• Ten serwis używa "ciasteczek" (cookies). Korzystając z niego, wyrażasz zgodę na użycie plików cookies. Learn more.
  • Szanowny Użytkowniku, serwisy w domenie modelarstwo.info wykorzystują pliki cookie by ułatwić korzystanie z naszych serwisów. Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki.

Dyskusja nt. przyszłych modeli PKP

J1974H0

Znany użytkownik
egzemplarzy niby wiele nie wyprodukowano, ale już w trakcie produkcji jak i później w trakcie eksploatacji wprowadzano zmiany powodujące że poszczególne egzemplarze różnią się od siebie różnymi detalami.
Tym bardziej nie rozumiem tego 'napału' co niektórych na tą lokomotywę w aspekcie szansy na jej powstanie wielkoseryjne. Raptem 47 sztuk. Wcześniejszy 'patyczak' 3E/1 powstał w ilości około 600 stuk jak dobrze kojarzę. Gdyby któryś z producentów poza MTB zdecydował się na kolejny elektryk w malowaniu PKP to raczej wybrałby 3E. Do tego dochodzi szerszy okres epokowy niż w przypadku EP09. O prywaciarzach jak choćby CTL czy POL-MIEDŹ-TRANS (i innych ) nie wspomnę.
 
Ostatnio edytowane:

Pantograf

Znany użytkownik
Kiepski argument. EP05 (EU05) było w mniejszej liczebności a model się doczekały. Nie można zapomnieć że właśnie EP09 była pierwsza polska lokomotywa "duzych szybkość".
 

CoCu

Znany użytkownik
Wielkość serii nie musi mieć wielkiego znaczenia, wobec faktu na co czekają modelarze, oraz kultowości danej maszyny.

Oczywiście duża seria zapewnia to, że maszyna pojawia się niemal w każdej części kraju, a przez to staje się bardziej rozpoznawalna i znana, a co za tym idzie bardziej kultowa. Są jednak serie lokomotyw jakie nie powstały w ogromnych ilościach, a są pragnieniem wielu modelarzy by powstały w modelu.
 

SP47-001

Aktywny użytkownik
Nie zapominajmy o pewnej poczciwej, polskiej konstrukcji z PaFaWag-u, czyli EN57. Otóż ów kibelek w ankiecie przeprowadzonej przez przedstawiciela PIKO Polska, jaki ma być następny model opracowany przez PIKO, jakoś rok temu na grupie Facebookowej, na której jest dużo kolegów z tego forum osiąnął pierwsze miejsce z przewagą głosów nad EP09 i SU46, potem ET21, ST43, itd.
Już nie raz była tu poruszana dyskusja o przewidywanej cenie takiego polskiego EZT. Myśle, że jednak nie zniechęciłaby ona potencjalnych chętnych na niego, skoro jest ich tak dużo.
Wracając do EP09 - sam marzę o takim modelu produkowanym masowo, świetnie jakby go zrobiła firma jak np. Schlesienmodelle lub wspomniane ACME. ;)
 

DRACULA

Aktywny użytkownik
( ... ) nie rozumiem tego 'napału' co niektórych na tą lokomotywę w aspekcie szansy na jej powstanie wielkoseryjne. Raptem 47 sztuk.( ... ).
I w tym stwierdzeniu - skądinąd prawdziwym - ukryty jest BARDZO WIELKI BŁĄD ! ...
47 sztuk to prawda ... to ilostan tej serii.

Natomiast WSPÓŁCZYNNIK EXPLOATACYJNY był katastrofalny ! ! ! na poziomie ciężko upośledzonych prototypów
Wynosił przez pierwsze dwie dekady . . . 1 : 1 ! ! ! ! ! !
Czyli na jedną w ruchu przypada CAŁA JEDNA NIESPRAWNA ...
To jest KRYMINAŁ ! Za dopuszczenie do ruchu w każdym zarządzie kolejowym . :niepewny:
No ale ... co było robić ?! Mając na karku transformację i nacisk na expresy kwalifikowane !
Zwłaszcza na linii Warszawa - Kraków na której przemieszczała się technokratyczna hołota niższego szczebla... ;)
Reasumując pomarańczowe pudło magistrackie było obecne w ilości zaledwie dwudziestu paru sztuk .
Co oczywiście nie świadczy że ten niedorozwinięty , upośledzony świniak elektryczny nie ma prawa być kochany przez modelarzy i oczekiwany w miniaturze .
Ale każdy poważnie traktujący tą serię musi zakupić min. 2 egzemplarze !
Jeden jeździ a drugi musi stać uszkodzony. Będzie wtedy 100% real . Inaczej będzie fikcja ... :D
Jakby jeszcze dostawić nieopodal zusterkowanego z 10 odstawionych nowiutkich breżniewów ST44 nie mających od początku lat 80 w 1/3 ilostanu a od połowy lat 80 w 2/3 ilostanu pracy - na makiecie czy dioramie to byłby real epoki IVc 1980-1987 i IVd 1988-1993 ...
Czyli bardzo kochany tu na forum i zapamiętany okres potęgi !
;) elektrycznej i elektryczno-spalinowej PKP ...
:LOL:
 

sun71

Użytkownik
MSMK
Wielkość serii nie musi mieć wielkiego znaczenia, wobec faktu na co czekają modelarze, oraz kultowości danej maszyny.

Oczywiście duża seria zapewnia to, że maszyna pojawia się niemal w każdej części kraju, a przez to staje się bardziej rozpoznawalna i znana, a co za tym idzie bardziej kultowa. Są jednak serie lokomotyw jakie nie powstały w ogromnych ilościach, a są pragnieniem wielu modelarzy by powstały w modelu.
Taki przykład na potwierdzenie - szwajcarska maszyna Bm 6/6, powstało 14 sztuk 1:1, a LS wydał ją w kilku epokach i kilku malowaniach: https://www.modellbahnshop-lippe.co...0-0-0-2-0-0-0-0-gatt-pl-p-0/gattungliste.html
tylko zdaje się, że te maszyny (tak nietypowe diesle w 100% zelektryfikowanej Szwajcarii) są obecnie siłą pociągową pociągów turystycznych.
 
(...) to byłby real epoki IVc 1980-1987 i IVd 1988-1993 ...
Czyli bardzo kochany tu na forum i zapamiętany okres potęgi !
;) elektrycznej i elektryczno-spalinowej PKP ...
:LOL:
Bo tak naprawdę we wspomnianych latach to był moloch, a nie potęga, ale wśród kolejowych maniaków jest inne przekonanie. ;)
I nie, nie czepiam się innych złośliwie, bo ja sam też w pewnym sensie kocham te epoki, bo to właśnie wtedy miałem naście lat. :)
 
Tym bardziej nie rozumiem tego 'napału' co niektórych na tą lokomotywę w aspekcie szansy na jej powstanie wielkoseryjne. Raptem 47 sztuk. Wcześniejszy 'patyczak' 3E/1 powstał w ilości około 600 stuk jak dobrze kojarzę. Gdyby któryś z producentów poza MTB zdecydował się na kolejny elektryk w malowaniu PKP to raczej wybrałby 3E. Do tego dochodzi szerszy okres epokowy niż w przypadku EP09. O prywaciarzach jak choćby CTL czy POL-MIEDŹ-TRANS (i innych ) nie wspomnę.
Bluźnisz!
W połowie lat dziewięćdziesiątych dziewiątka to była rakieta! Piękna, błyszcząca, kwadratowa mknąca z magiczną prędkością 160 km/h!
Był nawet specjalny symulator dla maszynistów! http://212.85.101.181/csid/symulator
Tak więc był to ważny etap w rozwoju polskiego kolejnictwa; kolejnym miała być komercjalizacja przedsiębiorstwa, autobusy szynowe w ruchu lokalnym i lokomotywy wielosystemowe ze sprywatyzowanego PAFAWAGu.
Jedyne co wyszło to prywatyzacja PAŁAWAGU.
 

Tarka

Użytkownik
PKMK
Ja już widze jak się na niego rzucają. I nie ze względu na kultowość ale na cenę....
A ja śmiem się nie zgodzić. Weźmy pod uwagę, że EN57 jest samowystarczalny.

Większość torcików nie pomieści więcej jak 4 czy 5 wagonów za lokomotywą, a ET41 z 4 wagonami wygląda trochę śmiesznie. Tutaj masz kibelka, który jest w praktyce całym składem i jak porównać cenę EU07 i kilku wagonów do potencjalnej ceny EN57 to jesteśmy na podobnym pułapie.
 

DieselPower

Aktywny użytkownik
Jest to jakaś logika. Tyle że większość kieruje się logiką tzw. "jednokrotnego wydatku ". Prezent dla dziecka w postaci jednego wagonika to żaden wydatek a EZT za 1500....hmmm. Ja bym kupił na pewno kilka, a w perspektywie kilku lat to pewnie i kilkanaście. Oby tylko wyszły.
 

Kylogram

Aktywny użytkownik
Ja już widze jak się na niego rzucają. I nie ze względu na kultowość ale na cenę....
Nie to miałem na myśli.
Toczone obecnie na tym forum dyskusje/krytyka niewłaściwego malowania, błędnych oznaczeń, kształtu zderzaków czy innych detali modeli itp itd są niczym w porównaniu do awantury, jaka zostanie urządzona posiadaczom "kibelków" jeżdżących po makietach niezelektryfikowanych. Ich posiadacze będą albo pod presją musieli zejść do podziemia, albo brać leki uspokajające, albo elektryfikować makiety - a to jest i trudne, i kosztowne. Jakby nie było, model kibelka to trzęsienie ziemi, magnitudo 9/87 ;)
 

Podobne wątki