• Ten serwis używa "ciasteczek" (cookies). Korzystając z niego, wyrażasz zgodę na użycie plików cookies. Learn more.
  • Szanowny Użytkowniku, serwisy w domenie modelarstwo.info wykorzystują pliki cookie by ułatwić korzystanie z naszych serwisów. Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki.

Katastrofy i wypadki

Intruz

Aktywny użytkownik
Mam nadzieję że to mój pierwszy i ostatni OT, ale nie mogłem się powstrzymać- jezyzie, a od kiedy to połamane palce to przeciwwskazanie do chodzenia!!! Ciekawe czy jakbyś (czego oczywiście Ci nie życzę!) wjeżdżał „na pace” karetki np. z zawałem serca na podjazd SOR-u to byś był zadowolony z blokowanie tegoż podjazdu. Teksty rzucasz rodem z komentarzy na jakimś fakt.pl albo innym śmietniku.
Tak się składa że z racji wykonywanego zawodu sporo tymi karetkami jeżdżę. Nie ma żadnych szkoleń dot. „przytulania” się do zapór i tego typu zachowań. Po prostu, kierowca na umowie cywilnoprawnej odpowiada za uszkodzenia karetki, a ubezpieczenie mu tego nie pokryje.
Niestety, tutaj ryzykując przegrał wszystko. A błąd moim zdaniem popełnił oczywisty, żadne rozsądne zabezpieczenie przejazdu nic by dało. Wszystko inne napisali Koledzy powyżej.
 
Panowie, miejmy nadzieję, że kolega Jezyzie obejrzy "Egzekutorów" i wyciągnie wnioski... Intruz, dzięki za opis jak wygląda rzeczywistość z drugiej strony...

Pozdrawiam i spokojności życzę..., jeden z kilku maszynistów na tym forum,...
 

kolejTT

Aktywny użytkownik
Tak się składa że z racji wykonywanego zawodu sporo tymi karetkami jeżdżę. Nie ma żadnych szkoleń dot. „przytulania” się do zapór i tego typu zachowań. Po prostu, kierowca na umowie cywilnoprawnej odpowiada za uszkodzenia karetki, a ubezpieczenie mu tego nie pokryje.



Niestety, tutaj ryzykując przegrał wszystko. A błąd moim zdaniem popełnił oczywisty, żadne rozsądne zabezpieczenie przejazdu nic by dało. Wszystko inne napisali Koledzy powyżej.


To ja swoje 3/100 PLN dodam.

Przez 10 lat szkoliłem kierowców pojazdów uprzywilejowanych. Wydawałem pozwolenia. Do 8 lat już tego nie robię, ale jeszcze co nieco pamiętam.

Zarzucono tu kierowcy karetki brak myślenia i niepotrzebne ryzyko. To prawda, ale czy ktoś myśli w stanie wielkiego stresu? Odpowiadam nikt. W stresie nie ma czasu myślenie, analizowanie. Działamy „instynktownie”, to znaczy - nasz mózg w stresie wysyła gotowe rozwiązania, o ile takowe są zapisane w naszej głowie. Po zachowaniu kierowcy karetki można wnioskować, że jedynym rozwiązaniem zapisanym w głowie kierowcy, w tej sytuacji było „przytulenie” się do szlabanów. Dlaczego nie staranował szlabanów? Takiego rozwiązania nie miał zapisanego i mózg mu nie podpowiedział. Zapewne gdyby przeczytał ten wątek, gwarantuję, że staranowałby szlabany bez względu na wszystko.

To samo dotyczy dwóch innych osób, które jechały tą karetką. Dlaczego nie wysiedli skoro mieli świadomość o zagrożeniu? Odpowiedź jest analogiczna. W stresie obie osoby nie myślały, a mózg nie wysłał gotowego rozwiązania, bo takiego nie było.

Na zakończenie dodam, że naprawdę warto analizować wszystkie tego typu zdarzenia i zadawać sobie pytanie: „Co ja bym zrobił na miejscu "tego" kierowcy, pasażera?”. Odpowiedź zostanie zapisana na twardym dysku naszego mózgu i będzie wysłana do realizacji wtedy, gdy znajdziemy się w podobnej sytuacji. Tak zdobywa się tzw. "doświadczenie".
 

piotr66

Znany użytkownik
Zupełnie nie mogę się zgodzić z twoją oceną myślenia w stresie. Przeczą temu np. relacje żołnierzy podczas walki, którzy również działali w stresie, a jednak myśleli bardzo racjonalnie i nie tracili rozsądku. Ja bym powiedział że to zależy od człowieka, jeden traci głowę jak ten kierowca, a inny nie.
 

kolejTT

Aktywny użytkownik
Żołnierze na polu walki są ciągłym stresie i pewne zachowania wykonują z "automatu", przećwiczone nie tylko na poligonie (o czym pisałem).
Kierowca karetki miał około 8 sekund .... dużo ?
 
Ale faktu, że wg relacji świadków kierowca wjechał na przejad, gdy działała sygnalizacja i zaczęły opadać rogatki nic chyba nie zmieni.
Reszta dyskusji z serii" co by było, gdyby było" wydaje mi się bezzasadna...

Pozdrawiam i miłej niedzieli w rodzinnym gronie,...
 

Engineer

Aktywny użytkownik
(...)
Dlaczego na przejazdach nie ma czujników sprawdzających obecność pojazdów na przejazdach i przekazujących informację do lokomotywy?
Dlaczego przy obecnym poziomie techniki nie ma w lokomotywach monitoringu najbliższych przejazdów?

Wstrząśnięty tragedią
i komentarzami
jezyzie
Gratuluję Ci dobrego samopoczucia.
Tak. I co jeszcze?:ROFL:
Przepraszam bardzo, ale Ty tak na poważnie?o_Oo_Oo_O
To ja, gratuluje Ci dobrego humoru, albo wybujałej fantazji.
Piszesz takie bzdury, że nie wiem czy śmiać się czy płakać...:niepewny:

Maszynista ma obserwować szlak, a nie telewizory!!!

Poza tym, gotowe i sprawnie działające rozwiązania już są, nawet na przejazdach - głupoty ludzkiej jak widać nie wyeliminuje się nigdy, a wprowadzenie jakichkolwiek dodatkowych głupich rozwiązań, tylko spotęguje wzrost patologicznych zachowań na drogach (i przejazdach),
powodując całkowite lekceważenie przepisów przez kierujących, aż do całkowitego zaniku instynktu samozachowawczego włącznie.

Idąc Twoim (całkowicie błędnym) tokiem rozumowania, należało by wprowadzić dla każdego kierowcy, aktualny rozkład jazdy pociągów,
w obrębie 10 km od przemierzanego przez niego przejazdu, a także rodzaj, prędkość i masę nadjeżdżającego składu oraz profil linii. Według tych danych, zanim przejedzie przez przejazd przy działajacej sygnalizacji świetlnej (OSTRZEGAJĄCEJ PRZED NADJEŻDŻAJĄCYM POCIĄGIEM)
i zamykających się rogatkach, niech obliczy drogę hamowania składu, czy uda mu się z tej sytuacji wyjść bezkolizyjnie.

Po to są przepisy żeby ich przestrzegać!!!!!!!!!!!!!!!!
Jak nie chcesz przestrzegać przepisów, to kup sobie trumnę.
 

stare tory

Znany użytkownik
KKMK
A czego koledzy oczkujecie,zło zaczyna się na....skrzyżowaniu.Jest przepis który mówi,że nie wolno wjeżdżać na skrzyżowanie
jeśli nie można z niego zjechać,a co robi polactwo,oczywiście wjeżdża blokując,po zmianie świateł,całe skrzyżowanie.
Rośnie w takich poczucie"świętokrówstwa"bo kierowcy na zablokowanym skrzyżowaniu mogą im co najwyżej "natrąbić".
I z tym samym poczuciem"świętokrówstwa"wjeżdżają pod zamykajace się szlabany ale nie dociera do"pustaków",że pociąg
im nie tylko"natrąbi".Chyba osoby pochodzące z tego odłamu mają pomysły żeby pociąg ustępował samochodom.
 

piotr66

Znany użytkownik
Żołnierze na polu walki są ciągłym stresie i pewne zachowania wykonują z "automatu", przećwiczone nie tylko na poligonie (o czym pisałem).
Kierowca karetki miał około 8 sekund .... dużo ?
Czyżby? Przecież te rytuały jak musztra i tym podobne wymyślono po to aby zająć czymś żołnierza, który przez większość czasu się po prostu nudzi. Walka zajmuje mu tylko niewielki procent czasu.
8 sek. to dużo.
 
Chyba dość tej dyskusji. Maszynista, żołnierz, zwykły człowiek każdy reaguje inaczej w kryzysowej sytuacji / zwłaszcza takiej na którą nie był w żaden sposób przygotowany/ jednego sparaliżuje tak strach, że nie zrobi nic, inny spanikuje jeszcze inny będzie liczył na cud, o zdrowy rozsądek chyba najtrudniej. Przestrzegać przepisów i nie będzie takich wypadków. .Jest gatunek superludzi którym wydaje się, że dzięki chamstwu i cwaniactwu mogą wszystko, żadne mandaty, wypadki innych ich nie przekonają. Zmienić mentalność, ale to najtrudniejsze, a czasem wręcz niemożliwe.
 
Ostatnio edytowane:

Kylogram

Aktywny użytkownik
Kolego kovalsky. Kolega Harry Poter jest maszynistą i On takie sytuacje jak ta o której tu dyskutujemy zna nie z opowieści, tylko z rzeczywistości. A to że pisze o sobie że jest maszynistą, to znaczy tylko tyle, że nie wstydzi się tego, że wykonuje tak odpowiedzialny zawód.
 

kolejTT

Aktywny użytkownik
Nie będę udowadniał, że nie jestem wielbłądem, z koniem nie będę się kopał. Reakcje są typowe, takie same, jak kiedyś, gdy szkoliłem. Post, który wcześniej napisałem, to sposób jak z tego nieszczęścia wyciągnąć wnioski dla siebie. Jest do wykorzystania dla tych, którzy chcą. Do niczego nikogo nie zmuszam. Każdy ma swój rozum i bierze odpowiedzialność za swoje postępowanie.

Zawsze stałem, stoję i będę stał na stanowisku, że przepisy PRD należy ściśle przestrzegać, a kto je ignoruje, łamie, nie przestrzega to robi świadomie i z premedytacją. Wyjątkiem są kierowcy pojazdów uprzywilejowanych będących w ruchu. To dla nich ustawodawca, zezwolił na ignorowanie przepisów PRD, ale pod warunkiem, że nie spowodują kolizji, wypadku, strat w ludziach, mieniu. O ile mogę zrozumieć działanie tego kierowcy, to i tak uważam, że popełnił tragiczny błąd za który będzie odpowiadał tak, jakby nie jechał pojazdem uprzywilejowanym w ruchu. W przypadku tego typu nieszczęść prawo nie rozróżnia kierowcy z kat. B od kierowcy z kat. D z uprawnieniami do kierowania pojazdami uprzywilejowanymi. Wyroki w sądach czasami są nawet wyższe dla kierowców pojazdów uprzywilejowanych, gdyż sąd uważa, że taki kierowca posiada większe umiejętności w kierowaniu pojazdem i większe zdolności w przewidywaniu skutków swojego działania na drodze.

Z dostępnych mi informacji, za ten wypadek nikt z pracowników kolei nie odpowiada. Całość odpowiedzialności za katastrofę spada na kierowcę ambulansu. Amen.
 
Autor wątku Podobne wątki Forum Odpowiedzi Data
Prawdziwa kolej 0
Prawdziwa kolej 36

Podobne wątki