• Ten serwis używa "ciasteczek" (cookies). Korzystając z niego, wyrażasz zgodę na użycie plików cookies. Learn more.
  • Szanowny Użytkowniku, serwisy w domenie modelarstwo.info wykorzystują pliki cookie by ułatwić korzystanie z naszych serwisów. Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki.

Katastrofy kolejowe na PKP- bez czasów współczesnych

Robert

Znany użytkownik
#1
Zakładam nowy temat, z uwagi, że nie mamy jeszcze czegoś w tym temacie na forum. Jest wątek katastrofy i wypadki, ale obejmuje on raczej czasy nam współczesne.
Na początek wrzucam katastrofę kolejową po Krzeszowicami. ZA wiki:
Katastrofa kolejowa w Krzeszowicach8 października 1934 roku w podkrakowskich Krzeszowicach, na stojący przy semaforze przed stacją pociąg pospieszny nr 7 z Gdyni, najechał pociąg pospieszny nr 107 z Wiednia. W wyniku katastrofy śmierć poniosło 10 osób, a kilkanaście zostało rannych. Dwa wagony klasy 2 zostały doszczętnie zniszczone.

Według zeznań J. Żelażnika, maszynisty pociągu z Wiednia, we mgle, w odległości ok. 250 m zobaczył stojący pociąg i natychmiast uruchomił hamulce i kontraparę, jednak zabrakło ok. 15 m, aby uniknąć zderzenia, koła miały się ślizgać po wilgotnych szynach. Drugi świadek zdarzenia, palacz Stanisław Bryś, nic nie wniósł do sprawy.

Na miejsce katastrofy przybył m.in. miejscowy hrabia Artur Potocki i ówczesny dyrektor krakowskiej kolei inż. Wołkanowski oraz kilku lekarzy z pobliskiego uzdrowiska oraz z Krakowa.
Zdjęcia oczywiście za NAC.
 

Załączniki

dgajus

Moderator Grupy SKMK
SKMK
#5
Katastrofa kolejowa w Gdańsku
17 maja 1939 r., po godz. 23:29, z Warszawy Zachodniej do Gdyni wyruszył tzw. kurier (nr 605), czyli pociąg ekspresowy. Skład, który do Trójmiasta jechał przez: Mławę, Działdowo, Brodnicę, Laskowice Pomorskie, i był ciągnięty przez parowóz (seria Ok22), składał się z drewnianego wagonu ochrony i prawdopodobnie ok. ośmiu wagonów pasażerskich, tzw. pulmanów. Podobnie jak obecne wagony pasażerskie, do każdego przedziału było wejście z korytarza. Do Tczewa feralny skład musiał przybyć przed godz. 6:00. Odłączono od niego wagony do WM Gdańska, a w ich miejsce podpięto dwa wagony pociągu, który nadjechał z Elbląga. Później - o 6:14 - skład wyruszył w kierunku Gdańska.

Był ranek, 18 maja 1939 r. Przez dzisiejszą stację Gdańsk Główny w Wolnym Mieście Gdańsku z prędkością ok. 75 km/h przetoczył się polski pociąg ekspresowy z Warszawy do Gdyni. Nie zatrzymał się, a 300 metrów za stacją wypadł z torów. Pociągiem podróżowało ok. 150 osób. Przez śródmieście Gdańska skład - parowóz z ośmioma wagonami pasażerskimi - przejechał między godz 6:30 a 7:00. Minął stację Gdańsk Główny (ówcześnie Danzig Hauptbahnhof) i 300 metrów za nią wypadł z torów. Parowóz obróciło o 180 stopni. Wagony powypadały z torów i przechyliły się. Tory z sosnowym podkładem zostały zniszczone, a ich szyny powyginane. Jeden z wagonów pasażerskich uderzył w semafor. Ciężko ranni zostali maszynista oraz palacz. Dzień po katastrofie polskie gazety donosiły o śmierci obu mężczyzn w szpitalu. Nic się nie stało 150-200 pasażerom podróżującym feralnym składem. Jedynie kilkanaście osób odniosło drobne kontuzje.

W gazetach codziennych wydawanych niemal w całej Polsce napisano, że brak ofiar wśród pasażerów należy zawdzięczać najnowszej, stalowej konstrukcji wagonów pasażerskich. Akcja ratownicza i przywracanie ruchu przebiegały sprawnie. Już o godz. 14 w dniu wypadku, dzięki wybudowaniu nowego rozjazdu, magistralą pojechały pociągi w obu kierunkach. Składy omijały miejsce wypadku bocznymi torami. Usuwanie skutków zajęło jednak polskim kolejarzom kilka dni.

Śledztwo w sprawie katastrofy prowadziła ówczesna gdańska policja. Według świadków, za wszelką cenę dążyła do obarczenia winą polskich kolejarzy z załogi pociągu. Po ekspertyzie sporządzonej przez naukowców z gdańskiej Technische Hochschule, czyli obecnej Politechniki Gdańskiej, za winnego wypadku uznano maszynistę. Tory w miejscu wypadku były według członków komisji przystosowane do jazdy z prędkością tylko 20 km/h, tymczasem po wypadku prędkościomierz w parowozie wskazywał prędkość 78 km/h. Ponadto maszynista miał być pijany.

Tymczasem w Polsce katastrofę uznano za zamach. Wydarzenia z 18 maja 1939 r. miały podważyć zdolność zarządzania liniami przez polskich kolejarzy. Według wielu osób miejsce wypadku było nieprzypadkowe - katastrofa miała miejsce przed budynkiem, w którym swoją siedzibę miały organizacje polonijne, w tym polscy harcerze. Do 1 października 1933 swoją siedzibę mieli tam też polscy kolejarze, którzy pod naciskiem i po konfliktach z władzami Gdańska musieli przenieść się do Torunia.

Katastrofa kolejowa z 18 maja 1939 r. wzbudzała ogromne kontrowersje i napięcia wśród polskich mieszkańców Gdańska i całego Pomorza. Pojawiały się kolejne próby wykolejenia polskich pociągów przejeżdżających przez Wolne Miasto. 27 maja 1939 r., nieopodal Biskupiej Górki, nieznana osoba włożyła kostkę brukową w zwrotnicę. Nie zrobiła tego na szczęście precyzyjnie i zwrotnica jednak zmieniła położenie. Nadjeżdżający polski pociąg nie wykoleił się, a bruk, który miał spowodować wypadek został rozłupany na dwie części przez koło lokomotywy.

Źródło: www.historia.trojmiasto.pl
 

Załączniki

OP
OP
R

Robert

Znany użytkownik
#6
Katastrofa kolejowa w Baciutach.

,,A teraz chłopcy śmierć"

Do największej katastrofy kolejowej na Białostocczyźnie doszło 7 sierpnia 1931 r. Na stojący pociąg osobowy w pobliżu stacji Baciuty najechał pospieszny z kierunku Łap. Zdarzenie miało miejsce kilka minut po godz. 3.00 w nocy. Przedstawmy okoliczności tego wydarzenia.

Pociąg osobowy relacji Warszawa – Grajewo około godz. 2.30 w nocy zatrzymał się na stacji Baciuty. Po otrzymaniu sygnału odjazdu, pociąg powoli ruszył w dalszą drogę. Po przejechaniu kilkudziesięciu metrów niespodziewanie zatrzymał się. Okazało się, że zepsuł się parowóz. Zarówno maszynista wraz z pomocnikami oraz konduktorzy pociągu osobowego nie powiadomili stacji Baciuty o nieplanowanym zatrzymaniu. Fakt, ten zbyt późno został zauważony przez dyżurnego ruchu w Baciutach, który przekazał informację do Łap, że pociąg osobowy właśnie odszedł z jego stacji.

W tym samym czasie na stację w Łapach wjechał pociąg pospieszny relacji Warszawa-Białystok. Kilka osób wysiadło z wagonów. Pomocnik maszynisty przeciągnął stojący przy torach żuraw z wodą i napełnił nim zbiornik w parowozie. Po niespełna dziesięciu minutach dyżurny ruchu dał sygnał odjazdu. Nie wiedział, że na tym samym torze nadal znajduje się unieruchomiony pociąg osobowy.
W Baciutach jednak nikt nie przeczuwał nieszczęścia. Większość pasażerów spała. Ci, którzy w porę zauważyli nadjeżdżający z impetem pociąg pospieszny z kierunku Łap, zdołali wyskoczyć oknami. Widoczność utrudniała mgła i padający deszcz. Maszynista pociągu pospiesznego Ludwik Grąbczewski w ostatniej chwili zauważył ręczne sygnały zatrzymania, wysyłane latarką konduktora pociągu osobowego. Prowadzony przez niego pociąg pośpieszny zdążył wyhamować jedynie do 50 km/h. To ocaliło większość pasażerów. Grąbczewski nie tylko zmniejszył prędkość, ale również zabezpieczył kocioł przez wznieceniem pożaru i wybuchem. Ten bohaterski wyczyn zadecydował o mniejszej ilość ofiar śmiertelnych. Jeśli wierzyć relacji jego pomocników, po wykonaniu tych wszystkich czynności Grąbczewski przed uderzeniem pociągu miał powiedzieć - ,,A teraz chłopcy śmierć”.

Siła uderzenia spowodowała wykolejenie wagonów, z czego 5 zostało całkowicie zniszczonych. W katastrofie zginęły 4 osoby zaś kilkadziesiąt zostało rannych. Obsługa parowozu przeżyła szczęśliwie wypadek. Według ,,Gazety Białostockiej” natychmiastowej pomocy udzielono 19 rannym, w tym 6 w stanie silnego szoku. Na stacji w Łapach okazano pomoc 9 osobom. Rannych w stanie ciężkim odwieziono pociągiem ratunkowym do Białegostoku. O doprowadzenie do katastrofy oskarżono wówczas kierownika ruchu stacji Baciuty oraz 3 konduktorów pociągu osobowego. Aresztowano również dyżurnego ruchu w Łapach, który lekkomyślnie dał sygnał odjazdu dla pociągu pospiesznego.

Tekst jest fragmentem artykułu P. Sobieszczaka, A teraz chłopcy śmierć. Wypadki i katastrofy na łapskim węźle kolejowym w latach 1918-1939, ,,Gazeta Łapska", nr 4/2010, s. 6-7.
http://www.ltr.republika.pl/artyku-.html
Portal Teraz Łapy oraz NAC
 

Załączniki

#7
w pobliżu stacji Baciuty
Nie było takiej stacji ówcześnie. Znaczy się była ale w stanie nieczynnym zredukowana prawdopodobnie do posterunku odstępowego lub blokowego.
Pociąg osobowy relacji Warszawa – Grajewo
Nie było takiego pociągu w ówczesnym rozkładzie jazdy. Znaczy się był pociąg osobowy (722) ale były to wagony bezpośrednie Grajewo - Warszawa dołączane w Białymstoku I.
W tym samym czasie na stację w Łapach wjechał pociąg pospieszny relacji Warszawa-Białystok. Kilka osób wysiadło z wagonów.
Pośpieszny (707) Warszawa Główna - Białystok I nie miał postoju handlowego w Łapach. Na całej trasie miał jeden postój. W Małkini na pięć minut.
Oczywiście nie można wykluczyć postoju technicznego.
Zdarzenie miało miejsce kilka minut po godz. 3.00 w nocy.
Kilka minut po 3.00 w nocy pociąg osobowy (722) z wagonami z Grajewa stał na stacji w Białymstoku I. Odjeżdżał planowo o 3.50 i o 4.27 był w Łapach.
Pośpieszny (707) Warszawa Główna - Białystok I planowo meldował się w Białymstoku o 3.10 więc planowo pociągi nie spotykały się na szlaku.
Z tego można wnosić, że pośpieszny 707 był opóźniony o godzinę z niewielkim haczykiem.

Pozdrawiam serdecznie i rozkładowo.

ksiezyc_nad_gieesem ...
 

Andrzej Harassek

Moderator For Prawdziwa Kolej Koleje Innych Krajów
Zespół forum
Donator forum
#8
Nie było takiego pociągu w ówczesnym rozkładzie jazdy. Znaczy się był pociąg osobowy (722) ale były to wagony bezpośrednie Grajewo - Warszawa dołączane w Białymstoku I.
...
Kilka minut po 3.00 w nocy pociąg osobowy (722) z wagonami z Grajewa stał na stacji w Białymstoku I. Odjeżdżał planowo o 3.50 i o 4.27 był w Łapach.
Drobna uwaga: w tekście przytoczonym przez kolegę Roberta mowa o pociągu Warszawa - Grajewo, a nie Grajewo - Warszawa.

Pociąg osobowy relacji Warszawa – Grajewo około godz. 2.30 w nocy zatrzymał się na stacji Baciuty.
 

Szwed1978

Znany użytkownik
#13
http://www.wykop.pl/wpis/9863680/legendarne-skrzyzowanie-niewiele-zostalo-juz-w-pol/
Na tej stronie jest opisana katastrofa pociągu normalnotorowego z wąskotorówką. Czy to zdarzenie miało miejsce ? czy to tylko nieprawdziwa historia.
Cytat ze strony:
"Otóż na BKWD istniało skrzyżowanie linii z koleją normalnotorową (1435 mm), znajdowało się ono w miejscowości Karnówko koło Nakła nad Notecią. Linia normalnotorowa przebiegała z Oleśnicy przez Nakło do Chojnic (obecnie nieczynna, tory jednak pozostały), a wąskotorowa prowadziła z Nakła w stronę Bydgoszczy (także nieczynna, torów brak).
Na temat tego skrzyżowania krąży swego rodzaju legenda, niepotwierdzona w źródłach pisanych informacja na temat wypadku jaki miał tam miejsce w 1945 lub 1946 roku. Doszło do zderzenia pociągu normalnotorowego z wąskotorowym. Normalnotorowy parowóz jadący tendrem do przodu w kierunku Chojnic zderzył się z wąskotorowym pociągiem zmierzającym prawdopodobnie do miejscowości Kasprowo (w kier. Bydgoszczy). Do wypadku doszło z dwóch przyczyn: na WKP czas był liczony według strefy czasowej lokalnej, a na PKP według czasu moskiewskiego i pociągi na tym skrzyżowaniu się "nie zgrały", dodatkowo zignorowano sygnał na semaforze. Były ofiary śmiertelne...
 

Mirek555k

Znany użytkownik
PGM
#17
Nie było takiej stacji ówcześnie. Znaczy się była ale w stanie nieczynnym zredukowana prawdopodobnie do posterunku odstępowego lub blokowego.

Nie było takiego pociągu w ówczesnym rozkładzie jazdy. Znaczy się był pociąg osobowy (722) ale były to wagony bezpośrednie Grajewo - Warszawa dołączane w Białymstoku I.

Pośpieszny (707) Warszawa Główna - Białystok I nie miał postoju handlowego w Łapach. Na całej trasie miał jeden postój. W Małkini na pięć minut.
Oczywiście nie można wykluczyć postoju technicznego.

Kilka minut po 3.00 w nocy pociąg osobowy (722) z wagonami z Grajewa stał na stacji w Białymstoku I. Odjeżdżał planowo o 3.50 i o 4.27 był w Łapach.
Pośpieszny (707) Warszawa Główna - Białystok I planowo meldował się w Białymstoku o 3.10 więc planowo pociągi nie spotykały się na szlaku.
Z tego można wnosić, że pośpieszny 707 był opóźniony o godzinę z niewielkim haczykiem.

Pozdrawiam serdecznie i rozkładowo.

ksiezyc_nad_gieesem ...
Były to pociągi nr 721 i 707 jadący po tym samym torze nieparzystym w kierunku Białegostoku. Poc. osobowy 721 relacji Warszawa Wileńska - Grajewo i kurier 707 relacji Warszawa Główna - Wilno

roz. 1931 lato.jpg
 
Autor wątku Podobne wątki Forum Odpowiedzi Data
Prawdziwa kolej 1784
Prawdziwa kolej 1
Prawdziwa kolej 0
Prawdziwa kolej 2
Prawdziwa kolej 2

Podobne wątki