• Ten serwis używa "ciasteczek" (cookies). Korzystając z niego, wyrażasz zgodę na użycie plików cookies. Learn more.
  • Szanowny Użytkowniku, serwisy w domenie modelarstwo.info wykorzystują pliki cookie by ułatwić korzystanie z naszych serwisów. Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki.

Dyskusja o modelarstwie w Polsce i modelach na które czekamy

Filip7370

Aktywny użytkownik
#1
Fakt jest taki że Robo powinien iść po całości siłą rozpędu i po 101A zrobić 43A i 43Af...potem 102A a potem pomyśleć o Ganzach do kompletu. Piszę CO JA O TYM MYŚLĘ, więc proszę nie wylewać na mnie szamba że mówię Robo co ma robić.
 
OP
OP
F

Filip7370

Aktywny użytkownik
#3
Ogólnie przecież wiadomo że temat "nie-poniemiecki" na kolejach lokalnych jest traktowany nieco po macoszemu, bo nie ma kto zrobić dobrych modeli. A założe się ile jest potencjalnych kupców na maszyny typu SM41, SP30, SN61, nawet SN80.

MichałK, jeśli Robo nie zacznie od robienia 43A i 102A to będę mocno ździwiony. Wszak przy niewielkich modyfikacjach formy może znacznie rozszerzyć ofertę.
 
OP
OP
F

Filip7370

Aktywny użytkownik
#5
Zgadza się, jednak ta "półprodukcja" jak ROBO daje "racjonalną" cenę. Co sprawia że popyt jest wystarczający. Ja jestem przykładem, w życiu nawet przy niewiadomo jak dobrej jakości nie kupię EFC czy Tolo ze względu na cenę, a Ryflaki ROBO mam dwa.
 

Mafia

Aktywny użytkownik
FREMO Polska
H0e
KSK Wrocław
#6
Za mało na seryjną produkcję. A na rękodzieło typu EFC. Ranger - 30-100 osób.
Wszystko zależy od ceny. Ok, SN80 było mało i tu faktycznie będzie słabo z popytem, ale SM/SP30 to już inna sytuacja. Było ich dużo, jeżdżą do dzisiaj, tak więc można zadowolić miłośników wszystkich epok. Nawet III, skoro podobno w Polsce jest taka porażająca jej sprzedaż. Sam bym kupił kilka, ale za cenę Piko/Roco, a nie EFC/Ranger.
 

corwin

Administrator
Zespół forum
#7
Wszystko zależy od ceny. Ok, SN80 było mało i tu faktycznie będzie słabo z popytem, ale SM/SP30 to już inna sytuacja. Było ich dużo, jeżdżą do dzisiaj, tak więc można zadowolić miłośników wszystkich epok. Nawet III, skoro podobno w Polsce jest taka porażająca jej sprzedaż. Sam bym kupił kilka, ale za cenę Piko/Roco, a nie EFC/Ranger.
Tylko żeby forma się zwróciła i inne nakłady na model to Robo musi na pewno grubo ponad 1000 sztuk sprzedać. A patrząc na nasz rynek to raczej jest problemem. Zobaczymy jak się Piko w tym roku sprzedadzą SM42 i wtedy będzie można coś więcej dyskutować na takie tematy. Jak im siądzie sprzedaż SM42 (dużo popularniejszej lokomotywy) to na SM/SP30 będzie jeszcze mniejszy popyt
 

corwin

Administrator
Zespół forum
#8
Zgadza się, jednak ta "półprodukcja" jak ROBO daje "racjonalną" cenę. Co sprawia że popyt jest wystarczający. Ja jestem przykładem, w życiu nawet przy niewiadomo jak dobrej jakości nie kupię EFC czy Tolo ze względu na cenę, a Ryflaki ROBO mam dwa.
Pytanie jest tylko jedno - czy koledze Robo już zwróciły się nakłady inwestycyjne na te modele które sprzedał do tej pory? Jeśli nadal ma na nich stratę to nie będzie się pakował w droższe modele.
 

Andrzej Harassek

Moderator For Prawdziwa Kolej Koleje Innych Krajów
Zespół forum
Donator forum
#9
Też bym się na SM/SP30 nie porywał (mam podobne zdanie, co Corwin), ale SN61 mógłby być hitem, pod warunkiem rozsądnej ceny, rzecz jasna.
 

popowe

Znany użytkownik
#10
Ja mam podejśće do tematu takie:
Lepiej raz w roku kupić sobie porządny model niżeli kupować co miesiąc przeciętny.
A jeżeli chodzi o produkcję to wydaje mi się, że u nas jest następująca sytuacja:
Jest za mało chętnych na taką liczbę by można było produkować masowo i się jeszcze na tym zarobiło za niską cenę.
 

corwin

Administrator
Zespół forum
#11
Nie dość, że jest mało chętnych to liczba miłośników modelarstwa kolejowego raczej się zmniejsza niż zwiększa - i ma to miejsce nie tylko na tak słabym rynku jak nasz ale także w takiej potędze jak Niemcy. Ci z Was którzy bywają na imprezach w Niemczech sami widzą jaki jest przekrój demograficzny na salach z kolejami, a wystarczy tylko przejść na modele RC i pełno młodych ludzi. To niestety pokazuje kierunek w jakim podąża modelarstwo. Jak to słusznie ostatnio w rozmowie zauważył Tomek Stangel - jak ma kupić model parowozu człowiek który nie wie co to jest bo nigdy go nie widział?
 

Gethvar

Znany użytkownik
#12
Nie dość, że jest mało chętnych to liczba miłośników modelarstwa kolejowego raczej się zmniejsza niż zwiększa - i ma to miejsce nie tylko na tak słabym rynku jak nasz ale także w takiej potędze jak Niemcy. Ci z Was którzy bywają na imprezach w Niemczech sami widzą jaki jest przekrój demograficzny na salach z kolejami, a wystarczy tylko przejść na modele RC i pełno młodych ludzi. To niestety pokazuje kierunek w jakim podąża modelarstwo. Jak to słusznie ostatnio w rozmowie zauważył Tomek Stangel - jak ma kupić model parowozu człowiek który nie wie co to jest bo nigdy go nie widział?
Ja mimo wszystko nie ograniczał bym całego modelarstwa do parowozów, mają swój klimat niewątpliwie, mają duszę, ale jeśli chodzi o kolej są jeszcze elektrowozy i stare poczciwe diesle, które są bardziej współczesne młodszym miłośnikom kolei i na pewno budzą podobne emocje co drzewiej parowozy (ja na przykład mam jakiś afekt do siódemek z żółtym dzióbkiem i do stonek tak jak i do pomarańczowych dziewiątek i EN57). Trzeba nam jednak pamiętać iż w dalszym ciągu jesteśmy społeczeństwem na dorobku, nie każdy w tym momencie jest w stanie zainwestować kilku tysięcy w pojedynczy małoseryjny model taboru PKP, a co dopiero gdy mówimy o nieletnim, który często jednak nie zarabia, albo zarabia relatywnie niewiele. Należy pamiętać że jednak ale mając możliwość wyboru albo pomiędzy taborem zupełnie lub prawie zupełnie nieznanym w cenach w miarę przystępnych a taborem znanym i lubianym w cenach jak na potencjalnego początkującego odbiorcę kosmicznych i do tego kiepsko dostępnym nie będzie zbyt wielu chętnych aby wejść w to hobby. Popatrzmy jakie szaleństwo towarzyszyło stonce Piko, nagle pojawił się model typowo polskiej, znanej i lubianej lokomotywy i jaki szał... Gdyby jeszcze do tego Piko wypuściło jakiś starter np stonka i 2-3 Eaos-y...
 
OP
OP
F

Filip7370

Aktywny użytkownik
#13
Zgadzam się z P. Haraskiem. Chodzi mi generalnie o klimaty linii lokalnych i "regionalnych" tamtych lat. Natomiast powiem że straszny defetyzm z "ust" corwin-a. Wszyscy znajomi modelarze lamentują że hobby się wypala. A ja śmiem twierdzić że właśnie przez takie podejście. Pamiętam pierwsze moje wagony UIC kupowałem po 90-100 PLN a teraz ciężko o jakikolwiek model powyżej klasycznej krytej G10 w takich cenach. Ja mówię to z punktu widzenia młodego, który napotyka na mur w postaci finansowania przez rodziców takiego hobby. Potwierdzi się to także gdy dzieciak przechodzi w "wiek średni" czyli około 20-30 lat gdy sam się utrzymuje, też finanse są murem. Poza tym mi poziom ROBO wystarczy z nawiązką, wiem że można mieć modele TOLO, które są jeszcze lepsze, ale ja nie mam i nie będę mieć aż takich oczekiwań. Sądzę że gdyby pojawiły się modele umożliwiające rozpoczęcie hobby to zasób modelarzy się zwiększy, zamiast powoli kostnieć w coraz mniejszym gronie.
 

Mafia

Aktywny użytkownik
FREMO Polska
H0e
KSK Wrocław
#14
Na problem starzenia się grona modelarzy i kolekcjonerów wpływa wiele czynników i można by o tym napisać długi esej, podejmując wpływ takich rzeczy jak mnogość innych, konkurencyjnych zainteresowań, wysokie koszty kolejowej zabawy, ogólną degradację znaczenia i autorytetu kolei w naszym społeczeństwie i wiele wiele innych. Chociaż może nie jest z nami tak źle, skoro model stonki odniósł, jak by nie było, pewien sukces. Może przepisem na powodzenie są modele typowo polskiego taboru, w malowaniu współczesnym lub z ostatnich 20 lat, w dobrej cenie? Może.
 

Gethvar

Znany użytkownik
#15
Zgadzam się z P. Haraskiem. Chodzi mi generalnie o klimaty linii lokalnych i "regionalnych" tamtych lat. Natomiast powiem że straszny defetyzm z "ust" corwin-a. Wszyscy znajomi modelarze lamentują że hobby się wypala. A ja śmiem twierdzić że właśnie przez takie podejście. Pamiętam pierwsze moje wagony UIC kupowałem po 90-100 PLN a teraz ciężko o jakikolwiek model powyżej klasycznej krytej G10 w takich cenach. Ja mówię to z punktu widzenia młodego, który napotyka na mur w postaci finansowania przez rodziców takiego hobby. Potwierdzi się to także gdy dzieciak przechodzi w "wiek średni" czyli około 20-30 lat gdy sam się utrzymuje, też finanse są murem. Poza tym mi poziom ROBO wystarczy z nawiązką, wiem że można mieć modele TOLO, które są jeszcze lepsze, ale ja nie mam i nie będę mieć aż takich oczekiwań. Sądzę że gdyby pojawiły się modele umożliwiające rozpoczęcie hobby to zasób modelarzy się zwiększy, zamiast powoli kostnieć w coraz mniejszym gronie.
To jest właśnie to, ja jako grający też w bitewniaki mogę powiedzieć że niestety ale taka jest specyfika naszego rynku właśnie, gdy tam takie firmy jak games workshop zmieniają target na 12 lat i te dzieciaki są w stanie wydać po pareset funtów na nową armię u nas taki młody siedzi i ciuła a bawią się głównie starsi, których irytuje że ich figurki robią się coraz bardziej odpustowo-kreskówkowe... To samo z modelarstwem kolejowym, co z tego że chciało by się to czy tamto kupić, w szkole podstawowej nie było mnie stać wcale, w liceum z trudem udało mi się wymienić 40to letnie tory Piko na nowe roco dokupując kilka wagonów, a lokomotywy jedynie remontując... Co z tego ze teraz będąc po studiach i mając dochód pozwalający na nabycie taboru z wyższej półki (który i tak jeszcze nabędę mam nadzieję), raz że nie mam czasu zbyt wiele na siedzenie nad modelami a dwa że pojawiły się wydatki bardziej przyziemne, takie jak np konieczność nabycia nowego samochodu i teraz chciało by się wszystko po kolei najlepiej teraz zaraz a tu... :x ehhh życie...
 
OP
OP
F

Filip7370

Aktywny użytkownik
#16
Zauważcie że rynek Amerykański nie jest taki jak nasz. Czemu? Otóż są tanie modele umożliwiające wejście w hobby, przy odrobinie wsparcia rośnie sobie miłośnik kolei/modelarstwa. Potem do prostych modeli można dokupić elementy które poprawiają jakość modelu, a potem mając "stabilne" życie zawodowe i stateczne życie osobiste taki człowiek kupuje i zajmuje się drogimi wyrafinowanymi wagonami. U nas widzę pełza tylko ostatni etap, zupełnie zaniedbując poprzednie. Gdy kiedyś tam na martelu odważyłem się powiedzieć Tolo że przyjdzie czas że będzie musiał zrobić jakieś "budrzetowe" modele w granicach nieco ponad ROCO albo PIKO expert. To mnie zmieszano z błotem.
 

Aurel

Aktywny użytkownik
#17
Drodzy Koledzy,
nie jest to tajemnicą, że modelarstwo kolejowe to drogie hobby, drogie i niestety coraz bardziej niszowe. Drogie jest również jeżdżenie na nartach, drogie, ale coraz bardziej popularne. Nie cena jest problemem, bo jeśli coś się lubi robić, żadne pieniądze nie grają roli.
Ale tak, jak dziś gry planszowe są wypierane przez coraz bardziej popularne gry komputerowe, ba nawet interaktywne konsole itp, tak samo jest i z modelarstwem kolejowym, niegdyś dzieci grały w kapsle, dziś grają przed komputerem, pewnych procesów się nie zatrzyma. można to nazwać "ewolucją"
Kolej w realnym świecie sprowadzana jest coraz bardziej na margines, jest mniej połączeń, mniej szans do obcowania z kulturą kolejową, jaką my rozumiemy hołubiąc kolej, najlepiej z lat naszego dzieciństwa, jako przedmiot naszego wręcz kultu... Ma to niestety i przełożenie na popularność hobby. Ot dla porównania modelarstwo lotnicze, czy pancerne, czy choćby okrętowe, raz że tańsze, dwa że bardziej popularne, trzy, że zajmuje poza pewnymi wyjątkami jednak mniej miejsca.

Jeśli zaś chodzi o modele ryflaków, to tu wypowiem się za siebie tylko, sam kupiłem 4 sztuki modeli Robo, a tylko dlatego, że dwa już miałem wcześniej z EFC. Mam ich dzisiaj już sześć i być może kupię jeszcze dwa, może cztery jeśli się ukażą po dwa 43A i dwa 102A. I CHWAŁA Robo, za tak wyjątkowy produkt w dobrej cenie, którym nas obdarzył!!!
SM/SP 42 kupiłem już dwa i mam zaplanowane na rok 2013 dodatkowe 3. I CHWAŁA SK-MODEL, za tak wyjatkowy produkt w tak dobrej cenie!!!

I gdy by wyszedł SP/SU 45 po przystępnej cenie i dobrej jakości również miałbym ze trzy sztuki itd.
Tak więc w dobrej cenie, a za taką rozumiem cenę modeli Piko, jak i Robo kupię każdy nowy model PKP z epoki IIIb/c do IV, a tym bardziej lokomotywy i czy to będzie SP/SM30, czy SM41, czy SN61, czy EU07, czy SP32 wezmę. Aż dziwi fakt, nie pójścia za ciosem z ST43 Tilliga...
I sądzę, że wielu z nas postępuje podobnie. Nie wiem, czy to się opłaca producentom, czy nie, nie znam się na tym, ale skoro niejeden z nas kupuje po dwa, trzy, czy nawet więcej modeli i to miałoby nie przynosić efektów, to rzeczywiście nas mało...
 

corwin

Administrator
Zespół forum
#18
Koledzy nie sieję defetyzmu tylko piszę jak jest niestety. Kiedyś DRACULA pisał mały esej jak to kończy się świat białego człowieka i coś w tym jest. Kolega Filip7370 podał przykład rynku amerykańskiego - tam też modelarstwo kolejowe jest w defensywie. W sklepach z zabawkami kolejki pojawiają się tylko przed Bożym Narodzeniem. Rozmawiałem o tym ze sprzedawcą w sklepie modelarskim w San Francisco i powiedział mi, że jest dziura pokoleniowa w tym hobby. Pokolenie obecnych 20-40 latków nie bawiło się za młodu w kolejki i to ich nie interesuje, przez co nie przekazują tych zainteresowań swoim dzieciom i rynek się kurczy. Ale to nie jest zanik hobby politechnicznych bo modele RC oraz roboty (świetny przykład to Lego Mindstorms) święcą tryumfy i sprzedają się bardzo dobrze. Po prostu kiedyś kolej to było coś - awangarda technologii. Dziś taką awangardą są właśnie roboty, samoloty i samochody. I tam jest największe zainteresowanie młodych ludzi. Zobaczcie w jakim wieku są osoby które ścigają się modelami RC. No i oczywiście to co pisaliście o barierze kosztowej. To nie tylko koszt zakupu modeli ale także koszt miejsca na to hobby. Jeśli chce się zrobić makietę trzeba na nią mieć miejsce więc jest to kolejny koszt do poniesienia - szczególnie duży gdy nie ma się własnego mieszkania albo jest ono małe i na hobby miejsca brak.
 

Gethvar

Znany użytkownik
#19
Drodzy Koledzy,
nie jest to tajemnicą, że modelarstwo kolejowe to drogie hobby, drogie i niestety coraz bardziej niszowe. Drogie jest również jeżdżenie na nartach, drogie, ale coraz bardziej popularne. Nie cena jest problemem, bo jeśli coś się lubi robić, żadne pieniądze nie grają roli.
Ale tak, jak dziś gry planszowe są wypierane przez coraz bardziej popularne gry komputerowe...
??? No nie wiem skąd czerpiesz takie wiadomości, ale z tego co ja wiem to akurat planszówki mają się świetnie świetnie się sprzedają i sporo nowych się każdego roku pojawia...
Co do Hobby wiadomo skądinąd że sporty zimowe nie są tutaj najlepszym porównaniem (sam na nartach jeżdżę a cały mój wydatek na "hobby" to były spodnie kurtka i rękawice więc wcale nie taki wielki) resztę można najnormalniej w świecie wypożyczyć i to hobby aż tak kosztowne nie jest. Natomiast na pewno jak każde hobby wymaga ono promocji, i nie mówię tutaj o imprezach, gdzie dzieciak jeden z drugim się naogląda i napali jak szczerbaty na suchary, gdyż jak już taki napalony na hobby pobiegnie do sklepu modelarskiego na początek wita się z kubłem zimnej wody w twarz w postaci cen i dostępności. Jeśli mógł by kupić jakiś prosty zestaw startowy w cenie powiedzmy kilkuset złotych, który mógł by rozwijać idąc coraz wyżej z lewelami to by się wciągnął, a jeśli na początek ma do wyboru koleje niemieckie, lub przemalowywanki, albo drogi i niedostępny tabor PKP to czemu się dziwić... Dzieci wbrew pozorom teraz są wymagające, mają duży wybór i byle badziewiem ich nie zadowolisz...
 

Aurel

Aktywny użytkownik
#20
Hobby wiadomo skądinąd że sporty zimowe nie są tutaj najlepszym porównaniem (sam na nartach jeżdżę a cały mój wydatek na "hobby" to były spodnie kurtka i rękawice więc wcale nie taki wielki) resztę można najnormalniej w świecie wypożyczyć i to hobby aż tak kosztowne nie jest.
o cenach skipassów bym już polemizował, drogie są jak diabli, za 4 osoby dziennie płaciłem w tym roku prawie 300 zł, tydzień ferii, rzeczywiście taniocha... do tego jak sam dodałeś ceny odzieży, sprzętu, choćby wypożyczenia, dla mnie tanie to to nie jest w porównaniu do innych sportów... A pojeżdziłoby się w Alpach, a nie w Sudetach... Cena rzecz subiektywna, dyskutować nie będę. Niemniej tłok na stoku był non stop.

co do sklepów modelarskich zajmujących się de facto modelarstwem kolejowym, to albo mam wrażenie, że jest ich faktycznie coraz mniej, albo tak jest w rzeczywistości. Kilka trzyma się nieźle, ale jak ostatnio byłem w sklepie modelarskim w moim mieście, w którym było zawsze wszystkiego dużo i usłyszałem, że kryzys, branża ledwo przędzie, na półkach kurz i stare modele, to rzeczywiście był dla mnie przygnębiający obraz...
 

Podobne wątki