplanie lepiej utrzymuje kamyki, ale nie powoduje przebrawień i glutów. Nie stosuję wstępnego moczenia szutru ponieważ trudniej się wtedy układa. Nie dodaje płynu do naczyń do kleju ponieważ dobrze się wchłania i nie powstają bąble.

Szuter pochodzi z aukcji na all***o i sprzedawca twierdzi, że wytwarza go sam. Jest to produkt dobrej jakości kamyki są drobne, max 1mm, z ostrymi krawędziami. Barwa jest ciemna, rózne odcienie.

Pozdrawiam
 

Załączniki

ciekma

Znany użytkownik
FREMO Polska
KKMK
#8
Co prawda forma makiety faktycznie kompromisowa a raczej kontrowersyjna (nie bardzo rozumiem też sens tych skrzyżowań), ale tłuczeń bardzo ładny, wiele tzw. realistycznych modułów może się schować ze swoim błotkiem wikolowo-podsypkowym.
 
#9
Mała uwaga do opisanej powyżej techniki tłuczniowania: PRZED ZAKRAPLANIEM ROZCIEŃCZONEGO WIKOLU należy zwilżyć tłuczeń wodą z dodatkiem płynu do mycia naczyń co zdecydowanie ułatwia wnikanie kropli w tłuczeń. Zakraplanie na suchy tłuczeń jest uciążliwe bo powstająca kropla "stoi" na wierzchu miast wnikać do wewnątrz !
 
OP
OP
ths

ths

Użytkownik
#11
Witam

asim, ciekma - dzięki za uznanie szuterku. garcia ramirez - właśnie wnika idealnie bez wstępnego moczenia. jak pisałem stosuje wikol rozcieńczony 30/70 lub nawet 25/75 z pobliskiego sklepu chemicznego. Zobaczę jaka to firma, bo jest godny polecenia. Szuterek też jest dobry, bo przesiany i wypłukany. W każdym razie klej momentalnie wnika i rozpływa się w całym okienku.

Materiał torowy nie trzyma poziomu, chociaż jak już pisałem, w tej wersji makiety zostanie. Układ torów jest nierealistyczny, ale udało mi się wygospodarować około 80 cm peronów i kilka przejść zwrotnicowych. Na połączenie wszystkich torów z bocznicami, etc. na odcinku 150 cm nie starczyłoby miejsca.

Generalnie interpretacja jest następująca (według rysunku "plan") tory A i B z odcinkami izolowanymi są torami stacji. Tor C jest przelotowy z możliwością zatrzymania przy peronie. tory D, E, G, H mogą być zaaranżowane jako odejścia na bocznice lub szlak. Tor F jako maleńka bocznica na jedną lokomotywę. W czerwonych punktach znajdują się odcinki izolowane. Na niebiesko zaznaczyłem perony. Budynek stacyjny i kładka łącząca perony oznaczone są na zielono. Odcinki izolowane znajdują się przy peronach i w miejscach kolizyjnych.

Parę słów o elektryce. Sterowanie lokomotywami jest analogowe PWM. Wykorzystałem płytkę ze strony http://www.ewm.xt.pl/pwm555pcb.html, chyba już nie jest rozwijana, ale są tam ciekawe schematy. Układ charakteryzuje się spadkami napięcia przy obciążeniu już około 400mA (czyli dwie lokomotywy) i grzeje się tranzystor. Dałem mu spory radiator i zobaczę jak wypadnie w testach z trzema lub czterema składami.

Podłączenie torów do zasilacza i pulpitu wykonane jest przewodem linką około 0,75mm2. Na płycie makiety napięcie rozprowadzone jest przewodami z wiązek komputerowych zasilaczy ATX. podłączenia torów wykonałem - po obu stronach zwrotnic, krzyżaków i odcinków izolowanych, razem jest kilkanaście punktów styku torów z zasilaniem.

Rozjazdy sterowane są impulsowo przez rozładowanie kondensatora 4700uF/25V. Wykorzystałem do tego przełączniki dwupozycyjne, dwuobwodowe, ze środkowym stykiem zwieranym do jednego z dwóch skrajnych. Do przesyłania impulsów sterujących, zasilania oświetlenia i sygnalizatorów wykorzystałem przewody wielożyłowe telefoniczne. Łącznie jest 3 x 14 żył sterujących i 2 żyły zasilające trakcję. Styki informacji zwrotnej rozjazdów sterują przekaźnikami odcinków izolowanych. Napięcie jest odcinane jeśli na trasie znajdzie się odwrotnie ustawiona zwrotnica. Sygnały świetlne są związane z ułożenie m zwrotnic.

W zasilaczu znajdują się dwa transformatory - jeden do trakcji, drugi do akcesoriów. Obudowa ze sklejki, wykonanie własne. Na panelu rozrysowane są tory stacyjne, jest jeszcze miejsce na kilka przełączników do oświetlenia stacji i uliczki. koncepcję zasilacza widać na fotografiach.

Na zakończenie pytanie do doświadczonych: jak sterować zamykaniem zapór na przejeździe? Myślałem o barierze laserowej ale będzie widoczny punkt świetlny na składach. Może podczerwień? Bo kontaktrony wymagają podklejenia magnesów.

Pozdrawiam
 

Załączniki

#12
tor F jako maleńka bocznica na jedną lokomotywę.
A może by zrobić tak, aby F i H kończyły się jednocześnie, obok siebie i w tym miejscu postawić małą podwójną lokomotywownię?
Tak po za tym to o co chodzi z izolowaniem torów A i B? Teoretycznie po drugiej stronie makiety (którego jak myślę nie ma, ale będzie) oba izolowane bloki się zejdą i izolacji już nie będzie..... Chyba że chcesz zrobić drugą izolację po drugiej stronie.....
 
OP
OP
ths

ths

Użytkownik
#13
Witam

Woytek - proponujesz małą lokomotywownię i to jest ciekawy pomysł. Zastanawiam się nad aranżacją całej makiety, oraz dokładnym okresleniem epoki. W sumie waham się między końcem III a początkiem IV.

1. Obecnie dokonałem przeglądu taboru i mam następujące lokomotywy:
e144.5 (chyba roco, ten model ma ponad 20 lat i jeżdzi bez zarzutu) - epoka III
v100 (chyba piko, sądząc z jakości wykonania i żywotności silnika) - epoka III i IV
VT98 + VS98 (autobus szynowy marklin dwuczłonowy, stara produkcja) - epoka III i IV

2. Parowozy odpadają ze względu na jakość szyn. Tylko dwuwózkowe spalinowozy lub elektrowozy są w stanie płynnie jeżdzić po rurkach i rurkowych rozjazdach. Lokomotywy dwuosiowe są z reguły zbyt lekkie. Autobus maerklina jeżdzi dobrze po dociążeniu sztabkami ołowiu.

3. Planowałem budowe dworca w stylu stacji Łódź-Żabieniec - tu można spojrzeć: http://pl.wikipedia.org/wiki/Łódź_Żabieniec - http://pl.wikipedia.org/wiki/Plik:Lodz_Zabieniec.jpg - czyli lata `70 z ich charakterystyczną stylistyką, geometryczną formą architektoniczną, dużą ilością przeszkleń. Podoba mi się też połączenie dwóch budynków duzym łamanym dachem. Z drugiej strony do epoki III pasowałby bardziej budynek sprzed fali "gierkowskich" inwestycji.

Jak w tym kontekście wygląda mała lokomotywownia? Do epoki III i ceglanego budynku dworcowego niewielkich rozmiarów chyba pasuje. Ale do awangardowego budynku z betonowych prefabrykatów i szkła chyba mniej. Co o tym myslisz?

Co do odcinków izolowanych - może nieprecyzyjnie to narysowałem. Na makiecie znajduje się sześć odcinków izolowanych, które umożliwiają zatrzymanie lokomotywy:

------------------------------------- szyna -
----|-------------------|------------ szyna +

Odcinki te znajdują się na wysokości czerwonych punktów zaznaczonych na planie.

Pozdrawiam
 
#15
Ten autobus to "chyba na pewno" nie Maerklin. Maerklin zwiera szyny, wymaga zasilania przez trzebią szynę i nie jeźdui ana prądzie stałym.

W dziale elektryka pokazałem jakiś czas temu układ wykrywania zajętości za 1.50 zł. Za ok. 2 tygodnie pokażę gotowy moduł sterowania przejazdem wraz z wykrywaniem zajętości. Moduł będzie dostępny w umiarkowanej cenie. Więcej informacji wkrótce w dziale DCC.
 
#16
Ale do awangardowego budynku z betonowych prefabrykatów i szkła chyba mniej
Oj nie wiem czy tak mniej. Na przykład wyobraź sobie że twoja stacja to węzeł kolejowy. Mały, bo mały, ale węzeł. I przez ta stację przechodzi linia główna jednotorowa a na stacji odchodzi w którąś stronę druga. Bo tak chyba ma być patrząc na plan makiety.
I tam nikt nie patrzy czy Gierek zrobił takiego kloca betonowego, lokomotywownia będzie stać aż się zawali. Oczywiście trzeba na lokomotywowni dobrać napisy zgodne z epoką w stylu "nasza praca - twoje bezpieczeństwo".
Aczkolwiek twoje lokomotywy ni jak do tego nie pasują :D .
 
OP
OP
ths

ths

Użytkownik
#17
Witam

Szybka korekta: autobus szynowy rzeczywiście nie jest maerklina, ale fleischmanna. Zmylił mnie trzeci styk na podwoziu (okrągły slizgacz), ale może to był styk uruchamiający jakieś akcesoria.

Lokomotywy są wczesniejsze niż epoka gierka (choć chyba v100 i autobus szynowy by się jeszcze załapały) i niemieckie. Ostatecznie możemy się umówić że miejscowośc jest przygraniczna i niemieckie pojazdy się pojawiają.

Myslę, że jednak zostanę przy gierkowskim klocku, rówież dlatego że mam już koncepcję jak go samodzielnie wykonać. Taka stylistyka do mnie przemawia. Lokomotywy zawsze można wymienieć albo uzupełnić.

Przy okazji mój projekt peronu - zbudowany duzych prefabrykowanych płyt betonowych. Wymaga jeszcze zmatowienia i przybrudzenia

Pozdro
 

Załączniki

OP
OP
ths

ths

Użytkownik
#18
Re: Kompromisowa forma makiety

Odkurzam po urlopowej przerwie makietkę i wątek ;)

Planuję w tym sezonie modelarskim korektę układu tor(t)owego - głównie chodzi mi o wprowadzenie ruchu w przeciwnych kierunkach (nowe odcinki izolowane, semafory) i zbudowanie dodatkowego przejścia zwrotnicowego. Zmieni się też trochę koncepcja "prowadzenia ruchu", zgodnie z wymogami szlaku dwutorowego.

Problem lokomotyw jadących w przeciwnych kierunkach przy DCC nie jest wcale problemem. W archaicznym światku plus-minus-rurkowatość widzę dwa rozwiązania:

1. Kierunek jazdy lokomotywy jest z góry ustalony przez zamianę przewodów przy silniku. Jest to rozwiązanie o tyle dobre, że zachowuje jednakową biegunowość całego układu torowego makiety. Z drugiej strony nie ma w takim układzie możliwości powrotu tego samego pociągu na stację – należałoby mieć dwa identyczne składy skonfigurowane do jazdy w przeciwnych kierunkach. Takie rozwiązanie wydaje mi się nieeleganckie twórczo ...

2. Układ torowy jest podzielony na sekcje i istnieje możliwość zmiany biegunowości z pulpitu dla danej sekcji. Teoretycznie doskonałe, jednak powoduje dużo problemów – tym więcej im więcej przejść zwrotnicowych między sekcjami. wydaje mi się, że taki układ jest też podatny na błędy „operatora” i topienie podkładów ...

Kompromisowym (jak cały projekt), wystarczającym i realnym w analogowym sterowaniu jest następujący projekt: jeden z torów przy peronie będzie całkowicie odizolowany od pozostałych torów stacyjnych i „podłączony odwrotnie” – będzie to (zgodnie z rysunkami powyżej) tor C, który przebiega przez dwa skrzyżowania. Tory krzyżujące się nie są zmostkowane, a plastikowe krzyżownice izolują poszczególne szyny. Na ten tor będą prowadzić zmodyfikowane wyjścia E i G, poprzez pętle w części środkowej przyszłej makiety.

Dzięki takiemu rozwiązaniu zostanie zachowana „ciągłość elektryczna” układu, nie będzie miejsc zmiany biegunowości, a jednocześnie pojawią się przy peronach pociągi nadjeżdżające z przeciwnych kierunków. Minusem jest to, że z toru C nie można zjechać w obrębie stacji na żaden inny tor.
 

Rutek

Aktywny użytkownik
#19
Re: Kompromisowa forma makiety

A ja chciałbym dodać 3 słowa o rozjazdach, kiedy miałem swoją pierwszą makietę (nigdy nie skończoną - może i na szczęście - ale to był początek lat 90tych - modułach jeszcze wogóle się nie mówiło) tez mieliśmy takie rozjazdy. Pamiętam że po pewnym czasie zaczęły wariować i nie można było już ich przestawiać elektrycznie, a napędów nie da się w nich wymienić, więc jakby co prucie makiety murowane. Pamiętam że zwrotnice były w oryginalnych opakowaniach tekturowych - czyli musiały być nowe ze składnicy harcerskiej, a długo jakoś nie wytrzymały.
To były czasy, bez napędów conrada, jedyne co można było kupic za rozsądną cenę to PIKO :)
no i jeszcze Ok1 Liliputa ;)
 
OP
OP
ths

ths

Użytkownik
#20
Re: Kompromisowa forma makiety

Co do napędów starych rozjazdów, rzeczywiście sa zawodne. Szczególnie nieprzemyslane jest doprowadzenie napięcia do cewek elektromagneesów, które jest realizowane przez ruchomą blaszkę ze zwykłej niesrebrzonej miedzi (czy podobnego stopu) jesli zwrotnice są przyblokowane i przez obwód popłynie większy prąd to blaszka szybko śniedzieje i się wypala. Ruchoma blaszka jest teoretycznie zabezpieczeniem przez puszczeniem napięcia do niewłaściwej cewki i przegrzaniem cewki przez ciagły dopływ prądu.

Rozwiązałem to w ten sposób, że z blaszkę wywaliłem, doprowadziłem przewody bezpośrednio do punktów lutowniczych przy cewkach, a przerzucanie zwrotnic realizuję przez rozładowujace się naprzemiennie kondensatory.

Oprócz tego w podstawie makiety (jest to płyta z tworzywa sztucznego) wyciąłem bezpośrednio pod napedami "otwory rewizyjne", co umozliwia mi zdjęcie plastikowych pokrywek od spodu i ewentualną naprawę. Na szczęście rozjazdy zaczęły wariować jeszcze przed szutrowaniem i mogłem bez demolki wprowadzić zmany. Myslę, że dzięki tym zabezpieczeniom bedą funkcjonować "bez problemu".
 

Podobne wątki